Rouge (czerwony)

Tymczasem w Paryżu trwa ekspozycja ponad 450 obrazów, rzeźb, fotografii, rysunków, klipów filmowych i plakatów, składających się na wielką panoramę radzieckiej utopii artystycznej.

„Czerwony 1917 – 1953“, taki tytuł nosi ta wystawa, a jej organizatorzy chwalą się, że lwia część eksponatów nigdy nie była widziana we Francji.

„Utopia i rzeczywistość“ to tło rozważań o świadectwach sztuki po wybuchu rewolucji w Rosji. Dla Francuzów, pozbawionych traumy sowieckiej okupacji, terroru i komunistycznej indoktrynacji, taka wystawa to emocjonujący przegląd doświadczeń artystycznych, filozoficznych, niekiedy bardzo ciekawych dla nich samych.
Wszystkie doświadczenia awangardy brały się przecież z tamtego czasu, bezpośrednio z ruchu zbuntowanych artystów i tych, którzy wyemigrowali ze świata nowego ładu.
A zatem dla Francuzów to czysta przygoda artystyczna, źródło inspiracji i koloryt, który świetnie pasował do ich własnych, ukutych na rodzimej piersi, kierunkach w rozwoju sztuki.

18 marca 1917 roku powstał w Moskwie Związek Artystów Malarzy, a tam sekcja młodych, w której ferment pokazali Aleksander Rodczenko i Włodzimierz Tatlin. Dzień później ogłoszono równość wszystkich obywateli Rosji, a także kobiet i mężczyzn. Tym samym fundament przemian społecznych zapoczątkował nowe doktryny artystyczne, manifesty i masowy dostęp do kultury, a zwłaszcza sztuk wizualnych.
Egalitaryzm w sztuce szedł w parze z nacjonalizacją, terrorem, bo przecież w tym czasie powstała formacja Feliksa Dzierżyńskiego – WCzK, a jednocześnie Marc Chagall został komisarzem do spraw sztuki w Witebsku. To historia, którą dobrze znamy. Przypomniana została, aby uświadomić tło tamtego czasu i siłę sprawczą gwałtownego zwrotu jaki dokonał się w mechanizmach wpływających na rozwój sztuki.

Czy ktoś pamięta trójcę awangardy z Witebska: Chagall, Malewicz, Kandinsky?
Rosja czasów sprzed rewolucji była już gotowa do otwarcia, bo sprawiła to fenomenalna kolekcja Siergieja Szczukina. Dekret Lenina z dnia 8 listopada 1918 roku spowodował, że stała się własnością „ludu“ i przeszła pod zarządzanie polityczne. Losy tej kolekcji to bardzo ciekawa i całkiem osobna historia.

W lutym 1919, Kandinsky zostaje dyrektorem moskiewskiego muzeum malarstwa. W 1915 roku był już uczestnikiem wystawy awangardy, która naonczas była jeszcze traktowana jako prowokacja artystyczna. Jest wtedy postacią znaną i budzącą zaciekawienie władz. W jego muzeum pojawiają się Popowa, Rodczenko, Stiepanowa, Pevsner. Walter Gropius uznaje Kandinskiego za największy impuls artystyczny tamtego okresu.
Twórca Bauhausu fascynuje się Rosjaninem, który po wystawach w Odessie, Kijowie, Moskwie i Rydze postanowił opuścić definitywnie ten kraj i przenosi się do Monachium, gdzie później otrzyma obywatelstwo niemieckie. W ZSRR rodzi się konstruktywizm. Przemiany w sztuce następują bardzo szybko. Awangarda nabiera swojego kształtu, który inspiruje świat, głównie nową formą.

I oto Max Alpert pokazuje zdjęcie, na którym widzimy chłopów i chłopki w polu, podczas dyskusji o sztuce. Przed nimi widać plakaty, obrazy i nastrój wzmożonej pracy. Umysły skupione nad nowym wyzwaniem ideologicznym. Sztuka zeszła z salonów na pole żyta.
Max Alpert to ikona radzieckiej propagandy, fotograf „Prawdy“, zasłynął wizerunkami bohaterów frontu wojennego. Ale wcześniej sławił Farganę i był obok Eistensteina pionierem propagandowego dialogu.

Wystawę w Paryżu otwiera dzieło Aleksander Dejneki, czerwonoarmisty, autora mozaik dla moskiewskiego metra, bohatera wojennego. Obraz w Grand Palais to „Pełna wolność“, sedno socrealizmu, stylistycznie tkwiący gdzieś pomiędzy Hodlerem, a Bonnardem, sprawny i niezwykle bogaty w użyciu światła czy kolorów. Dejneka dostał złoty medal w Paryżu w latach trzydziestych, co wyraźnie potwierdza, że francuska miłość do kolorystów nigdy nie wygasła i na pomniku swojego bohatera potrafią postawić generała lejtnanta socrealizmu i sędziwego mistrza Pierre Bonnarda.
Obrazów kwitnącej radości i tryskającego zdrowia ludzi pracy jest na tej wystawie więcej. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że oprócz formalizmu mamy do czynienia z prawdziwą lekcją poznania.

Równolegle możemy obserwować artystyczną ścieżkę Rodczenki, która poprzez swoje krawędzie zaprowadziła do eksplozji Abstraction-Création, a później Arpa i tego fenomenu Le Corbusiera, który zachwycił zarówno ludzi radzieckich jak i całą resztę świata.

Rodczenko to wyjątkowy bohater ekspozycji w Grand Palais. Był bowiem nie tylko prekursorem, ale też wizjonerem. Wierzył w sprawczą rolę sztuki i jej społeczny charakter. Był projektantem, grafikiem, plakacistą, teoretykiem. Ważne są nie tylko następstwa jego twórczości, ale świat równoległy.

Bo obok ważnych, dojrzałych działań w fundamencie nowej sztuki pojawia się doktryna, która unicestwia wolność i nakreśla ciasne ramy odpowiedzialności artysty wobec społeczeństwa socjalistycznego.

To ciekawa wystawa, ukazująca pełne spektrum działań na radzieckiej scenie artystycznej. Mamy więc obrazy, rzeźby, projektowanie wnętrz, scenografie teatralne, kostiumy, fotografie.
Doznania z oglądania tej wystawy są olbrzymie. Po pierwsze jest pokazana droga, po której stąpali Kandinsky, El Lissitzky, Rodczenko, Malewicz, Meyerhold. A także Sophie Küppers, niemiecka patronka awangardy, kolekcjonerka, która wyjechała do ZSRR w 1927 roku, gdzie została żoną Lissitzky’ego, a w końcu deportowana na Syberię, jako wróg ludu.
Tak, to memento. Tamte czasy… Lekcja poznania.

Grand Palais,  Paryż, maj-lipiec 2019

16

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *