Koncert

Co się wydarzyło 16 marca 1955 roku w pracowni Nicolasa de Staëla przy rue du Revely w Antibes? Trzy dni wcześniej artysta namalował wielki obraz, który nazwał Le Concert. Przedstawia salę koncertową, scenę, fortepian. W tle czerwony materiał, może to zasłona, może dywan. Żółta wiolonczela. Obraz jest niedokończony, tak jak życie malarza. Tego dnia, gdzieś w okolicach północy wyskoczył z drugiego piętra wspomnianej pracowni. Z okna rozpościerał się widok na Fort Carré, morze i promenadę, która prowadziła do pracowni Pabla Picassa.

O tym wszystkim opowiada książka. Napisał ją Edouard Dor. To historia nostalgiczna, napisana z dużą wrażliwością. Dor opowiada ją od samego początku, kiedy Nicolas de Staël przybył z rewolucyjnej Rosji do Polski, a potem do Brukseli i wreszcie do Francji. Staël wędrował później śladami Picassa i Delacroix, a także Cézanne. Fascynowała go sztuka bizantyjska. Podróżował po Maroku, gdzie zauroczył go kolor i światło. Wstąpił do Legii Cudzoziemskiej. W Paryżu osiadł na dłużej, gdzieś w 1942 roku i spotkał tam Jeanne Bucher, która miała galerię i obrazy de Staëla wpadły jej w oko. To ona znalazła mu atelier przy Batignolles.

W tej historii wędrujemy do Antibes, patrzymy na Prowansję całkiem inaczej niż przyzwyczaił nad do tego Cézanne. Patrzymy, bo w przypadku de Staëla umyka nam definicja jego twórczości. Wyłania się stamtąd jakaś figuracja, ale wtapia się jednocześnie w pejzaż, który jest domyślny, bo intencją jest raczej w tym przypadku abstrakcja, płaszczyzny są symetryczne, widać, że natura ukształtował jego zmysł malarski.

To książka o miłości do koloru, do światła, a także do syntezy.   

Mamy też fakty. Jak to, że po śmierci w pokoju malarza znaleziono lekarstwa, 500 franków, trzy obrazy: wspomniany Le Concert oraz La Cathédrale, Les Muettes. I listy. Staël napisał listy. W jakim sensie przygotował swoją śmierć. Pisze o swojej drodze. Zatem taki miał plan.

Nicolas de Staël to postać niezwykła w sztuce współczesnej. Malował intensywnie z wielką ekspresją i natchnieniem. Jego obrazy to urocza wersja nostalgii, westchnienia i słońca na horyzoncie. To ślady wielkiego mistrzostwa i tęsknoty za niespełnionym życiem.

O tym opowiada ta książka: Nicolas de Staël, I’impossible Concert, Espace Signes, 2019 Historia jednego koncertu. Koncertu, który się nigdy nie odbył, wciąż na niego czekamy…

14
0
skomentuj
lubię!
przeczytane
1.49t
razy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *