Marcella Chan czyli ContemPlate

Chodzenie na „chińczyka” jest czymś tak normalnym, że pisanie o tym wydaje się zwyczajnym banałem. Ale przecież żyjemy w powszechnej banalności, a tylko kolory wyróżniają jej przeróżne odcienie. Zupełnie, tak jak w życiu.

Możliwe, że wspomniany wypad na „chińczyka” uświadamia nam banalną obecność równoległego świata, który toczy się obok naszego. Świata emigrantów, ich właśnie, którzy przywieźli ze sobą kulturowość, obyczaje, język, a nawet smaki.

Marcella Chan, ContemPlate,China Exchange 2019

Niegdyś Jack London opisał, jak to wchodzi pewien facet do chińskiego baru, gdzieś na Polinezji, zamawia zupę, wrzuca do niej robaka, zjada, insekta zostawia. Reklamuje zupę u wystraszonego Chińczyka i wychodzi nie płacąc. Z podróży Snarka wiemy, że to nieprawda.

Jest inaczej.

Mówi o tym Marcella Chan. Mówi, a właściwie fotografuje. Jej zdjęcia jednak opowiadają słowem. Są obłędne, w tym co Kundera nazwał niewiedzą: ah jakże się to wszystko potoczyło, zupełnie inaczej…

Marcella Chan, ContemPlate @Twitter

Kim jest Marcella Chan, która opowiada obrazem jak Daido Moriyama? Trochę są do siebie podobni, choć tylko trochę. Marcella nie wchodzi w ciemne zaułki. Ona pyszni się kolorem.

Jaki jest chiński kolor?

Jakim kolorem pomalować można Londyn?

Londyn to miasto artystki.

Jej Londyn.

Jest Brytyjką. Jest Chinką. Należy do tego świata. London to przewidział. Jack London, pisząc Chińczaka.

Marcella zrobiła wystawę o przekornym tytule ContemPlate. Bawi się tam kolorami, mówiąc: to jest moje miasto. W zadziorny sposób zadaje fundamentalne pytania. Pytania o własną tożsamość, identyfikację, dialog międzykulturowy, przekraczanie granic tego co znajme i oswojone.  Jako dziecko chińskich emigrantów, którzy przyjechali do Wielkiej Brytanii w latach 70-tych i zaczęli od prowadzenia restauracji serwującej chińskie dania na wynos, Marcella odkrywała swoją podwójną narodowość, właśnie poprzez jedzenie i rolę jaką pełni ono w kulturze chińskiej oraz brytyjskiej. W kulturze całego świata, bo przecież nie można ograniczyć się do jednego kręgu języka angielskiego. Jej fascynacja łączenia rzeczy, na pozór nie do połączenia, przewija się w większości jej widzeniu świata. Poprzez jedzenie też. Bo to ono, w całej swej dostojności stanowi sens tego łączenia.

Marcella Chan, ContemPlate,China Exchange, 2019

W China Exchange widzimy kilkanaście tradycyjnych potraw, które charekteryzują te dwa wielkie narody, od wieków ze sobą złączone, a jednak nie do końca połączone. Oba zachowuą swoją odrębność, mimo wzajemnego przenikania się na wielu płaszczyznach. Są bardziej jak para kochanków, niż małżeństwo z wieloletnim stażem.  W tym sensie, pożądanie przerosło ego.

Marcella Chan, ContemPlate, China Exchange, 2019

Bo widzimy kultowe „fish and chips” zawinięte w gazetę, ale zamiast frytek wysypuje się ryż, spoglądamy na paczkę chipsów, z której wysypują się suszone kwiaty lotosu, patrzymy ze zdziwieniem na lody zamknięte w skorupce duriana. Podążamy za śladem zapachów, przypraw, historii dwóch kochanków, aby nagle, pod koniec degustacji odkryć, że nie ma dwóch – jest jeden. Pełen smaków, które na pozór się wykluczają, a jednak w jakiś mistyczny sposób tworzą niepowtarzalny aromat.

Tak, to miłość…

China Exchange, ContemPLATE: AN EXPLORATION OF DUAL IDENTITY THROUGH FOOD, Marcella Chan.

5
0
skomentuj
lubię!
przeczytane
222
razy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *