Sempoliński w aTAK

O Jacku Sempolińskim napisano wiele, a może nawet już wszystko. Jego malarstwo można odkrywać bez końca, budzi wciąż te same emocje, tak jak dawniej, kiedy ten Artysta był obecny wśród żywych. Bez wątpienia jest ikoną polskiego malarstwa, towarzyszył mu bezpardonowy etos, był nie tylko malarzem, lecz także eseistą, pozostawił teksty, które dowodzą Jego wielkiego intelektu. Pozostawił również po sobie obraz człowieka o wielkim sercu, żarliwym usposobieniu i odwadze.

Jacek Sempoliński, Autoportret, olej płótno 2000

W tym fermencie powojennej sztuki polskiej, szukał swojego miejsca, jak każdy sponiewierany traumą okupacji, a potem aksjomatami socrealizmu. Odbudową i dewastacją. Był uczniem Eugeniusza Eibischa, debiutował na Arsenale 55, szedł ścieżką wielu prawd, ale zawsze pozostał wierny tej najważniejszej: „suwerennej krainie sztuki“- jak pisze Maria Poprzęcka.

Profesor Poprzęcka to wszak najprawadziwsza ikona. I choć wybór jej osoby do tekstu o Sempolińskim nie jest przypadkowy, to stanowi bez wątpienia pewną całość, gdy myślimy o obrazach Sempolińskiego i pewnej idei, która im towarzyszyła. Maria Poprzęcka napisała bowiem tekst do katalogu wystawy. Nowej wystawy, choć w jakimś sensie jest to kolejne spotkanie z Jego malarstwem, nieco znajomym, ale nade wszystko widzianym z kolejnej, dłuższej perspektywy tych kilku lat, odkąd odszedł…

Wystawa w Galerii aTAK, po której oprowadził mnie Krzysztof Musiał, kolekcjoner i marszand, a w tym oczywistym miejscu gospodarz i promotor polskiej sztuki.

Jacek Sempoliński, Mąchocice, olej płótno, 1968

Mamy zatem pejzaże Sempolińskiego, czy raczej motywy i zjawiska z otoczenia natury. Pisze Poprzęcka: „postawę twórczą Jacka Sempolińskiego cechuje niezwykła powaga w pojmowaniu roli sztuki i zadań artysty. We wcześniejszym okresie swojego malowania Sempoliński kontynuował tradycję kolorystyczną niemal abstrakcyjnymi pejzażami. Niemal abstrakcyjnymi, gdyż zwykle tytuł wiąże je topograficznie z ulubionymi miejscami letnich plenerów malarza – Mochnaczka, Mąchocice, potem przez długie lata Męćmierz i Wisła. Na obecnej wystawie znalazło się kilka takich pejzaży – jedne zalewają smugi ciepłego blasku, inne zatopione są w czarno-zielonawym mroku, przez który gdzieniegdzie przebija oślepiająca jasność”.

Jest też inny cykl obrazów, który odbija jak w lustrze Jego słowa „Gdybym umiał pisać wiersze, napisałbym cykl sonetów o odwrotności. Ale jestem malarzem, co nie znaczy, że umiem malować czy rysować. Mimo to pragnę robić odwrotnie. Co duże – małe, co ciemne – jasne, co rozłączone – razem…” (A me stesso. Drogi i rozstaje twórczości. Wypisy z Dzienników).

Jacek Sempoliński, Światło wśród drzew, olej-płótno, 1967

 I może w tym miejscu, cokolwiek przypadkiem lub nie, zacytuję słowa Cy Twombly, który mawiał, że nie jest tak wrażliwy na kolor, tylko na sens jego zaistnienia w obrazie. Bo to pejzaż, albo sama natura kształtuje każdy obraz.

Jacek Sempoliński, Mochnaczka, olej-płótno, 1970

W jakimś sensie Nicolas Poussin i Cy Twombly stanowili jedność. Dodałem w tym miejscu ten fragment z pisania wielkiego amerykańskiego artysty, nie po to, aby stawiać go obok tekstu Marii Poprzęckiej, w jakimś znaku równości, ale aby pokazać wszystkie zespoły wyobraźni, które towarzyszyć mogą odbiorowi obrazów Jacka Sempolińskiego.

Mamy tutaj do czynienia z wielkim i przejmującym malarstwem, które karmi wyobraźnię, nakręca wszelkie pokłady skojarzeń literackich, filozoficznych, a także – prościej – estetycznych. Subtelna relacja pomiędzy tradycją sztuki, a indywidualnością artysty, zwykle potrafi być zręcznie wyjaśniana, albo za pomocą metafor, albo jednoznacznym opisem. Z pomocą przychodzi, pewien stary japoński wiersz: różne ścieżki/wybierane są przez różnych ludzi/aby wspiąć się na szczyt/ale wszyscy oni spoglądają w górę…

Jacek Sempoliński, Głowa Ukrzyżowanego u św. Anny, olej-płótno, 2006

Sempoliński, dzięki swej wrażliwości i umiejętności pogodzenia wielu form przekazu, pokazuje jak innym daleko do szczytu. On, co prawda już tam jest, ale pozostałym pozostaje tylko spoglądanie w górę, by choć trochę, móc czerpać z Jego mistrzostwa.

Jacek Sempoliński, Galeria aTAK, Warszawa, maj-czerwiec 2019

15
0
skomentuj
lubię!
przeczytane
395
razy