Takesada Matsutani w Centre Pompidou

A teraz w Centre Pompidou, najprawdziwszy brylant sztuki współczesnej: Takesada Matsutani, mieszkający od półwiecza w Paryżu, weteran japońskiej awangardy, malarz, performer i rzeźbiarz, twórca instalacji.

Takesada Matsutani, Stream-Pompidou, 2019 Paris

Jest, być może, jednym z ostatnich wielkich japońskich artystów kręgu GUTAI. Należał do grupy od 1963 roku, kiedy to Jirō Yoshihara, zgodził się go przyjąć, do tego elitarnego grona i pokazał się w Pinacothece Gutai wraz z innymi malarzami.

Takesada Matsutani urodził się w 1937 roku, w Osace, pierwszej stolicy japońskiej awangardy. Z powodu gruźlicy nie mógł studiować na Ôsaka Shiritsu Kogei Gakkô, zatem został samoukiem. Pokazał swoje prace po raz pierwszy, podczas konkursowej wystawy w Nishinomiya i tam dostrzegł go Shôsaku Arao, klasyk japońskiego malarstwa, znawca sztuki zachodniej i podobnie jak niegdyś Foujita, zafascynowany francuską kulturą. Arao zaoferował młodemu malarzowi pomoc w znalezieniu atelier oraz darmowe lekcje rysunku, dostrzegając w nim, jakże ogromny potencjał i talent.

W Nishinomiya spotkał Sadamasa Motonagę, prowokacyjnego artystę grupy GUTAI, który doprowadził do spotkania z Yoshiharą i dalszej, wspólnej kariery w Pinacothece.

Matsutani, aktywnie uczestniczył w wystawach grupy, choć od połowy lat sześćdziesiątych nie mieszkał już w Osace. Otrzymał bowiem grant rządu francuskiego, w ramach konkursu Instytutu Francuskiego w Kyōto i wyjechał do Paryża. Początkowo planował spędzić we Francji sześć miesięcy, ale – jak to bywa często, w takich przypadkach – pozostał tu do dziś.

I teraz w Centrum Pompidou jego wystawa. Ma ona charakter panoramiczny, Matsutani pokazuje swoje wczesne prace z końca lat pięćdziesiątych, są zatem rysunki, szkice, pierwsze książki – obiekty, wreszcie malarstwo.

Takesada Matsutani, Résistance, 1958

Jak przystało na przebytą szkołę Nihonga, jawi się tu jako reprezentant abstrakcji i malarz gestu. W przeciwieństwie do Kazuo Shiragi malował tradycyjnie, korzystając z pędzla. I w pewnym sensie tradycyjnie, jak na szkołę Pollocka przystało, czyli na podłodze.

Takesada Matsutani, bez tytułu Work-60, 1960

Mamy do czynienia z trzema fragmentami jego twórczości. Pierwszy to Początek. Jak wielu innych artystów z Japonii, był zafascynowany surrealizmem, tworzył wtedy rysunki, z użyciem pigmentu, w ciężkiej tonacji i o grubej kresce. Poddany traumy Hiroshimy, upokorzenia wojny, tragizmu jej końca, wreszcie okupacji. Mroczne, trochę ponure obrazy Matsutaniego, kryły wówczas zaklętą symbolikę nieustającej nocy, braku dnia, włóczęgostwa, a zatem cierpienia i słabości. Aż chciałoby się wykrzyczeć za Yukio Mishimą: …słońce, słońce! Doskonałe słońce! Mam wrażenie, że żaden z nieznanych mi lądów, które mam zobaczyć, nie może przewyższyć tego cudu…

Dla Takesady przyszło oczarowanie francuskim malarstwem, bogatego w symbole, słońce i kolory. Ale nim się to stało, musiał przebyć długą drogę: od pogmatwanych bretonizmów snujących się w ciężkich chmurach nad Hiroshimą, po poezje Alain Jouffroy. W międzyczasie, podobnie jak kolega z GUTAI Kazuo Shiraga, przeleżał w gruźliczym szpitalu, cierpiąc każdego dnia, odpluwając flegmę i kaszląc nieustannie, tkwiąc jak Saguro z powieści Shusako Endō, pomiędzy brudnymi łóżkami, gdzie gasnąc powoli odchodzili inni pacjenci. Wojna. Morze. Trucizna…

Nie płacz, gdy statek podnosi kotwicę. Bądź mężczyzną, ze śmiechem odpływaj…

Matsutani stał się malarzem Informelu. Zafascynowany kolorem, gestem, linią i odwiecznym pytaniem o ścieżkę, po której podążają twórcy, uległ magii abstrakcji, materii i plamy.

To jego drugi etap w twórczym rozrachunku. Pełen ekspresji i motywów twórczych. To właśnie era GUTAI. Plac zabaw, ćwiczeń intelektualnych, formowania się manifestów i młodość.

Młodość, młodość, walka i wciąż niestrudzona energia, która po doświadczeniu szpitalnym, wywołała w nim pasję i wolę życia. Tak jak wspomniany Shiraga, którego nadwątlony chorobą organizm, potrafił wykrzesać niespożytą energię, i która dodała blasku jego twórczości. A potem ciszę i powrót do Nihonga, korzeni wszystkich Japończyków. Shiraga został mnichem.

I Matsutani podobnie. Po okresie dynamicznej walki z materią malarską, nienasyceniem, pełnią, nastąpiła pustka. Wyciszenie. Jak w tej przypowieści o Japończykach, którzy zawsze pozostają w tej dwoistości, która dowodzi, że artysta nie może być niewolnikiem, musi podążać za zasadami, a jednocześnie od nich odchodzić, przestrzegać praw, a zarazem je przekraczając.

I jest ten trzeci format, najdłuższy w jego twórczym życiu. Odejście od Informelu.

Takesada Matsutani, Le Développement – A1-69

W Paryżu poznał Hard-Edge. Nowy, jakże bliski mu kryształ w sztuce. Bo przecież mówiący językiem, który znał od lat. Jako Japończyk zawsze się nim posługiwał. Ta oszczędność, linearyzm i kształty geometrii wyzwoliły u niego nowe horyzonty. Wyjście Matsutaniego z kręgu getta kontrkultury daje mu nowy oddech.

Zna lub otarł się również z ideami konceptualizmu , zwłaszcza Kosutha, co pozwala mu na budowanie nowego języka. To pokłosie refleksji neopozytywistycznej, pozwalającej na nowatorski przekaz. Japończyk poszedł teraz drogą immaterialności sztuki, czystości i pewnego rygoru, który geometria nakłada, ale nie ma cech typologiczych, lecz jest po prostu częścią składową jego duszy. Jak u każdego Japończyka. Jest jego sygnaturą.

Takesada Matsutani, instalacja 2016

Takesada sięga zatem do swojej przeszłości i doskonałego warsztatu , a zwłaszcza refleksji. Wiele przemawia za tym, że aby zrozumieć jego sztukę, powinno się zgłębiać życiorys, powojenny bunt i formacje do których należał. A przecież pamiętajmy, że pokłosiem manifestu GUTA była grupa Mono-Ha i zbuntowany Kosai Hori, czerpiący nie tylko z doświadczeń awangardy, ale dający nowe przestrzenie, monumentalne i dostojne. Jak pomniki.

U Takesady pojawiły się nowe środki wyrazu: grafit, ołów, blacha, a z kolorów czerń. Oszczędność i liryzm. W swoistej kaligrafii geometrycznego języka.

W Paryżu poznał Stanleya Williama Haytera. Był malarzem, grafikiem. Od 1926 roku mieszkał w stolicy Francji, gdzie założył Atelier 17. Tego miejsca, akurat nikomu przedstawiać nie trzeba. To jedno z najbardziej symbolicznych miejsc w Paryżu tamtych czasów i być może – obok galerii Leo Castellego – najważniejsza kuźnia młodej awangardy.

Hayter pokazał u siebie Willema de Kooninga, Jean-Paul Riopelle, Roberta Mattę i Marca Rothko. I tuziny innych.

Takesada pracował w Atelier 17 jako asystent. Tam poznał swoją przyszłą żonę Kate Van Houten, znaną amerykańską artystkę, która również praktykowała w Atelier 17.

Kamień, metal, znak. Nowy język Japończyka stał się już tradycją w sztuce współczesnej. Nadając mu pierwotną symbolikę, wszedł do kanonu aktywności jako oczywisty rezultat rozwijającego się procesu , w których uczestniczymy, albowiem poglądy, upodobania i potrzeby odbioru sztuki wciąż są niedefiniowalne z dystansu jakim dysponujemy. Bo w myśl tych założeń, Matsutani szukał zawsze dla swoich wypowiedzi znaków najprostszych.

Takesada Matsutani, Centrum Pompidou, Paryż lipiec – wrzesień 2019

23
2
skomentuj
lubię!
przeczytane
1.99t
razy

Kazuo Shiraga

„Śniło mi się, że leżę w szpitalu gruźliczym w Fukuoce, odpluwam wciąż do szklanki, a doktor nieustannie pyta, czy mam jeszcze gorączkę, bo muszą mnie operować. Obudziłem się zlany potem, że wraca koszmar dzieciństwa, kiedy wszyscy mi wmawiali, że jak nie będę jadł kaszy z mlekiem, to umrę na suchoty…”

„Po obudzeniu stwierdziłem, że to ładny pomysł – Castrop na wydmach i opisuje to Abe Kobo. Umieranie dziewictwa Hansa Castropa w Davos było moją zmorą szkolną. Bo przecież ja nie za Abe podróżuję na Kyūshū, ale za doktorem Suguro z “Morza i Trucizny” Shūsaku Endō.”

„Pogubiłem się w tej nieznanej podróży, jakby z innej równoległej rzeczywistości . Łączy je Castrop i Kobe, choć podróżujemy w innych pociągach.”

Kazuo Shiraga, bez tytułu

Kazuo Shiraga miał 21 lat kiedy skończyła się wojna… Leżał w szpitalu gruźliczym przez 6 miesięcy przykuty do łóżka czując, że za chwilę wejdzie lekarz Toda, któremu każą wycinać jego lewe płuco, tak długo, aż zejdzie z tego świata.

Gdzieś obok grało radio. Misora Hibari śpiewała modną piosenkę Kawa no nagare no you ni, nostalgia rozlała się po sali, a Kazuo postanowił, że zostanie malarzem.

Ojciec powtarzał mu, że Tosa Mitsuoki uczył: malowidło, kiedy jest piękne, jest zbyt słabe. Mitsuoki to największy malarz w dziejach Japonii. Tak twierdził ojciec Kazuo. Jego ojciec był także malarzem. Tworzył niewiele, bardziej amatorsko, bo i nigdy nie ukończył żadnej szkoły. Lecz z powodu zamiłowania do rysunku zapisał syna na kurs, kiedy ten miał 13 lat. Kiedy Kazuo przyniósł mu pierwszą akwarelę do pokazania, powiedział wspomniane słowa w ślad za Mitsuoki, którego darzył uwielbieniem i który, podczas lekcji rysunku syna, był bohaterem wszystkich pogadanek. 

Kazuo został wcielony do wojska w 1944 roku, następnie odbył szkolenie w Osace, lecz nigdy nie wziął udziału w wojnie. Wraz z nadejściem amerykańskiej okupacji przywleczona została także gruźlica. Chore płuca jeszcze przez wiele lat dawały mu o sobie znać. Miał za sobą kilka lat studiów w Nihon-ga Kyoto City University of Arts, gdzie zapisał go ojciec, który również zapłacił czesne, pilnie i trochę zazdrośnie patrzący na karierę artystyczną syna.

Z początkiem lat pięćdziesiątych, pokazano w Japonii współczesną sztukę amerykańską. Kazuo zobaczył wtedy po raz pierwszy Jacksona Pollocka. Było to dla niego olśnienie.

Kazuo Shiraga, bez tytułu

Powiedział: po co komu pędzel?

Wtedy poznał Fujiko. Była tak jak i on, zagubiona w tym bezkresnym morzu trucizny, które zalało Japonię. Wojna i klątwa pokolenia…

Jak pisał Endō: „bez radości, bez odrobiny wzruszenia stracił niewinność”

Rok po tym jak ujrzał Pollocka, wraz z grupą przyjaciół założył: ZERO-KAI, której program zdefiniował mniej więcej tak: sztuka musi teraz wychodzić od punktu zero.

W grupie byli: Akira Kanayama, Atsuko Tanakla i Saburō Murakami. Z czasem nazwiska te staną się legendą japońskiej sztuki współczesnej.

O Murakami Saburō można powiedzieć, że był największym multiinstrumentalistą w jej dziejach. Malował, uprawiał happening i performance. Jego akcja pt. Passing trough, przeszła do powszechnej historii sztuki najnowszej. Allan Kaprow był z niego dumny. Murakami był jego najlepszym uczniem. Mógłby mieć jeszcze fantastyczną uczennicę, ale po początkowej fascynacji sztuką akcji, wybrała inny repertuar. Wyszła za mąż za Johna Lennona i przeszła do historii światowej rozrywki jako Yoko Ono.

W ślad za deklaracją Shiragi, że pędzel nikomu niepotrzebny, Kanayama Akira zaczął malować automatyczną zabawką samochodu. Z czasem ta idea upowszechniła się wśród członków późniejszej grupy GUTAI, kiedy przesłania Informelu, mocno zakorzeniły się w Japonii i wtedy Michio Yoshihara użył do malowania koła roweru zamiast pędzla. Oczywiście, malując w trakcie jeżdżenia po rozłożonym na podłodze płótnie.

Przyjaźń z Atsuko, pierwszą partnerką w ZERO-KAI, przetrwała wszystkie artystyczne burze. Ta wielka dama japońskiej sztuki pochodziła z Nara, całe swoje życie związała z Osaką. Jest jak Meiko Kaji z Flower of Carnage:

Begrieving snow falls in the dead morning
Stray dog’s howls and the footsteps of Geta pierce the air
I walk with the weight of the Milky Way on my shoulders
But an umbrella that holds onto the darkness is all there is.

ZERO-KAI to było preludium do GUTAI – fenomenu w japońskiej sztuce współczesnej. Nie byłoby tej grupy bez Shiragi. Ale motorem powstania ruchu był weteran awangardy, Jirō Yoshihara.

Wtedy Shiraga tworzy nową zasadę: maluje stopami. Płótno rozkłada na podłodze, sam trzymając się liny zawieszonej u sufitu, porusza zamaszyście nogami, nie tracąc nic z gestu i ekspresji, używając gęstej farby, mieszając kolory stopami, bezpośrednio na podłodze.

Jego malarstwo stało się bardziej cielesne, fizyczne, dotknięte. Jednocześnie – w zanadrzu swojej formy i języka, czysto konceptualne. Takeshi Kitano w filmie Achilles i Żółw sportretował ideę jego sztuki, wcielając ją w życie nieudanej kariery pewnego artysty.

Shiraga i jego metoda to rodzaj powołania.

Determinacja…

Sygnatura…

Ciało to podpis, korpus, ręce, stopy. Dla jednych, Shiraga tarzał się w błocie, aby uzyskać efekt medialny. Filmowały to zazwyczaj kamery, podglądali dziennikarze i zwykli ludzie.

Tego nauczył ich Michel Tapié.

Ten Francuz, legenda krytyki artystycznej, miał oko. Dobre oko do artystów. Najpierw wypatrzył Mathieu, a potem Wolsa. A Jean- Paul Riopelle nazywał go swoim ojcem.

L’Œil de Miche Tapié…

Georges Mathieu pojechał do Osaki w 1957 roku. Dwa lata po tym, jak Yoshihara ogłosił manifest GUTAI. Mówił wtedy, że sztuka abstrakcyjna w swojej formie już odeszła. My idziemy dalej. Dokąd idziemy? Idziemy do konkretu. Bo GUTAI to „konkretność”, to esencja dwóch słów – konkretności właśnie i ciała.

GUTAI to substancja mawiał Shiraga.

Shiraga opanował w sposób perfekcyjny malowanie ciałem. Ktoś żartobliwie, bodaj w Paryżu powiedział, że malarzowi niepotrzebne ręce. Złośliwcy dodawali, że jest Tarzanem, bo do malowania potrzebuje liany. Ale Shiraga dodawał do tego baletu, choreografię, symulował walkę albo taniec. Całość była spektaklem. Na końcu powstawał obraz, ale rejestracja filmowa mówiła coś więcej.

Kazuo Shiraga, Auspicious Yellow

Michel Tapié pokazał go całemu światu. Wcześniej pokazał Japończykom Georgesa Mathieu. Francuz malował na tarasie Daimaru obrazy przed publicznością. Pokazał im również swoją wersję wjazdu Go Daïgo do Kyoto.

Malował ten ogromny obraz w godzinę i czternaście minut. Przy czym skakał na wysokość półtora metra, kilkanaście razy, aby sięgnąć krawędzi płótna. W jednym ręku miał pędzel, a w drugim plastikową miskę z farbami.

Georges Mathieu, Osaka 1957, Go Daigo

Kazuro Shiraga został profesorem w Osace. Nikt przed nim, no może tylko Tsuguharu Foujita, nie dostąpił tylu zaszczytów uznania na światowej scenie sztuki.

Ale jego własna wojna stawała się coraz to okropniejsza. Był jak ten literacki profesor Hashimoto, który w szpitalu gruźliczym w Fukuoce zestarzał się nagle, pracując nad fenomenem swojej metody leczenia. I znowu morze, i trucizna… Trauma, niemłodego już człowieka, który choć obdarzony talentem i miłością Fujiko, nagle staje w miejscu.

To droga…

Nie znamy jej, zanim nie podążymy za tym głosem, który pewnego dnia nakazuje nią iść…

Mitsuko powiadał: …dzieło zyska urok, nie tyle poprzez podobieństwo do natury, ile poprzez ideę, bowiem idea malarstwa nie zawiera się w kształcie czy kolorze, lecz w sposobie jaki artysta to ujął…

Shiraga powołał się zatem na Xie He: dzieło, które posiada cechę zwaną przepływanie ducha – to tchnienie życia.

I zamilkł…

W 1971 roku dołączył do mnichów Enryaku-ji, buddyjskiego monastyru na górze Hiei.

Kilka miesięcy później odszedł Jirō Yoshihara. Skończyła się era GUTAI.

Shiraga malował dalej. Wyciszony, skupiony, niemal wyłącznie w czarno- białych kolorach. Syntetycznie, kaligraficznie, przywołując znaki z palety myśli, siedemnastowiecznego mistrza Yūshō.

Fujiko Shiraga

Galerie Stadler zorganizowała mu wystawę w Paryżu w 1986 roku. Lecz Shiraga pozostał w swojej celi, aby na zawsze zniknąć ze świata zgiełku i sławy. Nazwany Sodo, czyli Medytujący Shiraga, namalował swój ostatni obraz w 2007 roku. Zmarł w Amagasaki rok później…

Fujiko przeżyła go o siedem lat.

Madame Chauachat jest ze mną, dotknąłem jej ręki, podając herbatę.

29
6
skomentuj
lubię!
przeczytane
3.42t
razy

Japońska Awangarda – GUTAI

W lutym 1957 roku, prezydent Stanów Zjednoczonych, Dwight Eisenhower oficjalnie przedstawił pierwszą, międzynarodową nagrodę Guggenheima. Otrzymał ją brytyjski malarz Ben Nicholson. Nagroda została wręczona w Paryżu w Hôtel de Crillon. W konkursie brał również polski malarz Jan Cybis.

Nagroda dla Nicholsona, tak pierwsza i znacząca w światowej sztuce, stała się przepustką do powszechnego uznania sztuki abstrakcyjnej. Dekadę po zakończeniu II wojny światowej, Salomon Guggenheim podkreślał artystyczną wolność, ponieważ sztuka abstrakcyjna wyraża jednocześnie liberalizm, indywidualizm i międzynarodową wspólnotę. Właściwie nigdy, od czasów pierwszej awangardy, dążenie do wolności wypowiedzi, wyrażanego gestem artystycznym, nie było tak wspólne. Wyrazili go wtedy Amerykanie, Francuzi i Brytyjczycy, dalej cały niemal świat, a Abstrakcyjny Ekspresjonizm, Informel czy Cobra – wszystkie te szkoły i kierunki stały się stygmatami artystycznymi epoki.

 

Okada Kenzo, bez tytułu

Guggenheim do tej listy dołączył dwóch monumentalnych Japończyków: Okada Kenzo i Yamaguchi Takeo. Obaj wpisali się już wcześniej w nurt japońskiej abstrakcji, ale ich niezaprzeczalny talent spowodował, że zawędrowali na absolutne szczyty powszechnego uznania. Świat zwrócił uwagę na ten obszar sztuki japońskiej. Jeszcze do niedawna, jedyną znaczącą postacią był Tsuguharu Foujita, tkwiący w modernistycznej arabesce, bohater legendy Montparnasse. Mniej więcej, w tym samym czasie, kiedy powstaje pierwsza awangardowa grupa w Japonii, Foujita przyjmuje w katedrze w Reims chrzest, imię Leonard i głosi pochwalę na rzecz klasycyzmu.

Michel Tapié,

Do odkrycia japońskiej awangardy przyczynia się Michel Tapié, legendarna postać francuskiej krytyki artystycznej, teoretyk i znawca abstrakcji. Kreator abstrakcji lirycznej, Art Brut i jednocześnie ojciec chrzestny wielu innych artystów z Francji czy Włoch. Patron Informelu, ale przede wszystkim odkrywca Georges Mathieu. Słynny japoński krytyk sztuki Sōichi Tominaga, nazwał Mathieu, największym artystą od czasów Picassa.

Georges Mathieu, Osaka 1957

Georges Mathieu pojechał do Osaki, aby poznać tam osobiście, największą gwiazdę japońskiej awangardy. Był rok 1957. Maluje tam na oczach młodych zbuntowanych wielki obraz pod tytułem Triumfalny wjazd Go Daïgo do Kyoto.

Go Daigo to cesarz. Z jego osobą związana jest Tenryû-ji, najważniejsza świątynia ZEN w Japonii. Znajduje się ona godzinę drogi, podmiejskim pociągiem do Arashiyama. I właśnie w godzinę także namalował Mathieu ten obraz, ubrany jednocześnie w kimono i samurajską przepaskę, a potem jeszcze drugi, na dziedzińcu domu handlowego Daimaru.

Jirō Yoshihara, Circle

Zobaczył to wszystko Jirō Yoshihara, twórca ruchu awangardowego o nazwie Gutai. Był już malarzem dobrze znanym. Malował abstrakcje, kiedy Foujita siedział na froncie w Chinach. Yoshihara dostrzegł to, co Mathieu wykorzystał w swojej twórczości: akcjonizm. Nie był to czysty happening w duchu Allana Kaprowa, ale równie dobrze odbierany akt twórczy. Mathieu zafascynował Japończyków. Być może odnaleźli w jego linii, geście i zakręconej liryce jakiś ślad własnej poetyki, albo ukryte znaczenie. Może pełnię i pustkę jednocześnie, jako dwa nurtujące ich doświadczenie intelektualne. Gutai wyrósł na gruncie lirycznego gestu, jaki przywiózł im Georges Mathieu. Stał się szkołą nowej awangardy japońskiej na kolejne dwie dekady.

Pollock, Tapié, Yoshihara

Symbolicznie jawi się gest uściśnięcia rąk przez Jirō Yoshihara i Michela Tapié, stojących przed obrazem Jacksona Pollocka. Bo właśnie ta swoista symbolika oznaczała nadejście ery Gutai. Wiąże się to z pewną filozofią, fundamentalnie różną nieco od malarstwa gestu, a mianowicie użyciem całego ciała w procesie tworzenia, zatem o krok dalej od Pollocka, bo skierowaną silnie ku akcjonizmowi.

Ewidentnie w tym przypadku, nasuwa się postać Shiraga Kazuo. Artysty pochodzącego z Amagasaki, w prefekturze Hyōgo. Krytycy podkreślali, że dwa działania na obrazach: Pollocka i Kazuo stały się przedmiotem dyskursu na temat ciągłości gestu w sztuce abstrakcyjnej.

Ojio Yūshō wybitna postać w japońskiej sztuce powiedział, że artysta nie może być niewolnikiem, musi podążać za zasadami, a jednocześnie od nich odchodzić, przestrzegać praw, a zarazem je przekraczając.

Yūshō zalecał spontaniczne wyrażanie emocji.

Żył w XVII wieku, sporo czasu przed Pollockiem i nim objawiła się Japończykom francuska awangarda z kolekcji Kōjirō Matsukaty.

Mówił: ujmując pędzel wyprostuj swoje ciało, a ducha utrzymaj w prawości

Bacz na rozmach pędzla,

Bądź czujny by ruch Twojego pędzla nie osłabł…

Tak jak nie byłoby Mishimy bez bushido, tak nie ma malarstwa japońskiego bez Yūshō.

Murakami Saburō, 1957

Inny członek grupy Gutai Murakami Saburō zaproponował, żeby malowanie było doświadczeniem całego ciała…

Mamy do czynienia z dwiema równoległymi praktykami artystycznymi: jedną, która pokazał Japończykom Michel Tapié, czyli sztuką abstrakcyjną, także informel oraz lekcją daną przez ojca happeningu, a którym artyści japońscy mocno się inspirowali. To Allan Kaprow.

Gutai połączył te dwie szkoły, wykorzystując akcjonizm i malarstwa gestu jako syntezę działania…

Gutai oznacza konkretność. Słowo to jest kompozycją znaczeń: narzędzie, myśl oraz ciało.

Dyskurs jaki podjęli członkowie grupy z Pollockiem, dał efekt nazwany później efektownie przez krytykę, acz bardzo trafnie: boldest steps…

Zabić pędzel

Pojęcie zabić pędzel wymyślił Shiraga i stało się motywem przewodnim twórczości artystów Gutai. Shiraga malował stopami, Kanayama Akira automatyczną zabawką samochodu, Yoshihara Michio malował z kolei kołami, jeżdżąc na rowerze, a Shimamoto Shōzō szklaną butelką….

Yoshihara Michio, rower, olej na płótnie

Po raz pierwszy w 1954 siedmiu przyszłych członków grupy pojawiło się razem w Ashiya City Exibition, Seidō, ale dopiero w 1955 roku grupa sygnuje po raz pierwszy swój występ nazwą Gutai.

W roku 1958 podczas International Art of New Era, Informel and Gutai wystąpili obok siebie artyści z różnych stron świata, między innymi Tanaka Atsuko, Yoshihara Jirō, Robert Motherwell, Giuseppe Capogrossi, Paul Jenkins, Carla Accardi.

W roku 1962 zainaugurowana została Gutai Pinacotheca. Do tego celu zaadaptowane zostały dwa budynki starych magazynów w centrum Nakonashima w Osace. Od tego momentu Pinacotheca pełniła rolę nie tylko kwatery głównej, ale i galerii.

W latach 1964 1971 twórczość artystów tej grupy obejrzano podczas wielu wystaw i pokazów, na przykład w Stanach Zjednoczonych, w Szwajcarii, we Francji, Włoszech oraz w Wielkiej Brytanii.

Jirō Yoshiharam Full Circle
Jirō Yoshihara, Full Circle 1962

W lutym 1972 roku zmarł Jirō Yoshihara. Tym samym zamknęła się wielka era we współczesnej sztuce japońskiej. Miesiąc po jego śmierci pozostali członkowie rozwiązali Gutai.

Trzech najważniejszych artystów grupy zmarło: Shiraga Kazuro w 2008 roku, Murakami Saburō w 1996 roku, a Jirō Yoshihara, jak już wspomniano w 1972

Kazuro był malarzem, malował ciałem i stopami. W historii japońskiej sztuki zaznaczył swoją obecność w Zero-kai. Ta grupa powstała kilka lat przed Gutai i swoją działalnością zwiastowała ten ruch.

O Murakami Saburō można powiedzieć, że był multiinstrumentalistą. Malował, uprawiał happening i performance. Jego akcja pt. Passing trough, przeszła do światowej historii sztuki najnowszej.

Saburō Murakami

Yoshihara wyrósł na monumentalną postać w sztuce japońskiej. Zaczął malować jeszcze w latach trzydziestych, zafascynowany kubizmem i surrealizmem. Stał się ikoną, kiedy zwrócił się ku abstrakcji, a także ku działaniu – sztuce akcji. Do meandrów krytyki artystycznej przeszło jego powiedzenie do what has never been done before

 

Artykuł powstał w związku z konferencją Jikihitsu, Sygnatura Artysty w Warszawie w dniach 10-12 czerwca 2019 i jest fragmentem większej całości przygotowywanej przez autora.

19
0
skomentuj
lubię!
przeczytane
1.61t
razy