Listy miłosne Foujity

Był najbardziej wesołym artystą wszechczasów. Jeszcze za życia krążyły o nim legendy. Uchodził bowiem za doskonałego kochanka, dowcipnego i szarmanckiego. Uwodził niemal każdego dnia. Szalały za nim kobiety, a on za nimi. Pisał do większości z nich tak: nie mogę bez ciebie żyć. Chyba się rozchoruję. Uwielbiam Cię, proszę wyjdź za mnie.

Tsuguharu Foujita, Delambre, Paris

Nie używał sztalug, gotował ryż i sam sobie szył koszule. Malował niemal zawsze na czarnym tle. Mieszkał przy ulicy Delambre w Paryżu, pod numerem 5, gdzie kiedyś się znajdowały stajnie. Wszyscy przychodzili do niego, aby zapalić, albowiem w Le Dôme było to już wtedy zakazane, zaś atelier malarza znajdowało się przecież, dwie minuty piechotą od legendarnego bistrot.

Nazywam się Tsuguharu Foujita, jestem synem generała Fujity z Kummamoto, powiedział do Kiki, pewnego dnia, kiedy przyszła do niego bez majtek, a może i nawet sukienki.

Tsuguharu Foujita, autoportret

Pierwszy jej portret, który Japończyk namalował, sprzedała ona sama. Właśnie w Le Dôme. Kilka chwil po wyjściu z pracowni artysty. Kupił go przypadkowy klient w restauracji. Obraz trafił później do Południowej Ameryki.

Drugi obraz z nagą Kiki, sprzedał za kwotę, jakiej nie widział żaden artysta z zaprzyjaźnionej bandy w La Rotonde. Ktoś wprawdzie napisał, że Kiki wygląda na tym płótnie jak nieumyta paleta, ale sława Foujity bardzo szybko obiegła cały Paryż.

Tsuguharu Foujita, autoportet w kotem

Listy miłosne pisał przez wiele lat. Zaczarowany dziewczynami w La Rotonde, pisał do nich i o nich. Jego sława nabierała rumieńców, podobnie jak koty, które pojawiały się na obrazach nieprzypadkowo.

… Jestem kotem i widzę świat, który kryje się za drzwiami twojej niewiedzy. Jestem kotem, bo nie mogę nim nie być. A nawet gdybym mógł, kim wtedy ty byś był? Jestem kotem, bo ty nie możesz nim być. Przynależysz do świata, który wierzy, że słońce zwiastuje radość, a deszcz smutek. Jestem kotem. Jestem ciszą. Jestem tym wszystkim, kim ty nie jesteś. A jednak ja słyszę ciebie, a ty słyszysz mnie. Czy to znaczy że…?

– kocie, z kim tak rozmawiasz?

– z nikim

– to wracaj do domu. Zaraz zacznie padać…

Foujita uwielbiał koty, mieszkał z nim przez całe lata, zarówno we Francji jak i w Japonii, gdzie przecież podróżował dość często. Był uzależniony od Japonii, od swoich malarskich korzeni. Wniósł do sztuki francuskiej powab i delikatność kreski. Używał bardzo cienkich pędzli, jakby kaligrafią niemal, chciał przekazać słowo, myśl, a także dotyk. Zamawiał pędzle z sierści zająca, tak jak właśnie powinno wyglądać to narzędzie. Bo kaligrafia tym właśnie się karmi. Dotykiem pędzla z sierści zająca.  A jednak z Japonii wyjechał. Pisał, że dusi się w tym kraju, zanurzonym po uszy, w sztywnych ramach klasyki malowania Zen. Surowości MU i otaczającej zewsząd nicości.

Foujita i Madeleine, Tokyo 1934

W listopadzie 1933 roku pojechał do Japonii wraz ze swoją żoną Madeleine Lequeux. Miał wtedy 27 lat i przydomek najbardziej zwariowanego artysty na Montparnasse. Rozstał się z Yuki, którą nazywał różowym śniegiem. Pozostawił jej tatuaż na prawym udzie i futro. Nowej żonie także podarował futro. A także pierścionek z rubinem. Była jego czwartą żoną, tańczyła w Casino de Paris, a wszyscy nazywali ją Panterą z uwagi na gibkość ciała podczas występów. Foujita obiecał jej karierę w Tokyo. Była w zasadzie z pochodzenia Rosjanką. Sama mówiła o sobie Mady Dormans. Jeszcze w trakcie ich wzajemnego związku Foujita zaczął romans z Kimiyo Horiuchi, który nieco później, przemienił się w namiętność jego życia.

a Foujita Diary

Para wyruszyła w podróż dookoła świata. Najpierw do Brazylii, gdzie Foujita miał wystawę, potem przez Argentynę i Peru, dotarli do Meksyku. Tam gościli u Diego Rivery i Fridy. Diego, był kompanem u progu kariery Japończyka. Spotykali się przy Delambre lub w hotelu Odessa, gdzie Rivera mieszkał w jednym pokoju z Ilją Erenburgiem. Palili śmierdzące papierosy i knuli o światowej rewolucji, która wszak nadeszła, bo przecież w pokoju obok mieszkał niejaki Trocki.

Jest taki obraz, jak to Rivera siedzi na krześle, Erenburg wyciągnięty na kanapie pali fajkę, a Juan Gris, coś tłumaczy pozostałym. Wprawdzie na tym obrazie, Rivera i Erenburg pykają fajki, ale obaj byli namiętnymi palaczami papierosów. Działo się to w atelier Rivery przy rue du Départ. Jakiś czas później, ale już po wielkiej wojnie, zainstaluje się tam Piet Mondrian, którego styl zainspiruje cały świat sztuki, a także producentów chusteczek do okularów.

Rivera spotkał po raz pierwszy Foujitę, właśnie przy przy hotelu Odessa. Chwilę pogadali, a następni poszli na wino, na samym rogu ulicy Delambre. Dziś mieści się tam apteka. W barze rozmawiali o niesprawiedliwości na świecie i potrzebie wymordowania wszystkich kapitalistów. Foujita, jak na Japończyka przystało, grzecznie słuchał zbuntowanego i groźnego Riverę, a ponieważ nie wszystko dobrze rozumiał, poprosił go gin. Foujita uwielbiał gin.

Diego Rivera, Foujita i Kawashima, Paris

Przed swoim wyjazdem do Meksyku, Diego Rivera namalował obraz, który przedstawia dwóch japońskich artystów, z którymi popijał gin w bistrot przy Delambre. Jeden z nich to Tsuguharu Foujita, a drugi Ruchiro Kawashima, który wrócił później do Japonii i został profesorem malarstwa, ucząc Japończyków o Cézanne.

A teraz Foujita wraz z Madeleine odwiedzają Riverę w Mexico City. Dołączył do nich Tamiji Kitagawa, także malarz, pochodzący z Shizuoki, który pracował w mieście Taxco, znanym z kopalń srebra i oszałamiającej katedry.

Z Meksyku para dociera do Japonii. Zamieszkują u siostry Foujity w Tokyo. Miała na imię Yasu. Foujita wynajmuje atelier, który urządza w stylu meksykańskim. Oświadcza żonie, że chce pozostać w Japonii. Ona będzie śpiewać w radio francuskie piosenki, a on malować.

I będą szczęśliwi do końca życia.

W związku z tym organizuje wystawę w Ginza. Najważniejszym obrazem jest portret Madeleine z Meksyku. Wystawa miała miejsce w galerii Nichidō i ku wielkiemu zaskoczeniu malarza, wszystkie obrazy zostały sprzedane. Foujita przystąpił nawet do grupy Nikakai, artystów związanych niegdyś z Francją, jak choćby Kuroda Seiki. Grupa malarzy tego kręgu, będąca z pewnością pod wpływem symbolizmu i spadku po Cézanne była w opozycji do Mavo, innego związku radykalnych artystów, powołujących się na doświadczenia kubizmu, a przede wszystkim teorii Kandinskiego. Byli na warunki japońskiej sceny kulturalnej tamtego okresu, prawdziwymi rewolucjonistami. Lecz Foujita nie mógł się odnaleźć w żadnej roli, dlatego wsiadł na statek i popłynął do Mandżuko.

Z jakiegoś, nieznanego powodu, albowiem sam Foujita o tym milczał, Madeleine wyjechała do Francji. W tym czasie Tsuguharu namalował mural w magazynie Sôgo w Osace, a także na ścianie francuskiej cukierni Colombin, do której chadzali na kawę i ciasteczka ministrowie rządu i admirał Yamamoto.

Pięć miesięcy po swoim wyjeździe z Japonii, Madeleine powraca. Niespodziewanie umiera. Według japońskiej prasy z powodu zakrzepicy. Miała 29 lat.

a Foujita Diary

Foujita narysował dziennik ich wspólnej podróży do Japonii. Rodzaj listów miłosnych. Przez jakiś czas w tej wyprawie towarzyszył im Eduardo de Artega. Poznali się w La Rotonde podczas nocnej pijatyki kilka lat wcześniej. Potem Artega został ambasadorem Urugwaju w Tokyo. Kiedy Foujita dotarł do Japonii, natychmiast wybrali się na Fuji. Wdrapali się na sam jej szczyt. Potem popłynęli ma Miyajimę. Cala trójka dotarła o wschodzie słońca przed najsłynniejsze w cesarstwie Tori zanurzone w wodzie.

a Foujita Diary

A Hiroshima, którą także zwiedzali, była przecież innym miastem.

Dotarli tam nocnym pociągiem, co Foujita także zilustrował w swoim dzienniku. Pojechali do Kyoto by stanąć u stóp Kiyomizu-dera. Zachował się film z Miyajimy, na którym Madeleine pozuje na plaży. Film nakręcił Eduardo. Tymczasem Foujita kupił  yukatę dla swojej żony od właściciela ryokanu, który powstał jeszcze w czasach ostatniego shoguna.

32
1
skomentuj
lubię!
przeczytane
1.64t
razy

Jedna odpowiedź do “Listy miłosne Foujity”

  1. Foujita, wesoły Japończyk z Montparnasse. Ciekawa historia malarza, choć chyba wycinkowa? Może warto aby w sztuce pojawił się większy o nim artykuł , bo jest w Polsce mało znany.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *