Victor Vasarely, przewodnik po Kosmosie…

A teraz oto Victor Vasarely w Centrum Pompidou z wystawą, będącą kolejnym hołdem, złożonym temu wielkiemu artyście. Vasarely to wszak ikona sztuki światowej. Francuz, który był wcześniej Węgrem (rocznik 1906). W Budapeszcie ukończył szkołę Bortnyika, a zatem jego powinowactwa z Bauhausem stały się oczywistą etykietą. Pozostały mu na długie lata, być nawet do końca życia.

W 1931 roku Vasarely wyjechał do Paryża, który stał się jego domem i gdzie zmarł w 1997 roku.

Victor Vasarely, le système Vasarely (1906-1997)

Vasarely kojarzy się z czasami, w których dominował nieprawdopodobny optymizm i nadzieja, że technika rozwiąże wszystkie ludzkie oczekiwania. Spodziewano się wtedy szybkich lotów na Marsa, lektura Arthura C. Clarke czy Stanisława Lema była obowiązkiem każdego inteligenta, a w sztuce pojawił się kinetyzm.

Vasarely zaczynał od „Zebry“, czyli kontrastów czarno-białych, i tak pozostał na długie lata w koncepcji optycznej, w której, cokolwiek pojawiło się na obrazie, zawsze ulegało zmianie, w zależności od kąta widzenia osoby patrzącej.

Przypadków, dla których Vasarely pozostaje w pamięci jest wiele. Skojarzenia z Clarke daje „Supernova“, gdzie w 1959 roku dał upust swojej czarno-białej fascynacji, składającej się z kostek i kropek. Kostki to niebo, a kropki to gwiazdy. Ten fenomen wizualizacji jaki zaproponował, był też w jakimś stopniu odpowiedzią na dręczące pytania, gdzie jest koniec wszystkiego. To filozofia wynikająca z tamtych czasów, niepokój o kres i dalszą drogę, pytania, co kryją gwiazdy i skraj horyzontu. To Lem i Clarke w czystej postaci. Vasarely odpowiedział, tak jak oni: własnym szyfrem.

Od czasów „Zebry na murze“ sztuka Vasarely’ego mocno się rozwinęła, ale raczej w kontekście jej filozoficznego rozumienia. Wciąż pozostał w sferze gry optycznej, która w jego przekonaniu najlepiej definiuje dążenie człowieka do tworzenia doskonałej sztuki. Najpiew była więc „Vega III“ a potem niezwykły „Hommage à Malewicz“, złożony wielkiemu pionierowi sztuki współczesnej. Vasarely stworzył tam krystalicznie czystą optykę. Grę na czarnym kwadracie i jego białym tle. Treści jakie można wysnuć z tej artystycznej zabawy są niepoliczalne. Hołd niezwykły. Urok tego dzieła nieśmiertelny. Vasarely wykonał kilka wersji „Hommage“, ostatnia powstała z aluminium. Powiadał, że czarny kwadrat Malewicza to było okno, przez które ujrzał pustkę. No może nie tyle co pustkę, ale jej dalszy ciąg. To co pustka kryje, lecz nie każdy jest w stanie to dostrzec. Jemu się udało.

I wreszcie „Hommage à Pompidou“. Ten kolejny, niezwykły optyczny obraz stanął w 1976 roku u wejścia do Centre Pompidou, a zatem świątyni współczesnej sztuki, która pojawiła się w Beaubourgu, decyzją tego prezydenta, który zmarł w czasie swojej kadencji i nie doczekał tego, godnego światowego uznania pomnika.

Centrum Pompidou było w tym czasie symbolem wspólnej ścieżki polityki i sztuki, nowoczesnego patrzenia na wnętrze ekspozycyjne, co w dobie eksplozji konceptualizmu i optyki Vasarely’ego, wymagało potężnej gimnastyki umysłowej, aby stworzyć odpowiednią przestrzeń dla rozumienia sztuki, buntu artystycznego i negacji konsumpcjonizmu, co akurat w aktach wizualnych mocno się wtedy zakorzeniło.

Vasarely, Vega200, 1968

W którymś momencie Vasarely wyszedł z kinetycznych form i dostrzegł otaczający go pejzaż. Oczywiście zobaczył go poprzez formy geometryczne. W Prowansji, niedaleko Gordes zakupił starą farmę. Średniowieczne miasteczko urzekło wcześniej Marc Chagalla czy Serge Poliakoffa. Vasarely odnalazł w nim to, co od dawna pchało do tej krainy wielu malarzy, a wśród nich Paula Cézanne’a, ojca ich wszystkich razem wziętych.

W tej krainie wszystkich kolorów Victor Vasarely zobaczył jak słońce układa swoje cienie w sprzecznej perspektywie wraz z przeżartymi od światła zakamarkami starych domów, murów i mostów i stworzył „Nives II“, kompozycje radialne o barwach, które z pewnością przywodzą na myśl klimat Prowansji. W pewnym sensie po Cézanne, van Goghu, czy choćby Staëlu już nic więcej nie można w Prowansji nowego zrobić. „Nives II“ zamknęły klamrą, tę cudowną krainę artystycznego doświadczenia.

W historii sztuki takie klamry pojawiały się w wielu przypadkach, stanowiły granice obszarów sztuki czy kierunków. W konkretnym przypadku geograficznym, w jakimś sensie, a właśnie za sprawą van Gogha czy Cézanne, to Prowansja stała się kręgiem artystycznym. Na jego przykładzie doskonale możemy odczytać ścieżkę, po której podążyli przeróżni artyści i co z tego wyniknęło. Od Cézanne’a po Vasarely’ego. Niezwykła lekcja sztuki. Oda do życia. Odpowiedź na wszystkie dręczące pytania, które zawsze stawiali przed sobą artyści: dokąd zmierzamy?

Victor Vasarely, Le Partage des Formes, Centrum Pompidou, 2019

Luty 2019

10
1
skomentuj
lubię!
przeczytane
795
razy

Jedna odpowiedź do “Victor Vasarely, przewodnik po Kosmosie…”

  1. kolejki z Centrum, Pompidou do Vasarely, czas na powrót sztuki konceptualnej, obrazy mierzone linijką, kwadraty i koła… w sztuce wraca retro, jak James Bond w kinie wciąż żywy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *