Strelnik, Monotypie

Umówiliśmy się na butelkę pastis i szklankę świeżej wody. Tak chciał Fernandel. Śpiewał przecież: hej, hej, pastis dziś…

Piotr Strelnik, Montreuil, 2021 fot T Rudomino

Zatem jesteśmy na południu Francji, przed oknem mamy widok na Calanques i garść słońca. Jego promienie wpadają od strony morza i zalewają tysiącem kolorów, nasz talerz jest pełny bulots. Wydaje się też, że słuchamy ostatniego koncertu Nicolasa de Staël. Jego rozproszone dźwięki przetrwały próbę czasu, stały się motywem dla każdego malarza, który chce sięgać do błękitu nieba.

Czy sprawiło to słońce, czy butelka pastis? Nie wiem…

Piotr Strelnik, Montreuil, 2021, fot T Rudomino

A teraz jesteśmy nie w Marsylii, lecz w Montreuil, gdzie szare chmury uginają się pod swym ciężarem. Bo jak pisała Marie Girault ,szorstkość nie ma swojego rozmiaru.

Marie pisała o obrazach Piotra Strelnika. Odnalazła w nich wszystkie barwy melancholii, ale i szorstkiej zaprawy ducha, która doprowadza tą ścieżką tworzenia do zwątpienia, albo nadziei. Dlatego pijemy pastis, gapimy się na Niedokończony koncert de Staëla i gadamy o innym artyście, który utknął pomiędzy formami sztuki. Nazywał się Richard Serra.

Doszliśmy do wniosku, że utknął dobrowolnie…

Piotr Strelnik, Monotypie, Montreuil, 2021 fot T Rudomino

Strelnik wyjmuje czarną jak smoła szybę i kładzie na stole. Następnie szpera, gdzieś pod szafą, znajduje metalową puszkę, otwiera. Znajduje tam nasączoną alkoholem szmatę, pod nią grudę czarnej farby. Rzuca na szybę. Rozwałkowuje.

– Zwykle pracuję wieloma kolorami. Ale dziś tylko pracujemy w czerni. Bo czerń to czyste kolory, dodaje.

Piotr Strelnik, Monotypie, Montreuil 2021 fot T Rudomino

Bierze z podłogi papier, kładzie go na płycie. Dwukrotnie przesuwa wałkiem, odwraca. Zamaszysty ruch szczotką. Polewa etylem. Przeciera szmatą. Dodaje acetonu. To środek zatrzymujący ekspansję farby. Czyli ma znaczenie, gdy są ostre cięcia, kontrasty, gdzie istnieje precyzja zadrapań. W technikach graficznych, jak choćby miedzioryt, ten pożądany efekt istnieje. Lecz kiedy są tłuste plamy, to tylko terpentyna, albo trichloretylen, cudowny, nie będący już w sprzedaży…

Piotr Strelnik, Monotypie, Montreuil, 2021 fot T Rudomino

Kończy się pastis, świeża woda od Fernandela został wypita…

– wyrwanie każdej plamki, kosztuje mnie krocie. Ale wciąż mnie stać na to… Napisał na kawałku karteczki. Strelnik takich karteczek ma bardzo dużo. Zapisuje swoje przemyślenia, a także zadaje pytania.

Piotr Strelnik, Monotypie, Montreuil 2021 fot T Rudomino

Czym jest monotypia? Strelnik jest pewny, że to zapis encefalograficzny mózgu. Taki elektryczny strzał, który przelatuje przez naszą głowę, a potem ląduje albo w kuble ze śmiciami, albo na papierze…

– nie ma nic gorszego dla sztuki niż pochlebstwa. 

Piotr Strelnik, Monotypie, Montreuil 2021 fot T Rudomino

Używa różnych narzędzi, wałków, szczotek, drutu. W zasadzie używa wszystkiego. Znajduje je na ulicy. Jak choćby szczotki do kociej sierści. Najlepiej takie połamane i jeszcze z włosami po zwierzakach. Pozostawiają wtedy ślady, delikatne, jak mgiełka nad polną drogą, albo drapieżne, jak ukąszenie owada.

Narzędzi do monotypii skonstruował ponad setkę. Mechanika ruchu takiego narzędzia jest praktycznie nie do powtórzenia przez rękę.

Wiedział o tym Hans Hartung, jeden z geniuszy na francuskiej scenie sztuki. Malarz i konstruktor narzędzi.

Strelnik ma własną definicję monotypii:

Wiecie co? Myślałem kiedyś, nawet jeszcze do niedawna i wyobrażałem sobie, że to taka wierna i najlepsza ze wszystkich kochanek. A teraz siedzi 24 ha na moim grzbiecie, zrzędzi i gdera na okrągło. Cholera, nie można się ruszyć na krok, żeby ta zołza mnie nie dopadła…

A spróbuj jej czegoś odmówić, to wrzeszczy, tupie, wymyśla od największych skurwysynów…

Piotr Strelnik, Monotypie, Montreuil 2021 fot T Rudomino

Fernandel wciąż śpiewa o szklance pastis, którego już nie ma.

Szarość zasnuwa się ciężkimi chmurami nad Montreuil.

35
28
skomentuj
lubię!
przeczytane
1.8t
razy

28 odpowiedzi do “Strelnik, Monotypie”

  1. Jak widać sztuka ma nieograniczone możliwości co doskonale w swych pracach udowadnia Pan Piotr. Wspaniały kreatywny artysta. Bardzo dobry artykuł .. Uznanie i pozdrowienia dla obu Panów .
    Sylwia R.

  2. Sposób tworzenia Piotra Strelnika jest mi bardzo bliski. Opis tego procesu zgadza się w pełni z tym, co uważam za wyrażanie wolności w sztuce. Przepływ energii od środka do odbiorcy. Nasza podświadomość wcale nie jest tak abstrakcyjna jak nam wydaje i to widać w sztuce Piotra. Emocje i 100% trafne wybory form oraz świadome panowanie nad przekazem powodują, że zachwyt budzi nawet kilka pociągnięć pędzla. Talent i odwaga = artysta. Uznanie dla sposobu narracji autora! POWODZENIA!

  3. Świetny artukuł o wspanialym Piotrze Strelniku….koniecznie poznanc i podziwiac jego tchnienie pasji, wielka podroz w nieznane gwarantowana

  4. Doceniam i podziwiam tego artystę całe moje życie byłam przy początkach ty ch poszukiwań najwierniejsza fanka jego siostra Barbara

  5. Co tu gadac, ma ogromny talent ten nasz Piotr Strelnik. Jak powiadaja,
    pierwszy byl obraz!,a dopiero po nim slowo.
    Z wielkim wyczuciem i wrazliwoscia opisany proces tworczy artysty.
    Dobrze sie czyta. Prosze o wiecej !

  6. Przełożyć na płótno, papier, szkło (i co tam jeszcze-Piotr wie) -coś, co myśl przesyła – niełatwo…Ogrom pracy zawarty w obrazach – to tylko cząstka Piotra…Gdzieś tam, między zwojami tkanin i papieru,drzemią ukryte myśli i słowa…Drzemią, niewypowiedziane,czekając na odpowiednią chwilę by wybuchnąć z pasją, namacalną w odpowiedniej strukturze i kolorach…Czary to?…Tak. Piotr czaruje ekspresją, niedomówieniem, żarem – który trawi każdą cząstkę włożonej materii…Jego pracownia (którą podziwiam) -pełna wszelkiego dobra, umiejętności, różnorakie techniki prowadzą ku temu – by tworzyć…Strelnik- uwodziciel myśli, uczuć i kto wie czego jeszcze.Zagorzały wielbiciel wolności, uwięziony w chłopięcych marzeniach…Tworzy poszukując swoistego sacrum i profanum artysty, które przecież jest w nim…Tworzy z lekkością i mozołem zarazem…Kreski ,kropki, plamy, smugi -wszystko wiruje, drży, tworząc niekończący się taniec…Taniec wyobraźni… Wszak ona działa cuda…Cały Piotr…Widzimy to w Jego pracach…

  7. To się naprawdę zdarza, każe zatrzymać się i poczuć. Bez drobiazgowej analizy, bez zbędnego rozważania. Czuję ten impuls i wiem, skąd się bierze. Całość okraszona doskonałym tekstem.
    Podziwiam i pozdrawiam

  8. Dziękuję za tę opowieść i za zdjęcia. Jakbym słyszała mego Tatę malarza, który malował, ale także robił monotypie, używając do tego wszystkich możliwych narzędzi, ze szczególnym upodobaniem do zużytych szczoteczek, rozłażących się pędzli i tym podobnych. Jak ja to rozumiem! Co w niczym nie umiejsza mojego podziwu dla talentu i dokonań pana Piotra.

  9. Rzadko zdarza się tworca tak autentyczny. Wydaje się, że prace Piotra Strelnika to nieustanne przekraczanie granic – wyrazu artystycznego, ekspresji. Wielość technik. Odważny, dynamiczny artysta i jego uważny, wrażliwy obserwator , Pan Tomasz Rudomino.

  10. Z dużą przyjemnością przyglądam się duetowi krytyka – uważnego obserwatora i artysty podziwiając ich frenetyczne pisanie i synestetyczne odczuwanie. To kolejny tekst Tomka, który jako empatyczny ‘flâneur’ od lat przygląda się twórczości polskich artystów na emigracji. Tym razem pisze o monotypiach Piotra Strelnika jako „encefalograficznych zapisach mózgu”, w których można odnaleźć „wszystkie kolory melancholii’ i ślady delikatne „jak mgiełka nad polną drogą, albo drapieżne, jak ukąszenie owada”. Piękne jest tło tego pełnego humoru i poezji tekstu odsłaniającego kulisy ich rozmów w atelier w Montreuil (przy szklaneczkach pastis, w oparach trichloretylenu :))) Rozmowę o niedokończonym dziele Nicolasa de Staëla przerywają podróże w czasie i przestrzeni po Francji, jej kuchni i trunkach:)
    Na fbukowej stronie wsztuce widziałam też filmy ciekawie dopowiadające kontekst esejów. Pierwszy o monotypiach utrwalanych na pomiętych, strukturalnych papierach, nad którymi Strelnik uprawia swoisty ‘taniec’ z kocimi grzebieniami przypadkowi i spontaniczności gestu oddając pole do popisu. I kolejny, o jego ‘hybrydowych książkach’, czyli o sztuce powstającej ze skrawków porzuconej rzeczywistości, śmietnikowych ‘objets trouvés’, którym autor daje nowe życie traktując je jako medium sztuki do zapisu artystycznych eksperymentów. Teksty i filmy tworzą osobliwy ‘Gesamtkunstwerk’. Eseje osadzają twórczość w szerszych kontekstach artystycznych i obyczajowych, a filmy przybliżają smaczki warsztatu artysty ukazując go ‘nagim’ w akcie tworzenia. Czekam na cd Waszych rozmów 🙂

    1. Nie można zawieść tak wytrawnego historyka sztuki, badacza dziejów sztuki najnowszej. Pani Magda ma zmysł obserwacji niepospolity, co wymaga od nas wytężonej pracy. Wytoczymy kolejne działa światu… Dziękujemy

Skomentuj strelnik Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *