Młodzieniec poszukiwany…

Geniusz włoskiego renesansu

Michał Anioł, Leonardo da Vinci i najmłodszy z nich Rafael Santi (Sanzio). Rafael – geniusz żył tylko 37 lat. Syn malarza Giovanniego i córki kupca, Marii. Urodził się w Urbino, zmarł w Rzymie. Gdy miał 8 lat stracił matkę, zaś ojca – gdy miał 11 lat. Jego ojciec był nie tylko malarzem, był także pisarzem. Dziś powiedzielibyśmy, że teoretykiem sztuki tworzącym manifesty. Chciał, by malarstwo zostało podniesione do rangi literatury i historii. Pisał o roli artysty. W Rymowanej kronice czytamy:

„Nasze stulecie tak je pożera

że ów nadany przez Boga dar najszlachetniejszy

zaliczyć pragnie do sztuk mechanicznych

o niewdzięcznicy, niegodziwcy, niedouczeni i występni”.

Giovanni Santi, ojciec Rafaela, przyczynił się do tego, że malarza zaczęto ponownie uznawać, za … pomysłodawcę własnego dzieła. Uważał, że artysta najpełniej realizuje swoją misję, gdy współpracuje z intelektualistami, którzy swoje rozprawy filozoficzne i dzieła literackie chcieliby przełożyć na obraz. A wielkość artysty przejawia się wtedy, kiedy umie rysować tematy literackie i do tego wedle różnorakiej maniery, czyli stylu.

I taką drogą kroczył jego syn… Znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie.

Zadowolę każdego, o ile nie będzie mi schlebiać; ale nie zadowolę siebie, gdyż obawiam się, że nie zadowolę was” – napisał w liście Rafael Santi

Artysta był bacznym obserwatorem tego, co malowali Perugino i Pinturicchio. Naśladował ich manierę, jednak nie szkolił się w warsztacie Perugina, ani nie był uczniem Pinturicchia – kategorycznie stwierdził prof. Claudio Strinati. Z upływem czasu zauważa się u niego odejście od tradycyjnego malowania „świętych obrazków” do modlitwy. Ujawnia się w jego malowaniu postaci „gracja”, która osiągnie szczyt w „Szkole Ateńskiej”. Przechylone głowy, osoby różnej wielkości, skierowane do widza wydają się prowadzić z oglądającym dialog. Często wzrok (jednej postaci) jest jakby utkwiony w tym, który go ogląda. Przenika, jakby chciał wciągnąć w to, co się dzieje wokół. Pod wpływem artystów z Toskanii oraz obszarów z nią sąsiadujących (że wspomnę tylko o Lorenzo da Viterbo, Mateo di Giovanni, Francesco di Giorgio Martini) zainteresował się Santi perspektywą, którą oni doprowadzili do perfekcji w sztuce typu „miejskiego”. Polegała ona na przedstawieniu przestrzeni urbanistycznych i życia, które się w nich toczyło. To wiązało się więc z koniecznością zastosowania specyficznej perspektywy, w której stosował triki optyczne umieszczając np. jako główny punkt kolumnę, będącą głównym punktem odniesienia, Stosował odpowiedni szyk postaci, a umieszczając sceny we wnętrzach budowli o lekkiej strukturze sprawiał, że miało się wrażenie przeźroczystości i przenikalności. Odpowiednie rozrysowanie linii i gradacji światła . Dbanie o najmniejszy detal. Można wymieniać w nieskończoność. To jednak, co zachwyca w malarstwie Rafaela Santi to emocje.

Właśnie koncepcja spojrzeń postaci z obrazów oddaje je do perfekcji. Klimat obecny na obrazie (spokój, nostalgia, podniosłość) udzielają się stojącemu przed obrazem. Materia zmienia emocje. Dzieło oddziaływuje. To podświadoma komunikacja, o którą zabiegają dziś współcześni malarze.

Rafael wirtuoz rysunku

W albumie Rafael z komentarzem prof. Claudio Strinati (Wydawnictwo Jedność) można prześledzić, jak malarz przygotowywał się do tworzenia obrazu. Studia np. szkieletów i postaci do obrazu Złożenia Chrystusa do grobu pokazują, jak ważnym etapem był rysunek wykonywany najczęściej piórkiem, brunatnym atramentem, czarną kredą, rysikiem, sangwiną. Doskonałe reprodukcje dzieł Rafaela, detale obrazów, ukazujące fakturę, mnogość rysunków – to zalety tego wydania.

O madonnach i o Szkole Ateńskiej pisano już tak wiele. Na szczególną uwagę zasługują jednak portrety. Inne niż te, które malował Leonardo da Vinci i Michał Anioł.

Portretował papieży (Leona X, Juliusza II), kardynałów, dostojnych gości. Malował portrety oficjalne, jak i te prywatne. Jego zamysłem było to, by w obrazach osiągnąć równowagę między obecnością portretowanego a jego funkcją, jaką pełni w społeczeństwie. Malował dostojne damy w ich strojach z epoki. Najbardziej zaś intryguje La Fornarina. Z odsłoniętymi piersiami… Ale przecież malował też siebie. Jego wizja siebie różni się od dostojnych autoportretów Leonarda da Vinci czy Michała Anioła. Młodość kontra dojrzałość.

Czy się odnajdzie Portret Młodzieńca?

Wydarzenia kulturalne tworzy się teraz na wzór sensacyjnych historii, a przecież rok 2020 jest Rokiem Rafaela. To 500 lat od śmierci mistrza. Czy nagle odnajdzie się „Portret młodzieńca”?

Muzeum Narodowe w Warszawie pokazuje od 21 listopada 2019 do 19 stycznia 2020 roku XVI-wieczną kopię obrazu przechowywaną w Accademia Carrara w Bergamo. Na wystawie eksponowany jest także (przechowywany na Wawelu) „Portret młodego mężczyzny” Jana Lievensa, który jest przykładem naśladownictwa arcydzieła Rafaela. Są także dzieła Perugina Francesco Franci.

Czy to możliwe?

Grudzień 2019 roku. W Krakowie przy ul. Św. Jana 19 ma miejsce uroczyste otwarcie Muzeum Książąt Czartoryskich. Dr hab. Andrzej Betlej wraz Ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego, prof. Piotrem Glińskim ogłaszają, że oto odnalazł się „Portret młodzieńca” namalowany przez Rafaela Santi.

To byłaby doskonała klamra zamykająca historię nabycia kolekcji Czartoryskich, która w grudniu 2016 roku została zakupiona przez Rzeczpospolitą Polską za 100 mln euro. Liczy ok. 86 tys. obiektów muzealnych i ok. 250 tys. bibliotecznych: książek, rękopisów, starodruków. Jest w niej najcenniejszy obraz, czyli „Dama z gronostajem” Leonardo da Vinci. Brakuje jednak Portretu Młodzieńca. Na szczęście transakcja objęła również roszczenia Fundacji Książąt Czartoryskich wobec dóbr kultury, które zostały utracone podczas II wojny światowej, w tym właśnie do słynnego dzieła Rafaela Santi.

Przypomnijmy, że właśnie w dniu ogłoszenia zakupu kolekcji dyrektor Andrzej Betlej zasugerował, że Muzeum Narodowe być może jest na tropie dzieła.

„- Znam osoby, które twierdzą, że wiedzą, gdzie znajduje się „Portret młodzieńca” Rafaela Santiego. Ja także uważam, że tak jak rękopisy nie płoną, tak i arcydzieła nie giną. Mamy podejrzenia, że „Portret młodzieńca” znajduje się w konkretnej, prywatnej kolekcji – ujawnił dyrektor MNK.

Zaznaczył, że potrzeba czasu, by sprawdzić te informacje. – Mam nadzieję, że przyszłość będzie dla MNK przychylna – powiedział Betlej. Nie chciał jednak zdradzić bliższych szczegółów”. [Gazeta Wyborcza, 26 grudnia 2016 r.]

W związku z ukazaniem się na rynku książki „Operacja Rafael, Marek Kozubal (dziennikarz) i Marcin Faliński, były funkcjonariusz Urzędu Ochrony Państwa i Agencji Wywiadu, który uczestniczył w weryfikowaniu informacji o tym, że „Portret Młodzieńca” znajduje się na Bliskim Wschodzie, udzielając wywiadu powiedział:

„Niewykluczone, że „Portretem młodzieńca” cieszy się właściciel jakiejś skrytki bankowej, albo jest w posiadaniu Rosjan. Obrazu nie można sprzedać legalnie, więc jeśli wypłynie, to tylko przez przypadek albo zbieg jakiś wydarzeń. Właśnie o takiej sytuacji jest nasza opowieść”.

Zaś Marek Kozubal dodał: „Jestem przekonany, że ten obraz nie został zniszczony, znajduje się w prywatnej kolekcji i jest ukryty w sejfie. Albo … co równie prawdopodobne skrywają go mury któregoś z rosyjskich magazynów, w których zgromadzone są zrabowane w czasie wojny dzieła sztuki. Wiemy, że arcydzieła, które powinny zostać zwrócone do Polski, znajdują się m.in. w moskiewskim muzeum Puszkina. Z oczywistych powodów dzisiaj Polska nie ma szans na ich odzyskanie”. [https://natemat.pl/, z 16.10.2019 r. ]

Czy 2020 rok będzie rokiem odnalezienia „Portretu młodzieńca” Rafaela Santi?

Na razie fotografię młodzieńca możemy oglądać w świetnym albumie Rafael (Wydawnictwo Jedność)

https://www.jednosc.com.pl/teologia-20/3799/1/albumy/rafael

6
0
skomentuj
lubię!
przeczytane
806
razy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *