Jestem błękitem…

Był cudownym dzieckiem swoich czasów. Artystą, który w fenomenalny sposób i z wielką łatwością wdarł się do światowej kultury, będąc jednocześnie symbolem epoki, na równi z marką samochodów Citroën, kształtem Oranginy, piosenkami Montanda czy filmami Catherine Deneuve. Bo choć był tylko malarzem, to stał się ikoną współczesnej kultury. Niepowtarzalnym zjawiskiem.

Yves Klein, Rodez, L’Aventure monochrome, 2019

Yves Klein, który był malarzem czystej formy, a błękit stał się jego sygnaturą. O nim mowa, Stał się legendą jeszcze za życia, głównie za sprawą spektakularnych działań artystycznych, polegających na odciskaniu kobiecego ciała na papierze właśnie. Antropometria z epoki niebieskiej. Tak nazwał cykl obrazów, w których ciało budowało obraz. Było też narzędziem zamiast pędzla. Klein używał ciała kobiecego jak wałka. Kiedy Kazuo Shiraga wykrzyknął w dalekiej Japonii, zabić pędzel! Klein był już artystą świadomie dążącym do narracji, w której kobieta odgrywała najważniejszą rolę. A zwłaszcza jej piersi, jej biodra i brzuch.

Yves Klein, Rodez, L’Aventure monochrome, 2019

Błękit stał się kobietą. Kobieta była błękitem.

Yves Klein, Rodez, L’Aventure monochrome, 2019

Symbolika koloru odegrała tu także, ważną rolę. To nie jest przecież kolor agresji, lecz jej odwrotności, pewnej neutralności i ciszy. Jest też melancholią zaklętą- bardzo często przecież tak jest, że w barwach morza. Nie jest też przypadkiem, że kolor błękitu stał się emblematycznym wyróżnikiem, znakiem, jak choćby pokoju. Popatrzmy na barwy UNESCO, Rady Europy, ONZ. Barwy niebieskie służą podkreślaniu pacyfizmu. Znaczenie błękitu jest międzynarodowe, tak samo się go wymawia w różnych językach: bleu, blue, blu, blau. Za każdym razem, słowa te przywołują poetykę pragnień i marzeń.

W kulturze japońskiej kolor błękitny stał wyżej od innych. Matowy niebieski był symboliczny w harmonii życia, szlachetnym barwnikiem dla uroczystej celebry domowej lub święta. Za wyjątkiem białego, który był kolorem, żegnających się z życiem samurajów.

Błękit wszedł do francuskiej ikonografii za sprawą La Fayette, który 17 lipca 1789 roku założył trójkolorową kokardę, co zostało podkreślone rozkazem dla formułującej się gwardii w Paryżu. Tego samego dnia, król Ludwik XVI opuścił merostwo stolicy, udekorowany białą kokardą, co rozpętało znaną już dysputę o kolorach francuskiej rewolucji.

A teraz Yves Klein sygnuje swoje obrazy czystym błękitem, który stał się symbolem sztuki XX wieku, Pierre Restany ogłosił nowy kierunek, tym samy uznając Pop-Art za śmieszny objaw hamburgeryzacji kultury.

Było ich ledwie kilku, ale przewrócili do góry nogami francuską sztukę, stali się forpocztą zmian, które zdecydowały o losach dzieła tworzenia: Klein, Arman, Villeglé, Hains, Spoerri – złote dzieci lat 60.

Yves Klein, Rodez, L’Aventure monochrome, 2019

Yves Klein urodził się w 1928 roku. Jego matka była malarką. Marie Raymond tworzyła obrazy abstrakcyjne, które wpadły w oko, znakomitemu krytykowi, który się nazywał Charles Estienne, co sprawiło, że wzięła udział w wystawie w Galerie Denise René, skądinąd ważnej, gdy omawia się powojenne życie artystów, w kontekście abstrakcji i taszyzmu. Marie Raymond brała też udział w Salon des Réalités Nouvelles, napisano o niej spory artykuł w holenderskim Kunst en Kultuur, a w końcu otrzymała nagrodę im. Kandinskiego. Jest taka fotografia, ukazująca jak matka Yvesa Kleina, siedzi przy wigilijnym stole, chyba w 1948 roku, a obok choinki widzimy Hartunga, Colette, Soulagesa, Gérarda Schneidera oraz Pilar Gonzales. Wielką paletę gwiazd francuskiej sztuki.

Ojciec Yvesa miał na imię Fred. Poznali się w Cagnes. Był Holendrem urodzonym na Jawie, bo stamtąd pochodziła jego matka. Javanaise. Malowania uczył się w Paryżu. Para zamieszkała przy rue Depart, czyli dokładnie tam, gdzie miał pracownię Piet Mondrian. Po urodzeniu Yvesa, cała trójka przeniosła się do Cagnes, a potem do Nicei. To właśnie tam, mając 19 lat, Yves Klein zapisał się do policyjnego klubu judo. To odmieniło jego życie. W klubie poznał dwóch nowych kolegów. Jeden z nich to Claude Pascal, który towarzyszył mu przez resztę życia, a drugi to Armand Fernandez, znany w świecie jako Arman, artysta wielkiego formatu, który stał się kultową wszak postacią w historii przemian artystycznych, połowy XX wieku.

Młody Klein zafascynowany Kosmogonią Różokrzyżowców Maxa Heindla, niemal całkowicie oddał się reżimowi sportowej rywalizacji. Być może sprawił to Heindel, a być może niezwykły talent późniejszego malarza, pewne jest jego wspinanie się po drabince umiejętności. Judo stało się jego pasją, później nadzieją, w końcu przekleństwem.

Pojechał do Japonii, aby w ojczyźnie judo zostać wtajemniczonym w mistykę tego procesu, który nie jest przecież tylko sztuką walki, lecz czymś więcej, a zatem tajemnicą, którą Klein pragnął poznać. Jego ciotka Rose, sfinansowała mu pobyt w Japonii. Znalazła rodzinę, która zechciała przyjąć młodego Kleina. Najpierw popłynął do Yokohamy, później trafił do Tokyo, gdzie zapisał się do Instytutu Kôdôkan, gdzie dowiedział się, że nic nie umie i musi naukę rozpocząć od samego początku…

Yves Klein, Rodez, L’Aventure monochrome, 2019

W czasie swojego pobytu w Japonii przygotował wystawę swoich rodziców. Przy okazji, chyba całkiem niespodziewanie pokazał kilka gwaszy, japońskiemu krytykowi sztuki Shinichi Seigi. Niewiele wiadomo o tym, co Klein wtedy namalował. A to dlatego, że żadna z tych prac nie zachowała się, a opinia Japończyka jest zdawkowa, choć bardzo przyjazna młodemu Kleinowi, który w owym czasie był pochłonięty tylko judo. Seigi później napisał artykuł o Soulagesie, czym pokazał swoją fascynację Francuzami.

W lutym 1954 roku, dumny ze swojego czarnego pasa, 4 dan zapisał się do Federacji francuskiej licząc na udział w mistrzostwach Europy w barwach trójkolorowych. Ku swojemu zaskoczeniu, nobliwa Federacja odmówiła mu uznania, tytułów nabytych w Japonii. Dla Kleina był to wielki szok i rozczarowanie. Przez swoich przyjaciół w Hiszpanii, stał się na krótki moment, członkiem klubu Franco de Sarabia, a ciotka Rose zgodziła się na sfinansowanie wyprawy do Stanów Zjednoczonych. Jednak w połowie 1955 roku Yves Klein postanowił zakończyć swoją przygodę z judo.

Yves Klein, Rodez, L’Aventure monochrome, 2019

Jeszcze w Hiszpanii zaczął przygotowywać tablice z monochromami, używając do tego różnych barw, kierując się ku abstrakcji, ale nie definiując jeszcze swojego malarstwa. Miał 26 lat, ogromne rozczarowanie, cierpiał na brak energii, zatem namalował Expression de l’univers de la couleur mine orange, podpisał obraz i wysłał na Salon des Réalités nouvelles. Oczywiście dowiedział się bardzo szybko, że Monochrom nie jest malarstwem.

Tomasz Rudomino, Yves Klein, Rodez, 2019

Kiedy usłyszał werdykt jury o niedopuszczeniu jego do wystawy, wspomniał w wywiadzie o historii Maneta, który w 1863 roku nie został także dopuszczony do Salonu, a potem – jak się potoczyły jego losy, wszyscy przecież wiedzą.

Razem z Kleinem do tej ekspozycji nie zostali zakwalifikowani także: François Morellet i Ellsworth Kelly, co przecież, patrząc z dzisiejszej perspektywy, może rozczulać nad decyzjami akademików i ich skostniałej referencji. Ale przecież historia sztuki jest upstrzona takimi opowieściami.

Klein zorganizował własną wystawę pod tytułem Yves Peintures w prywatnym klubie Éditions Lacoste. Było to 15 października 1955 roku i tak się zaczęła oszałamiająca kariera artysty. Namalował wtedy całą serię monochromów, używając zieleni, czerwieni. Do klubu przyszedł młody człowiek, przedstawił się jako krytyk sztuki. Nazywał się Pierre Restany. Zobaczył monochromy Kleina, obiecał, że porozmawia z Colette Allendy. Był młodszy od Kleina, mieszkał kilka lat w Maroku, interesował się awangardą, ale wtedy jeszcze kompletnie nieznany. Pracował na swoje nazwisko, wiedząc doskonale, że podobnie jak Michel Tapié, musi stworzyć grupę, aby oprzeć się na jej energii i swoistej bezczelności, aby móc wykreować nowy zespół. W dziejach sztuki najnowszej zdarzało się to często, ale przykład Tapié i artystów abstrakcji lirycznej z Hartungiem i Mathieu na czele oraz Japończyków z GUTAI tylko potwierdzał tę regułę. Trzy lata po pierwszym spotkaniu z Kleinem, odbyła się w Mediolanie, pierwsza wystawa Proposte monochrome. Klein zafascynowany czystym pigmentem błękitu stworzył nowy kanon malarski. 2 stycznia 1957 roku w Galleria Apollinaire pokazane zostały obrazy Kleina, tonące, w czystym jak niebo błękicie. Świat oszalał, a Restany, jego mentor posunął się dalej i okrzyknął swojego ulubieńca fenomenem.

Colette Allendy, muza i mentorka młodej awangardy francuskiej, u której obiecał wstawić się Pierre Restany. Sama była malarską, uczennicą Alberta Gleizesa, ale największe uznanie przyniosła jej galeria otwarta przy 67 rue de l’Assompion, gdzie nieco wcześniej pokazała fenomenalną grupę HWPSMTB, czyli Hartunga, Wolsa, Picabię, Stahly, Mathieu, Tapié, Breyen.

Nouveau Réalisme, to grupa będąca w opozycji do Pop-Artu, podobnie jak tamci w kontrze do Pollocka i amerykańskiej abstrakcji, w dużym uproszczeniu. Restany sprawnie połączył młodzieńczy bunt z negacją awangardy i wirtuozerię niektórych nicejczyków. Zrazu nieformalnie, a potem całkiem serio, grupa zaczęła działać, wywracając do góry nogami wszystkie postawy twórcze, obowiązujące od końca wojny.

Harry Shunk, Yves Klein, Rodez- 27 Novembre, L’Aventure monochrome, 2019

Byli to: Martial Raysse, Arman, Yves Klein, François Dufrêne, Raymond Hains, Daniel Spoerri, Jean Tinguely, Jacques Villeglé, César Baldaccini, Mimmo Rotella, Niki de Saint Phalle i oczywiście Christo. Łączyli różne postawy twórcze, zręczność, pomysły i wielkie lekceważenie do utartych koncepcji. Kochali Duchampa za bezczelność, Picassa za bezczelność, siebie za bezczelność. Niezwykłe talenty Villeglé czy Rotelli, w towarzystwie Kleina czy Niki de Saint Phalle dały światu nową generację, która bardzo szybko wdrapała się na szczyty, pozostając tam na zawsze.

Yves Klein, Des Cris Bleus.

Autor Embrasure i Atropometrii z Epoki Błękitu, stworzył manifest Dimanche 27 Novembre, będący zbiorem deklaracji i programu działań Nowej Rewolucji Błękitu. Mamy tam – w tym jednodniowym dzienniku artystycznym: Festival d’Art d’Avant-Garde, Théâtre du Vide i relację z najbardziej słynnego (jak to później czas pokazał) performance Kleina z 1960 roku, znany jako „un homme dans l’espace”, który sfotografował równie legendarny Shunk-Kender. Jak pamiętamy, artysta sfrunął wtedy z dachu budynku przy 5 rue Gentil-Bernard w Fontenay-aux-Roses.

Fotografia Shunk-Kendera stała się częścią dorobku światowej awangardy. Można ją oglądać w Centre Pompidou, gdzie na wieki pozostanie jako symbolu rewolucji w sztuce, której dokonał nobliwy prezydent Francji.

Manifest Dimanche 27 Novembre jest dostępny w Musée Soulages w Rodez jest dziś absolutnym unikatem i perełką edytorską. Wśród wielu tekstów anonsujących zbliżanie się Rewolucji Błękitu, Klein umieścił kilka rysunków ukazujących walczących judoków.

Yves Klein, Rodez, 27 Novembre

Wszystkie, niesamowite plany Kleina, przerwała jego niespodziewana śmierć, w czerwcu 1962 roku. Miał tylko 34 lata. Jego odciśnięte w błękicie kobiety stały się z czasem, jednym z największych dokonań współczesnego malarstwa.

12
4
skomentuj
lubię!
przeczytane
1.14t
razy

4 odpowiedzi do “Jestem błękitem…”

  1. To więcej niż błękit. W malarstwie Kleina jest zaklęta prawda o sztuce. Niesamowity był ten facet. Ale przyznaje , że artykuł doskonale to oddaje.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *