Warhol w Tate

Jeśli jest ktoś, kto zrozumiał czym jest obłęd społecznej i mentalnej izolacji, to jest Andy Warhol. 

Andy Warhol, Tate, London, fot D.Midbar

Jego obsesyjne powtarzanie figur, uproszczanie wszystkiego co się da, niemal aż do granicy absurdu, jego nieustanne dążenie spłaszczania świata do wymiaru telewizyjnej iluzji – to taka naprędce sklecona recenzja z wystawy wybitnego artysty – właśnie teraz przyszła, jak na zawołanie, bo wiadomo – w momencie, gdy nasz świat skurczył się do czterech ścian.

Tate Modern nie ma szczęścia do Andy Warhola. Pierwsza próba pokazania jego prac miała miejsce w marcu. Dokładnie na kilka dni przed ogłoszeniem narodowej hibernacji i zamknięciem wszystkiego i wszystkich. Drugie otwarcie wystawy nastąpiło zatem w październiku i znowu zostało przerwane z tego samego powodu, co pierwsze. 

Andy Warhol, Tate, London, fot D.Midbar

Dla tych, którzy mieli szczęście ją zobaczyć, jest ona bez wątpienia czymś więcej niż kolekcją kultowych prac, które są przecież z nami „od zawsze”. Jest też pewnego rodzaju próbą przeniesienia nas do dźwięków i zapachów Nowego Jorku, do jego wielowymiarowego świata niespełnienia i utraconych marzeń. Jest próbą wejścia w świat pewnego człowieka, który na przekór sobie i innym, zmienił świat sztuki. A może raczej nie tylko go zmienił, co ubogacił dopisując do niego kolejny rozdział? Nie, jednak zmienił.

Andy Warhol, Tate, London, fot D.Midbar
Andy Warhol, Tate, London, fot.D.Midbar

Wystawa Andy Warhola jest jak spacer z bliskimi znajomi. Jest więc Marylin Monroe (Marilyn Diptych 1962), Elvis (Elvis I and II, 1864), Mao (1976), francuskie Czaszki (Skull 1972) i Młot z Sierpem (Hammer and sickle 1977). Są kwiatki, drag queens i srebrne chmury imitujące Silver Factory. Ale przede wszystkim jest On. Jakkolwiek surrealistycznie to brzmi, Andy Warhol jest w tej wystawie. Patrząc na jego prace nie sposób dostrzec w nich tego, który za nimi stoi. Relacja na linii malarz – dzieło jest tutaj wręcz namacalna. W jego obrazach odbija się świat, którego teraz doświadczamy. Świat, którego pandemia sprowadziła do egzystencjalnej walki. Świat, który w ciągu kilku godzin ograniczył się do kilkunastu metrów kwadratowych. Świat, który zaczął komunikować się z nami za pomocą elektronicznych słów wypowiedzianych przez usta algorytmiczne usta AI. 

Warhol miał zdolność zobaczenia w rzeczach na pozór beznadziejnych i nijakich, materiał na coś pięknego. Pokazał nam, że to my mamy zdolność czynienia zmian. Mamy zdolność wyjścia z mentalnej hibernacji, z obłędu bycia produktywnym w miernocie. 

Wystawa kończy się monumentalną Ostatnią Wieczerzą, po której jak wiemy nastąpiło Zmartwychwstanie, choć nie od razu… 

Warhol, Tate Londyn 2020

 

6
1
skomentuj
lubię!
przeczytane
161
razy

Jedna odpowiedź do “Warhol w Tate”

  1. Ikona sztuki, mistrz, troche szolmen – troche introwertyk na barykadach komercjalizujacej sie sztuki. Taki byl Warhol – legenda wspolczesnosci, ktory nie tylko zrewolucjonizowal to, co znajduje sie na scianach muzeow na calym swiecie, ale takze wplynal na kulture swego czasu. Teraz na salonach synow Albionu jego portrety i szkice, rysunki, grafiki i filmy – kompedium wiedzy o najslawniejszym Lemku na swiecie. „Andy Warhol” w londynskim Tate Modern otwarto 12 marca, ale w zwiazku z koronawirusem muzeum pozostaje zamkniete do odwolania, nie sa wiec znane dalsze losy wystawy, ktora planowo mial potrwac do 6 wrzesnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *