Hiroshige i inni…

Hiroshige, Utamaro, Sharaku, Hokusai, Kuniyoshi. Jeden piękniejszy od drugiego. Cudna kolekcja Ei Nakau w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. Pięciu największych mistrzów ukiyo-e. Na jednej wystawie. Klasyka, dobrze znana miłośnikom japońskiej sztuki, ale też odkrycie. Za każdym razem japońskie drzeworyty stanowią bowiem, bodziec do refleksji nad upływającym czasem. I nad życiem w ogóle.

A przecież to tylko podróż do Edo. Najpełniejsza symbioza literatury i obrazu.

Kabuki i Ukiyo-e żyły obok siebie w epoce, gdzie liczne historie z życia wzięte, spotykały się albo na scenie teatru albo na obrazach. Słowo uki znaczy płynąć. Ale też „pełen udręki”. Różni go tylko ideogram. Ten ostatni ma znaczenie filozoficzne, religijne, odnosi się do padołu, którego przeciwstawieństwem jest lepszy świat. Ten pierwszy to zwykły czasownik.

Uki oprócz znaczenia „spławik” (tak, ten wędkarski) nie jest używane współcześnie. Starojapoński to inna bajka. Samo uki to jedna z form koniugacyjnych czasownika uku. Stąd znaczenie rzeczownika „spławik” od „unoszenia się”.

Uki jest formą fleksyjną dawnego przymiotnika ushi co znaczyło „martwiący się”.

A zatem Ukiyo-e to obrazki (e) przemijającego (uki) świata (yo) To przemijanie oddane jest czasownikiem uku, a więc chodzi o jego unoszenie się, zmienność i nietrwałość. Uku nadaje słowu, przede wszystkim niuans upływania czasu i nietrwałości życia.

To jest bardzo buddyjskie.

Bo przecież „wszelkie życie jest cierpieniem”, jak powiadał Śakjamundi.

Był on Tym, który wskazał Drogę.

W portugalskim języku jest także podobne słowo: Saudade. Portugalczycy rozumieją nietrwałość życia. Jak Japończycy. Być może mogłoby to zbliżyć te dwa narody do siebie. O mały włos do tego nie doszło. Gdyby nie Jezuici i ich szczególne umiłowanie do palenia na stosie…

I tak oto, w którymś momencie, zaczęto w Japonii, przy pomocy słowa uki dostrzegać rzeczy otaczające, przemijające. Ktoś nawet powiedział, że warte od zapomnienia. Ale zwykłe, codzienne. Ot takie, które zdarzają się przed nami, tuż za rogiem, albo obok nas.

Na przykład rosnące drzewo. Albo mostek, po którym idą ludzie. Chmury. Niebo niebieskie. Wiatr. Nietrwałe uroki dnia.

 

Najbardziej znanym na świecie mistrzem gatunku jest Hokusai.

Dla wielu, najpiękniej pokazywał przemijanie czasu Utamaro.

Dla mnie, istnieje tylko jeden : Hiroshige.

Stworzył obraz Edo, który oczarował wielu malarzy z całego świata. Stworzył Nihonbashi.

To tak jak powieść Pierre Lotiego Madame Chrysantème, która wprowadza w świat japońskiej kultury, odmiennej obyczajowości, pisanej co prawda w manierze mydlanego i słodkiego romansidła, ale wszystkich zachwyca.

Most w Nihonbashi jest jednym z najpiękniejszych wizerunków Edo. A nawet życia w starej Japonii. Można z tego drzeworytu czerpać wiedzę, nakręcać wyobraźnię, poczuć a nawet szykować się do podróży.

Zrozumieć duszę Japończyków.

Dlatego pojechałem do Nihonbashi zobaczyć most Hiroshige.

Oczywiście go tam nie ma…

Pomiędzy stacją główną, a przystankiem metra Nihonbashi znajdował się wtedy obszar handlowej dzielnicy, gdzie artysta znajdował dla siebie tematy.

Ale most wyparował. Był drewniany, zbyt kruchy, nie przetrwał czasu. Pożarów miasta i trzęsień ziemi. Tokyo go wchłonęło. Modernizacja, nowoczesność. Ostał się kawałek drewnianej podpory. Jest jak relikwia. Można ją oglądać w żelbetonowej oprawie współczesnego mostu. Kto go tam dziś dostrzeże… Kto wie, ktoś na pewno.

Jestem zatem w Nihonbashi. Jest jeszcze jeden, ważny dla tej podróży drzeworyt Hiroshige. Cudownie kolorowy, stylowy. Największy hymn na cześć Edo. Moim zdaniem najpiękniejszy portret tego miasta jaki Hiroshige wykonał. Nazywa się Nihonbashidori. Mamy zatem ulicę główną w Nihonbashi. Perspektywa zbiega się wraz z brzegami tej ulicy. Po jednej stroni przechodnie, po drugiej zabudowania. Taka kompozycja zachwyca. Jest niezwykła.

Oczarowała Paula Gauguina.

Widzimy na obrazie idących ludzi od tyłu. Wszyscy kieryuą się w jedną stronę, co wzmaga linie perspektywiczne tego dzieła. Prawdziwa synteza ruchu ze statyczną architekturą.

Dla mnie to obraz niezwykły, arcydzieło.

Przechodnie na Nihonbashidori to głównie kobiety schowane pod parasolami. Panuje bowiem upał. W średnim planie, sprzedawcy owoców. Obraz jest jak manga : życie podane na dłoni. Napisy w tle w hiraganie. A właściwie w starojapońskim. Mamy tam bowiem restauracje i sklep z bawełną. Obraz jest kolorowy, w czystych barwach, realistyczny, jakby lekko naszkicowany z wielką atencją.

Dla wielu Japończykow język i pismo z okresu Edo jest czarną magią. Żeby czytać napisy u Hiroshige trzeba znać klasyczny japoński, albowiem do XIX wieku używano wyłącznie starego języka. Trzeba znać styl trawiasty i styl Edo poszczególnych znaków, co oznacza w praktyce konieczność zapamiętania 4000 znaków, a nie na przykład 2000 w postaci graficznej. Za wyjątkiem maniaków i specjalistów, mało kto potrafi to zrobić w Japonii. Odczytać Hiroshige potrafią jedynie kaligrafowi badacze.

W białym polu artysta napisał, że dzieje się to w 1-Chōme przy ulicy Nihonbashi (iChōme Nihonbashi-dōri). W czerwonym polu po prawej, widzimy podpis znane miejsce w Edo. W tle szyldy. Dawniej w Japonii nawet kana ( hiragana, katakana ) miewały alternatywne postaci graficzne. To się nazywa hentai-gana czyli odmienna, lub zmieniona kana. Trudno to odczytać współcześnie. Tylko dla miłośników staroci, bo Japończycy używają znormalizowanego zapisu. Hiroshige zastosował system znaków, który pozwala na swobodne ich czytanie. Współcześnie zdarza się, że Japończycy nie potrafią czegoś przeczytać, jak nazwy własne, mimo że znają znaki, którymi się to zapisuje. A w przypadku ukiyo-e dochodzi owa trudność w ich rozpoznaniu.

Jednak to fascynujące, że dawni ludzie posługiwali się takim sposobem zapisu.

Ale po wojnie szlag wszystko trafił, zaczęto zapisywać japoński, tak jak się mówi i słyszy. Znormalizowano kanę, ograniczono liczbę znaków i uproszczono. Staroci nie da się tym odczytać.

Takie było Edo. Taki był Hiroshige.

Na marginesie wystawy w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. Kraków 2019

 

10
0
skomentuj
lubię!
przeczytane
294
razy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *