Ludmiła Murawska i Józef Czapski

 

Ludmiła Murawska i Józef Czapski. To historia na niezły film dokumentalny. Ludmiła, to wszak żona Marcela Péju, tego od Sartre’a (Les Temps Modernes, Le 17 Octobre des Algériens) i Teatru Osobnego, a zatem dama sceny od Mirona Białoszewskiego i Ludwika Heringa, w dodatku uczennica Artura Nacht-Samborskiego. Prawdziwa Dama polskiej sztuki. Jestem zatem w jej warszawskim mieszkaniu. Ludmiła lekko zległa na kanapie, popija czerwone wino. Sięga po papierosa…

  • Zapalisz?
  • No pewnie, nawet się nie waham z odpowiedzią…

Jest duszno, upalnie, pierwsze dni wiosny.

Palimy…

Tuż obok portret Józefa Czapskiego. Wielki artysta też leży i czyta książkę. Ale na portrecie brak jej tytułu…

  • Co czyta Czapski? Pytam damę z papierosem na kanapie.
  • Hmmm, chwilę się zastanowiła. Ten obraz powstał w ciekawych okolicznościach, chcesz wiedzieć?
  • Jasne, że chcę..
  • Więc, byłam wtedy u niego w pokoju…
  • W Maisons-Laffitte?
  • Tak, oczywiście. Tam w jego pokoju leżały tubki z farbami, pędzle… spytałam czy mogę coś sobie namalować? On odpowiedział, że tak, maluj sobie. Ale ja nie mam blejtramu! To ci dam, odrzekł. No i dał. Po czym położył się na łóżku i zaczął czytać książkę. Na sztaludze, w kącie pokoju, stał jakiś inny jego obraz, więc ten mój zaczęłam malować na krześle. I tak po chwili powstał ten jego portret. Niezły prawda?
  • A co Czapski wtedy czytał?
  • Jak to co? Czytał de Lautréamonta…

Aha, pokiwałem głową. Czapski, czapki z głów, pomyślałem… Lautréamont to pseudonim Isidore Ducasse. Urodził się w Montevideo, a piszą, że umarł w 9 dzielnicy Paryża. Czyli tam skąd pochodził Gauguin albo Monet. Moja dzielnica. Przełaziłem ją wzdłuż i wszerz, drepcząc po śladach Paula Gauguina. A teraz ten Lautréamont. Był poetą, ale „Pieśni Maldorora“ napisał prozą. Podobno inspirował się Mickiewiczem. Może dlatego Czapski go czytał… Choć oczywiście czytanie Lautréamonta dla nikogo nie należy do łatwych, z uwagi na psychodeliczną i pogmatwaną zawartość. Jednak z jakiegoś powodu ten zakręcony poeta wzbudził wielkie zainteresowanie u innych artystów, na przykład Bernarda Buffeta, który też był zakręcony do bólu. W 1952 stworzył cykl pod tytułem „Chants de Maldoror“. Chyba 125 – o ile pamiętam – akwafort. Ale, chyba odbiegłem od tematu.

Ludmiła zapaliła kolejnego papierosa…

                                                                             Może ciąg dalszy nastąpi?

16
1
skomentuj
lubię!
przeczytane
385
razy

Jedna odpowiedź do “Ludmiła Murawska i Józef Czapski”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *