Rainer w Paryżu

To jedna z największych ikon współczesnej sztuki. Arnulf Rainer, legenda, mistrz koloru, któremu nadał, podobnie jak Yves Klein, nowe znaczenie, bez wątpienia geniusz barwy. Jeden z niewielu żyjących artystów, obok Francuza Pierre Soulagesa, którzy debiutowali jeszcze w latach czterdziestych XX wieku, początkowo kierując się w stronę surrealizmu, aby na zawsze wtopić się w majestat bezforemnej plamy, wysublimowanej abstrakcji i głębokiego koloru.

Arnulf Rainer, Vernissage Galerie Thaddaeus Ropac, Paris 2019

Arnulf Rainer to prawdziwy fenomen, weteran Informelu, ale przecież jego malarstwo wciąż żyje i pulsuje świeżością. Tak jakby powstało niemal wczoraj.

Należy do rodziny gigantów bezforemnej abstrakcji. Obok Wolsa czy Hartunga, zbliżył się także do Franza Kline, bo znamy wszak Rainera z ekspresyjnych portretów, masek jak je nazywał, a które były kompozycjami malarskimi wykonanymi na fotografiach.

Arnulf Rainer, Vernissage, Galerie Thaddaeus Ropac, Paris, 2019

Dzieło Rainera budzi wciąż emocje, choć od tamtych zdarzeń minęła cała epoka. Informel, podobnie jak kreacje Georgesa Mathieu, to dzieło niezliczonych faktów artystycznych, minionych zdarzeń, wystaw i manifestów. To wulkan wspaniałego malarstwa, który rodzi wciąż kolejne erupcje lawy, z równie silnie, emocjonalną siłą. Patrząc na obrazy tego „weterana“, można odnieść wrażenie, że wciąż niesie tę głęboką wiarę w wielkość malarstwa, w jego liryczne przesłanie i niepowtarzalność ruchu pędzla.

Arnulf Rainer, Vernissage, Galerie Thaddaeus Ropac, Paris, 2019

Arnulf Rainer urodził się w roku 1929, w Baden, niedaleko Wiednia. Studiował architekturę w Villach. Założył Hundsgruppe z kilkoma artystami swego pokolenia, a potem pojechał do Paryża na spotkanie z André Bretonem. Tam zobaczył Informel. W 1962 pokazał swoje obrazy w Minami w Tokio, galerii którą założył Kusuo Shimizu. Artyści kręgu Informelu fascynowali Japończyków, od czasów pierwszego spotkania, lidera grupy GUTAI z ojcem europejskiej abstrakcji, Francuzem Michel Tapié. Tak zaczęła się światowa kariera Rainera, uświetniona własnym muzeum w Nowym Jorku.

Geniusze sztuki tak mają…

Ścieżka artystycznej drogi Rainera była w jakimś sensie przewidywalna, oczywiście tak, jak ją widzimy dziś. Najpierw surrealizm, potem fascynacja Jean Dubuffetem, kolejno malarstwem materii, wreszcie czysta plama, kolor i jego próba definicji.

Stworzył dzieło monumentalne.

W Paryżu pokazane został stosunkowo wczesne jego prace, z lat 1953 – 1954, czyli właśnie z pionierskiego okresu abstrakcji. Mamy tu głównie monochromy. Czarne, z wieloma odcieniami, czerwone z ich wieloraką definicją. I właściwie tyle. Bo Rainer, podobnie jak Soulages, pozostał wierny czerni z jej czerwonym odcieniem. Monochromy wymagają od artysty wzmożonej cierpliwości. To praca jak z wierszem. Trzeba odpowiednio dobrać słowa, zbudować napięcie. Tym się różni to malarstwo od gestu. Ruch pędzla jest liryką, choć wydaje się że jest plamą… Ale gdy spojrzymy na ramy obrazu, dostrzeżemy to, co jest mikroskopijne, niemal niewidoczne. To nie pozostałość po zacieku farby. To sygnatura. Prawdziwa wielkość Rainera.

Arnulf Rainer, Vernissage Galerie Thaddaeus Ropac, Paryż

Arnulf Rainer, malarstwo, Galerie Thaddaeus Ropac, Paryż, wrzesień 2019

14
0
skomentuj
lubię!
przeczytane
391
razy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *