śmierć Velickovica…

Vladimir Veličković  zmarł w Splicie w dniu 29 sierpnia tego roku. Miał 84 lata. Rozpoczął przygotowania do grudniowej wystawy w przestrzeni Fonds Hélène i Édouarda Leclerc w Landerneau. Jego nagła śmierć, w jakim sensie zamyka pewną epokę. Nie tylko istotnej obecności ważnych Serbów w sztuce europejskiej, czy bardziej francuskiej, bo przypomnijmy Dado odszedł dziewięć lat temu, ale głównie dlatego, że rozdział pod tytułem La Nouvelle Figuration przechodzi po prostu do historii sztuki współczesnej. Tak historii !
Vladimir Velickovic, La Nouvelle Figuration, z cyklu koszmary

W 2002 roku odbyła się w Wiedniu pewna wystawa, która pokazywała korzenie generacji malarzy, urodzonych przed 1940 rokiem, a także wybraną twórczość ich następców (była to ekspozycja Fundation Generali). Ważną postacią był na tamtej wystawie Gérard Fromanger, którego narracyjny charakter malarstwa został dostrzeżony z początkiem lat 60. Artysta był przyjacielem wielkiego poety Jacquesa Préverta i rzeźbiarza Alberto Giacomettiego, co uczyniło w jego twórczości istotne następstwa. Fromanger to bez wątpienia, czołowa postać sztuki francuskiej. I właśnie w Wiedniu, zestawiono jego obrazy z pracami Lindy Bildy, młodszej o ponad dwadzieścia lat, artystki austriackiej.

Chodziło o pokazanie międzypokoleniowej ciągłości w narracji Nowej Figuracji. Dla wielu Francuzów i nie tylko, krzykliwy sposób wyrażania treści w tego typie malarstwie miał sporą popularność w początkach XXI wieku. Jeśli porównamy twórczość wspomnianego Fromangera, albo Eduardo Arroyo z pracami młodego, kolejnego pokolenia francuskiego malarstwa, to z pewnością dostrzeżemy silne powinowactwa językowe z tym typem sztuki.

Gérard Fromager, Travailleurs, Centre Pompidou

Pisał o tym, wybitny krytyk sztuki Gérald Gassiot-Talabot, a konkretnie o sakralizacji Pop-Artu, jako niekompatybilnym wzorcu (lecz tylko, gdy idzie o narrację) posługiwania się kryteriami formalnymi. Talabot stworzył jakby nowy wzorzec „pokoleniowej ekspresji“, bardziej o emocjonalnym niż o czysto formalnym charakterze.

Artystów tej generacji różniły sposoby posługiwania się pędzlem, gestem, rysunkiem, formą. W grupie, którą namaścił, był oprócz Velickovica, także Rumun Victor Cupsa, Leonardo Cremonini, wspomniany Arroyo, Valerio Adami, Jan Voss. A zatem, artyści emigracyjni, także z Włoch i Niemiec, którzy utkwili na zawsze w Paryżu, bo był on wtedy dla nich Mekką.

Ale to właśnie Serb Velickovic był dla Talabota nowym Matthiasem Grünewaldem. Malarzem męki, bólu i mroku. Malarzem o gęstym, ekspresyjnym rysunku, ciężkiej figuracji bo zwalonej niczym gromy nieszczęść tego świata, a przy tym tchnionym anielską lekkością. U Velickovica wszystko się bowiem porusza, fruwa, płynie i odrwa się od krawędzi ziemskiego gruntu, jakby w drodze do nieba, a jednocześnie poraża, ciąży, przywodząc na myśl piekło.

W malarstwie Serba mamy perspektywę, która nakazuje nam patrzeć na te obrazy unoszących się postaci w otchłań nieskończoności. Bo, jak czytamy u Umberto Eco: zaiste, powiedział Garamond, są rzeczy na ziemi i w niebie…

śmierć Velickovica, Le Figaro

Obrazy Velickovica, tragiczne i przejmujące w swojej wyrazistości, nijak się mają do twórczości Bernarda Rancillaca, malarza pokolenia i grupy „Narracyjnej Figuracji“ Talabota, bo stawiające na czystą kontrę wobec amerykańskiego języka Pop-Artu i niesionych przez tamte idee, powiewów plutokratyzacji drobnomieszczaństwa lat 60.

Warto o tym wszystkim pamiętać, przy okazji doznań, jakie ta sztuka czyni.

Nowa Figuracja to dzieło historyczne. Jako ruch malarski pojawiła się po 1948 roku, a zatem po wystawie w Galerie du Bac (Manifeste de l’homme témoin). Była to wtedy, oczywista rebelia. W sztuce francuskiej doszedł do głosu duet Jean Dubuffet i Michel Tapié. Obaj byli dobrymi kolegami, bo dzielili jeden, malutki pokój na poddaszu w Paryżu. Dubuffet wrócił do malarstwa z nowym przekazem formalnym, który zaczarował świat na długie lata, a Tapié jako krytyk i teoretyk sztuki, rzucił się w wir lansowania abstrakcji lirycznej. To wtedy pojawiły się we Francji osobowości Hartunga, Wolsa czy Mathieu, a z czasem japońskich artystów kręgu GUTAI. Zatem Nowa Figuracja miała z góry słabszy start. Także dlatego, że wykorzystywała propagandowy motyw szkoły radzieckiego realizmu. To był powiew twórczości bohatera Międzynarodówki, generalissimusa francuskiej sztuki przed wojną – André Fougeron.

André Fougeron, Atlantic Civilisation, 1953, Tate

Jego Ryby na paryskim targu są być może dowodem na nobliwy akademizm, ale Cywilizacja Atlantycka tkwi już w retoryce propagandy z fabrycznego, radzieckiego radiowęzła.

Oczywiście tamte lata, mogły przypominać „walkę klas“, jednak na polu zachodniej cywilizacji, określenie takie, było raczej żartem na użytek krytyki lub dziennikarzy. Dlatego, kiedy patrzymy na obrazy innego artysty, Edouarda Pignon, eklektyka i weterana École de Paris, to łatwo dostrzeżemy ciągłość tej „bolesnej“ narracji „losu człowieka“, która pojawiła się w twórczości Velickovica i trafiła na dobry grunt we Francji.

Edouard Pignon, L’ouvrier mort, Centre Pompidou

Wojna, upadek człowieka, dehumanizacja, piekło. To elementy, które znamy z późnej twórczości Tsuguharu Foujity, w sztuce filmowej Masaki Kobayashiego, ale takie przypadki jak Henri Cueco potwierdzają, że umiłowanie do propagandy w tym malarstwie, wynikało z lekcji marksistowskiego ducha troski o „wolność i pokój“. Cueco był malarzem grupy Talabota i w swoim malarstwie zwracał uwagę na treści, które emocjonowały wtedy mass media.

Gérard Fromanger, La Vie en Couleurs, Centre Pompidou
Vladimir Velickovic, za Le Figaro, śmierć Velickovica

Oczywiście przypadki Fromangera i Velickovica wykraczają poza granice uprawianej przez pozostałych z grupy Talabota sztuki. Velickovic, swoim talentem, ekspresją i pojmowaniem malarstwa, stał się artystą o randze światowej, natomiast Fromanger pozostał raczej przy publicystyce i tylko, choć cholernie sprawnym warsztacie, wykorzystując wszelakie formy: collage, gest, hiperrealizm, abstrakcję, perfekcyjnie tworząc, niejako na nowo, współczesną ikonografię.

Oba przypadki są warte każdego przywiązania dla tych, którzy w sztuce XX wieku odnajdują swoje własne postrzeganie świata.

13
2
skomentuj
lubię!
przeczytane
139
razy

2 odpowiedzi do “śmierć Velickovica…”

  1. Velićković to jedna z najbardziej fascynujących postaci współczesnej sztuki. I wielka strata. Mógł jeszcze malować, był przecież aktywny, pełen energii. To prawda, że zamknął się jakiś rozdział po jego śmierci. Dziękuję bardzo za ten tekst.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *