Kazuo Shiraga

„Śniło mi się, że leżę w szpitalu gruźliczym w Fukuoce, odpluwam wciąż do szklanki, a doktor nieustannie pyta, czy mam jeszcze gorączkę, bo muszą mnie operować. Obudziłem się zlany potem, że wraca koszmar dzieciństwa, kiedy wszyscy mi wmawiali, że jak nie będę jadł kaszy z mlekiem, to umrę na suchoty…”

„Po obudzeniu stwierdziłem, że to ładny pomysł – Castrop na wydmach i opisuje to Abe Kobo. Umieranie dziewictwa Hansa Castropa w Davos było moją zmorą szkolną. Bo przecież ja nie za Abe podróżuję na Kyūshū, ale za doktorem Suguro z “Morza i Trucizny” Shūsaku Endō.”

„Pogubiłem się w tej nieznanej podróży, jakby z innej równoległej rzeczywistości . Łączy je Castrop i Kobe, choć podróżujemy w innych pociągach.”

Kazuo Shiraga, bez tytułu

Kazuo Shiraga miał 21 lat kiedy skończyła się wojna… Leżał w szpitalu gruźliczym przez 6 miesięcy przykuty do łóżka czując, że za chwilę wejdzie lekarz Toda, któremu każą wycinać jego lewe płuco, tak długo, aż zejdzie z tego świata.

Gdzieś obok grało radio. Misora Hibari śpiewała modną piosenkę Kawa no nagare no you ni, nostalgia rozlała się po sali, a Kazuo postanowił, że zostanie malarzem.

Ojciec powtarzał mu, że Tosa Mitsuoki uczył: malowidło, kiedy jest piękne, jest zbyt słabe. Mitsuoki to największy malarz w dziejach Japonii. Tak twierdził ojciec Kazuo. Jego ojciec był także malarzem. Tworzył niewiele, bardziej amatorsko, bo i nigdy nie ukończył żadnej szkoły. Lecz z powodu zamiłowania do rysunku zapisał syna na kurs, kiedy ten miał 13 lat. Kiedy Kazuo przyniósł mu pierwszą akwarelę do pokazania, powiedział wspomniane słowa w ślad za Mitsuoki, którego darzył uwielbieniem i który, podczas lekcji rysunku syna, był bohaterem wszystkich pogadanek. 

Kazuo został wcielony do wojska w 1944 roku, następnie odbył szkolenie w Osace, lecz nigdy nie wziął udziału w wojnie. Wraz z nadejściem amerykańskiej okupacji przywleczona została także gruźlica. Chore płuca jeszcze przez wiele lat dawały mu o sobie znać. Miał za sobą kilka lat studiów w Nihon-ga Kyoto City University of Arts, gdzie zapisał go ojciec, który również zapłacił czesne, pilnie i trochę zazdrośnie patrzący na karierę artystyczną syna.

Z początkiem lat pięćdziesiątych, pokazano w Japonii współczesną sztukę amerykańską. Kazuo zobaczył wtedy po raz pierwszy Jacksona Pollocka. Było to dla niego olśnienie.

Kazuo Shiraga, bez tytułu

Powiedział: po co komu pędzel?

Wtedy poznał Fujiko. Była tak jak i on, zagubiona w tym bezkresnym morzu trucizny, które zalało Japonię. Wojna i klątwa pokolenia…

Jak pisał Endō: „bez radości, bez odrobiny wzruszenia stracił niewinność”

Rok po tym jak ujrzał Pollocka, wraz z grupą przyjaciół założył: ZERO-KAI, której program zdefiniował mniej więcej tak: sztuka musi teraz wychodzić od punktu zero.

W grupie byli: Akira Kanayama, Atsuko Tanakla i Saburō Murakami. Z czasem nazwiska te staną się legendą japońskiej sztuki współczesnej.

O Murakami Saburō można powiedzieć, że był największym multiinstrumentalistą w jej dziejach. Malował, uprawiał happening i performance. Jego akcja pt. Passing trough, przeszła do powszechnej historii sztuki najnowszej. Allan Kaprow był z niego dumny. Murakami był jego najlepszym uczniem. Mógłby mieć jeszcze fantastyczną uczennicę, ale po początkowej fascynacji sztuką akcji, wybrała inny repertuar. Wyszła za mąż za Johna Lennona i przeszła do historii światowej rozrywki jako Yoko Ono.

W ślad za deklaracją Shiragi, że pędzel nikomu niepotrzebny, Kanayama Akira zaczął malować automatyczną zabawką samochodu. Z czasem ta idea upowszechniła się wśród członków późniejszej grupy GUTAI, kiedy przesłania Informelu, mocno zakorzeniły się w Japonii i wtedy Michio Yoshihara użył do malowania koła roweru zamiast pędzla. Oczywiście, malując w trakcie jeżdżenia po rozłożonym na podłodze płótnie.

Przyjaźń z Atsuko, pierwszą partnerką w ZERO-KAI, przetrwała wszystkie artystyczne burze. Ta wielka dama japońskiej sztuki pochodziła z Nara, całe swoje życie związała z Osaką. Jest jak Meiko Kaji z Flower of Carnage:

Begrieving snow falls in the dead morning
Stray dog’s howls and the footsteps of Geta pierce the air
I walk with the weight of the Milky Way on my shoulders
But an umbrella that holds onto the darkness is all there is.

ZERO-KAI to było preludium do GUTAI – fenomenu w japońskiej sztuce współczesnej. Nie byłoby tej grupy bez Shiragi. Ale motorem powstania ruchu był weteran awangardy, Jirō Yoshihara.

Wtedy Shiraga tworzy nową zasadę: maluje stopami. Płótno rozkłada na podłodze, sam trzymając się liny zawieszonej u sufitu, porusza zamaszyście nogami, nie tracąc nic z gestu i ekspresji, używając gęstej farby, mieszając kolory stopami, bezpośrednio na podłodze.

Jego malarstwo stało się bardziej cielesne, fizyczne, dotknięte. Jednocześnie – w zanadrzu swojej formy i języka, czysto konceptualne. Takeshi Kitano w filmie Achilles i Żółw sportretował ideę jego sztuki, wcielając ją w życie nieudanej kariery pewnego artysty.

Shiraga i jego metoda to rodzaj powołania.

Determinacja…

Sygnatura…

Ciało to podpis, korpus, ręce, stopy. Dla jednych, Shiraga tarzał się w błocie, aby uzyskać efekt medialny. Filmowały to zazwyczaj kamery, podglądali dziennikarze i zwykli ludzie.

Tego nauczył ich Michel Tapié.

Ten Francuz, legenda krytyki artystycznej, miał oko. Dobre oko do artystów. Najpierw wypatrzył Mathieu, a potem Wolsa. A Jean- Paul Riopelle nazywał go swoim ojcem.

L’Œil de Miche Tapié…

Georges Mathieu pojechał do Osaki w 1957 roku. Dwa lata po tym, jak Yoshihara ogłosił manifest GUTAI. Mówił wtedy, że sztuka abstrakcyjna w swojej formie już odeszła. My idziemy dalej. Dokąd idziemy? Idziemy do konkretu. Bo GUTAI to „konkretność”, to esencja dwóch słów – konkretności właśnie i ciała.

GUTAI to substancja mawiał Shiraga.

Shiraga opanował w sposób perfekcyjny malowanie ciałem. Ktoś żartobliwie, bodaj w Paryżu powiedział, że malarzowi niepotrzebne ręce. Złośliwcy dodawali, że jest Tarzanem, bo do malowania potrzebuje liany. Ale Shiraga dodawał do tego baletu, choreografię, symulował walkę albo taniec. Całość była spektaklem. Na końcu powstawał obraz, ale rejestracja filmowa mówiła coś więcej.

Kazuo Shiraga, Auspicious Yellow

Michel Tapié pokazał go całemu światu. Wcześniej pokazał Japończykom Georgesa Mathieu. Francuz malował na tarasie Daimaru obrazy przed publicznością. Pokazał im również swoją wersję wjazdu Go Daïgo do Kyoto.

Malował ten ogromny obraz w godzinę i czternaście minut. Przy czym skakał na wysokość półtora metra, kilkanaście razy, aby sięgnąć krawędzi płótna. W jednym ręku miał pędzel, a w drugim plastikową miskę z farbami.

Georges Mathieu, Osaka 1957, Go Daigo

Kazuro Shiraga został profesorem w Osace. Nikt przed nim, no może tylko Tsuguharu Foujita, nie dostąpił tylu zaszczytów uznania na światowej scenie sztuki.

Ale jego własna wojna stawała się coraz to okropniejsza. Był jak ten literacki profesor Hashimoto, który w szpitalu gruźliczym w Fukuoce zestarzał się nagle, pracując nad fenomenem swojej metody leczenia. I znowu morze, i trucizna… Trauma, niemłodego już człowieka, który choć obdarzony talentem i miłością Fujiko, nagle staje w miejscu.

To droga…

Nie znamy jej, zanim nie podążymy za tym głosem, który pewnego dnia nakazuje nią iść…

Mitsuko powiadał: …dzieło zyska urok, nie tyle poprzez podobieństwo do natury, ile poprzez ideę, bowiem idea malarstwa nie zawiera się w kształcie czy kolorze, lecz w sposobie jaki artysta to ujął…

Shiraga powołał się zatem na Xie He: dzieło, które posiada cechę zwaną przepływanie ducha – to tchnienie życia.

I zamilkł…

W 1971 roku dołączył do mnichów Enryaku-ji, buddyjskiego monastyru na górze Hiei.

Kilka miesięcy później odszedł Jirō Yoshihara. Skończyła się era GUTAI.

Shiraga malował dalej. Wyciszony, skupiony, niemal wyłącznie w czarno- białych kolorach. Syntetycznie, kaligraficznie, przywołując znaki z palety myśli, siedemnastowiecznego mistrza Yūshō.

Fujiko Shiraga

Galerie Stadler zorganizowała mu wystawę w Paryżu w 1986 roku. Lecz Shiraga pozostał w swojej celi, aby na zawsze zniknąć ze świata zgiełku i sławy. Nazwany Sodo, czyli Medytujący Shiraga, namalował swój ostatni obraz w 2007 roku. Zmarł w Amagasaki rok później…

Fujiko przeżyła go o siedem lat.

Madame Chauachat jest ze mną, dotknąłem jej ręki, podając herbatę.

21

3 odpowiedzi do “Kazuo Shiraga”

  1. Obrazy Shiragi można oglądać w muzeum w Okayama, gdzie jest wielu innych artystów tej grupy. Szkoda, że w Polsce tak mało pisze się o współczesnych Japończykach. Ich twórczość jest bardzo pasjonująca, nie mniej niż stare drzeworyty Ukiyo-e. Dlatego ten tekst przeczytałam z przyjemnością.

  2. Ciekawe, że tytłał się w błocie i przeszedł do historii sztuki. Sztuka współczesna to jednak kontrowersyjne fakty: emocje wzbudza banan w ustach kobiety, genitalia, albo kulki rozdawane przez Kusama, a teraz ten Japończyk stojący w kupie błota. Sztuko, dokąd zmierzasz?

  3. Wszystko jest sztuka, nie mozna jednoznacznie zdefiniowac terminu „sztuka”. Dawniej sztuke rozumiano jako technike (techne – sztuka),
    obrazy i utwory literackie – dzisiaj nawet make-up może być uznany za sztukę. Powstal abstrakcjonizm, który intryguje, wywołuje emocje i kontrowersje przez swoją formę, ale jest uznawany za sztuke. Oto krotka wypowiez znaleziona „w sieci” :
    „sztuka to subiektywne nadawanie wartości artystycznych konkretnym elementom otaczającej nas rzeczywistości. Przy czym określona forma nie istnieje i pod to pojęcie można podłożyć rozmaite twory wszechobecnej materii”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *