Murielle Gagnebin w Krakowie

Murielle Gagnebin – krytyczka sztuki, psychoanalityczka. W 1969 roku zobaczyła obrazy Czapskiego w mieszkaniu profesor Jeanne Hersch. Studiowała wówczas na Uniwersytecie Genewskim filozofię
oraz literaturę francuską i niemiecką. Skończyła studia z filozofii i została jej do oddania jeszcze praca końcowa.
– „Przyniosłam ją – z trzydniowym opóźnieniem – mojej pani profesor, Jeanne Hersch, która miała polskie korzenie. Musiałam długo czekać na nią w przedpokoju. Nagle zauważyłam tam jakieś obrazy, ustawione przodem do ściany. Po chwili wstałam i zaczęłam je oglądać. Symfonia kolorów, którą
zobaczyłam, oszołomiła mnie, choć obrazy były źle oświetlone, odwrócone w stronę ściany i na dodatek do góry nogami. Oglądałam kolejne obrazy i byłam jak ogłuszona.
Nagle weszła Jeanne Hersch i mówi: „Co pani robi, pani ogląda moje rzeczy?”. Odpowiedziałam: „Chciałabym wiedzieć, kto namalował te wspaniałe płótna”. Wtedy odwróciła obrazy. To właśnie wówczas zobaczyłam pierwsze prace Czapskiego. Patrzyłam uważnie, zanurzyłam się w nich… A potem spojrzałam na Jeanne Hersch i powiedziałam: „Chcę napisać książkę o nim, o jego malarstwie”

A zatem Kraków, Pawilon Czapskiego, 3 kwietnia od godziny 18.

Spotkanie poprowadzą: Elżbieta Skoczek, dyrektor Festiwalu Józefa Czapskiego, prezes Fundacji SUSEIA oraz Agnieszka Kosińska – kierownik Muzeum Czapskich.

6
0
skomentuj
lubię!
przeczytane
1.05t
razy

Prawie nic…

I teraz biografia Józefa Czapskiego pióra Erica Karpelesa, znana wcześniej z wersji angielskiej. To książka o nasyceniu. Nazywa się „Prawie nic”. Jest o adoracji życia, sztuki, więc także o namiętności i miłości. O malowaniu obrazów i o tym, jak na obrazy patrzeć należy.

To książka o malarzu, który pisał książki. Autor pisze zatem, chcąc abyśmy wyobrazili sobie obraz pełen barw i życia. Pisze, malując jednocześnie.

Książka Karpelesa jest jak sklep z przyprawami. Wszystko w niej pachnie, wabi zmysły, kusi. Chcąc się nasycić, musimy umiejętnie wszystko połączyć, jeden element z drugim. To sztuka, która powstaje zgodnie z pewną tradycją. Musimy mieć wiedzę, znać tajniki syntezy. Jednym się udaje, drugim nie. Ci pierwsi, szybko stworzą sobie obraz człowieka, pełnego gigantycznej wiedzy, jasnego umysłu, nietuzinkowej erudycji. Inni będą musieli ręcznie dodawać fakty, zdarzenia, smaki, zapachy, historie… To zupełnie jak opowieść o Alicji Toklas, która przechadza się po straganach Prowansji i zbiera owoce na konfitury…  

Książka przywołuje drobiazgi, ale my wiemy, że za nimi kryją się wielkie historie. Tak jak ta wizyta, niedowidzącego Ambroise Vollarda na wystawie Kapistów w Paryżu. Vollard, owiany legendą marszand, który prowadził niegdyś skup obrazów Paula Gauguina, stoi teraz w galerii i ponieważ niedowidzi, to palcami dotyka faktury obrazów. I Gertruda Stein, która kupuje prace Jana Cybisa. A tam w tle, widzimy oczyma wyobraźni La Rotonde, z jej czerwonymi markizami i takąż neonówką, a w środku kopcących niemiłosiernie Légera, Picassa i wszystkich innych z Delambre, włącznie z Hemingwayem, którego Cybis przecież tak uwielbiał.

Książka „Prawie nic” jest taka właśnie. Snuje się jak Verlaine po nocy. Bo choć autor stara się wciąż przytaczać Prousta, opowieść o Czapskim jest jednak o wiele bardziej zagadkowa, pełna niedopowiedzeń i melancholii.

I ten Czapski patrzący na Pierre Bonnarda. Z zachwytem i pokorą. Bonnard to przecież ikona, której dotknął. A kiedy jej dotknął, to został zarażony wirusem jego malarskiej barwy, woni farb i faktury. Całym tym spoiwem, które zrodziło geniusza. Pierwsze wrażenie obrazów Bonnarda to zachwyt zestawień barwnych, dopiero potem przychodzi zastanowienie: …ta płaszczyzna niebieska czy to suknia kobiety? A może góra? Ta forma za obrusem białym w czerwone kratki – to ręka kobiety, a może kot?

Czapski napisał książkę o Józefie Pankiewiczu. To jego bohater malarski. Tamta książka jest jak podróż Eugène Fromentina. Literacki majstersztyk pisany przez malarza. Pankiewicz był przyjacielem Bonnarda. Poznali się w 1908 roku, spędzali ze sobą dużo czasu. Bywał tam też Paul Signac, fenomenalny malarz śródziemnomorskiego światła, ten sam, który wyczarował Notre-Dame-de-la-Garde w Marsylii. Ale ten pokłon przed Pankiewiczem i Bonnardem kończy: pod względem klasy malarskiej nie można stawiać na równi tych dwóch nazwisk. Zresztą w ogóle nie bardzo wiem, kogo można stawiać na równi z Bonnardem ze współczesnych mu malarzy, poza jedynym Matisse’m.

Matisse…

Czapski wspomina jeszcze Picassa, żywiąc do niego szacunek. Widzi u niego rodzaj kontrapunktu koloru. Dla niego Bonnard wzbogacał formę i kolor, a nie zubażał sztukę jak większość modernistów. Pankiewicz wyrósł wszak z Moderny.  Może to widział w ten sposób właśnie?

Karpeles przytacza nieśmiertelne słowa Bonnarda, że malarstwo abstrakcyjne uratuje malarstwo. Znamy je też z notatek Jana Cybisa. Weszły na zawsze do polskiej świadomości artystycznej tamtego czasu… W końcu to w pracowni Pankiewicza wisiał obraz Bonnarda. Nurzając się w efemerydę kolorów, jeden ojciec sztuki dawał wskazówki drugiemu…

Bonnard, Pankiewicz, Czapski…

Książka Karpelesa toczy się w takim rytmie. Łagodnie okręca się wokół osobistego życia malarza. Wojna, zapiski, literatura. Wernisaże. Udręka na nieludzkiej ziemi. Lecz spoiwem są obrazy, barwy, ale też i słowa…

16
1
skomentuj
lubię!
przeczytane
2.35t
razy

Józef Czapski na planie filmowym

Rysunek z katalogu do filmu Anny Jawicz.

Malarz zagrał jako statysta w filmie francuskim. Producentem i reżyserem była jego znajoma Anna Jawicz. Było to w 1963 r.  W marcu 1964 roku odbyła się premiera. Na prośbę reżyserki i producentki przygotował rysunki do katalogu. Jeden egzemplarz jest w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie (Archiwum Józefa Czapskiego), a drugi widziałam w prywatnej kolekcji. Istnieje w dzienniku szkic do obrazu, który był pokazywany na wystawie w kwietniu 2016 roku w Bibliotece Polskiej. To kadr – plan filmowy. Na łożu szpitalnym artysta namalował postać. To on sam. Długi, nie mieści się na zbyt krótkim dla niego łóżku.

Giedroyc w liście do Marka Hłaski napisał, że Józio wykonał rysunki do filmu i  jest to przełom w jego twórczości. Przypomnijmy, że redaktor nie miał najlepszego zdania o malarstwie autora „Oka”. Nie wierzył,  że odniesie sukces; z sakazmem mówił, że może… w Polsce.

W czasie przygotowywania filmu Czapski obserwował jak grali: Georges Aubert, Nicolas Bataille, Antoine Bourseiller, Gérard Chevalier, Paul Crauchet, Hubert Deschamps, Hélène Dieudonné, André Gille, Michel Gudin, Clotilde Joano.

Anna Jawicz jako Anne Dastrée była właścicielką małej firmy filmów reklamowych.

14
0
skomentuj
lubię!
przeczytane
1.88t
razy

Murielle jedzie do Krakowa…

W dzień urodzin Józefa Czapskiego odbędzie się spotkanie z Murielle Gagnebin, autorką pierwszej, niezwykle ciekawej i ważnej analizy twórczości malarskiej autora „Oka”. Miejsce: Kraków, Pawilon Józefa Czapskiego (ul. Piłsudskiego 12). Jej pierwsze spotkanie z malarzem miało miejsce w 1969 roku. A potem przyszły lata przyjaźni, rozmów, listów. I o tym jest właśnie ta książka. Subtelny obraz człowieka, który zauroczył Murielle.

Murielle Gagnebin – krytyczka sztuki, psychoanalityczka. W 1969 roku zobaczyła obrazy Czapskiego w mieszkaniu profesor Jeanne Hersch. Studiowała wówczas na Uniwersytecie Genewskim filozofię
oraz literaturę francuską i niemiecką. Skończyła studia z filozofii i została jej do oddania jeszcze praca końcowa.
– „Przyniosłam ją – z trzydniowym opóźnieniem – mojej pani profesor, Jeanne Hersch, która miała polskie korzenie. Musiałam długo czekać na nią w przedpokoju. Nagle zauważyłam tam jakieś obrazy, ustawione przodem do ściany. Po chwili wstałam i zaczęłam je oglądać. Symfonia kolorów, którą
zobaczyłam, oszołomiła mnie, choć obrazy były źle oświetlone, odwrócone w stronę ściany i na dodatek do góry nogami. Oglądałam kolejne obrazy i byłam jak ogłuszona. Nagle weszła Jeanne Hersch i mówi: „Co pani robi, pani ogląda moje rzeczy?”. Odpowiedziałam: „Chciałabym wiedzieć, kto namalował te wspaniałe płótna”. Wtedy odwróciła obrazy. To właśnie wówczas zobaczyłam pierwsze prace Czapskiego. Patrzyłam uważnie, zanurzyłam się w nich…

A potem spojrzałam na Jeanne Hersch i powiedziałam: „Chcę napisać książkę o nim, o jego malarstwie” -opowiadała Murielle Gagnebin w rozmowie z Magdą Rodak.

A zatem Kraków, Pawilon Czapskiego, 3 kwietnia  od godziny 18.
Spotkanie poprowadzą:  Elżbieta Skoczek, dyrektor Festiwalu Józefa Czapskiego, prezes Fundacji SUSEIA oraz Agnieszka Kosińska – kierownik Muzeum Czapskich.

 

12
0
skomentuj
lubię!
przeczytane
1.35t
razy

Kobieta, która odkryła Czapskiego dla Francji i Szwajcarii, dla świata

Kobieta, która odkryła Czapskiego dla Francji i Szwajcarii, dla świata Murielle Gagnebin – krytyczka sztuki, psychoanalityczka. W 1969 roku zobaczyła obrazy Czapskiego w mieszkaniu profesor Jeanne Hersch. Studiowała wówczas na Uniwersytecie Genewskim filozofię oraz literaturę francuską i niemiecką. Skończyła studia z filozofii i „…została mi do oddania jeszcze praca końcowa. Przyniosłam ją – z trzydniowym opóźnieniem – mojej pani profesor, Jeanne Hersch, która miała polskie korzenie. Musiałam długo czekać na nią w przedpokoju. Nagle zauważyłam tam jakieś obrazy, ustawione przodem do ściany. Po chwili wstałam i zaczęłam je oglądać. Symfonia kolorów, którą zobaczyłam, oszołomiła mnie, choć obrazy były źle oświetlone, odwrócone w stronę ściany i na dodatek do góry nogami. Oglądałam kolejne obrazy i byłam jak ogłuszona.

Nagle weszła Jeanne Hersch i mówi: „Co pani robi, pani ogląda moje rzeczy?”. Odpowiedziałam: „Chciałabym wiedzieć, kto namalował te wspaniałe płótna”. Wtedy odwróciła obrazy. To właśnie wówczas zobaczyłam pierwsze prace Czapskiego. Patrzyłam uważnie, zanurzyłam się w nich… A potem spojrzałam na Jeanne Hersch i powiedziałam: „Chcę napisać książkę o nim, o jego malarstwie” – opowiadała Murielle Gagnebin w rozmowie z Magdą Rodak.

I napisała. Murielle (wówczas Werner-Gagnebin) przeprowadziła analizę malarstwa autora „Na nieludzkiej ziemi”.

„Czapski. La main et l’espace” została wydana w 1974 r. w wydawnictwie L’Age d’Homme – w serii Slavica. Vladimir Dimitrijevic – właściciel wydawnictwa utworzonego w 1966 r., potem przez wiele lat kupował obrazy Czapskiego, a Richard Aeschlimann został jego szwajcarskim marszandem.


W 2019 roku we Francji wydała kolejną edycję książki zatutułowaną tym razem „Peintre du quotidien” i  wzbogaconą o analizę malarstwa Czapskiego po 1974 r.

Odwiedzam ją w paryskim mieszkaniu.  Rozmawiamy o książce „Peintre du quotidien” i planujemy jej pobyt w Polsce. Będzie w ojczyźnie Czapskiego pierwszy raz, choć zjeździła już pół świata. Kraków, Warszawa, Kurozwęki… to miejsca na mapie kwietniowych spotkań z czytelnikami, których interesuje dzieło Józefa Czapskiego. Do zobaczenia w Polsce.

Murielle Gagnebin w Polsce i we Francji – spotkania z autorką książki „Czapski. Peintre du quotidien”

Więcej o książce:
Po 44  latach Murielle Gagnebin o malarstwie Czapskiego

 

9
0
skomentuj
lubię!
przeczytane
1.02t
razy