Fogtt w Hamburgu

Jest taka anegdota, jak to młody Andrzej Fogtt, podczas studiów przechodził własne rozterki i chciał zrezygnować ze szkoły. Pracownię rysunku prowadził wtedy Andrzej Kurzawski i Fogtt powiedział swojemu profesorowi, że ma dość, że nie bardzo umie sobie poradzić na tych studiach. Wtedy Kurzawski położył mu rękę na ramieniu i powiedział: „…patrz w przyszłość, bo to jest droga…“

Dziś po wielu latach, od czasów studenckich rozterek Andrzeja Fogtta można powiedzieć, że w jego przypadku liczy się tylko przyszłość i to była właśnie ta droga, którą malarz podążał.

Fogtt kojarzy się najczęściej z „Żywiołami“, wielkim cyklem obrazów, który był wtedy transmisją wartości uniwersalnych, jego potrzebą oswajania świata, ciągłości istnienia niezaprzeczalnej wartości jaką jest trwanie.

Fogtt, wyrosły w czasach Nowej Figuracji, od samego początku swojej twórczości wyrażał pewien niepokój wobec przeróżnych zagrożeń, płynących ze świata. Dostrzegał zagrożenia i w pewien sposób o nich informował. Jego wrażliwość w dużym stopniu zetknęła się z silnym temperamentem, bardzo mocnym charakterem. Fogtt to twardy człowiek o romantycznej, ulotnej duszy i sercu. Dało to wibrujący energią efekt obrazu. Tak powstały właśnie „Żywioły“, „Ziemia“ i tuziny wielkoformatowych prac, które były metaforami, przy okazji uprawianymi językiem struktury kaligraficznej. Bo oto, pewnie bardziej intuicyjnie niż świadomie, Fogtt wszedł na ścieżkę zastosowania oszczędnych środków przy uzyskaniu efektu, produktu filozofii, która ma nas naprowadzić na właściwe tropy życia i rozumienia Tego Co Naistotniejsze.

Andrzej Fogtt bardzo umiejętnie skomponował obraz skłdajacy się z warstw metafizycznych, a także malarskich. „Żywioły“ wymagały aby je opisać na dużej przestrzeni, iluzyjnie przedstawić symbole życia, niszczenia, zatem artysta uprawiał malarstwo, niekoniecznie oszczędnie w ilości farby, gestu i ekpresyjnie operowaniu szpachlą. Przy tym zmysłowo używał koloru, plamy. Tak powstały przestrzenne obrazy o abstrakcyjnej rzeczywistości, kierujące zmysł obserwatora ku pejzażowi.

I w końcu tak się stało…

Właściwie to ta ścieżka musiała Andrzeja Fogtta zaprowadzić z ekpresyjnej struktury (świata) do pejzażu, oazy ukojenia, piękna natury (świata).

Na wystawie w Hamburgu zwracały uwagę właśnie te obrazy, pejzaże, magnetyczne, zanurzone w zieleni, jakby przybyłe wprost z oazy Moneta, tej jedynej i wyjątkowej krainy, gdzie listowie i całe rośliny nakazują nam nurzać się w ich barwie i zapachu. Świat który Fogtt przywołuje, to w pewnym sensie prawidłowa ścieżka rozwoju artysty dojrzałego, znakomicie potrafiącego opowiadać o świecie, który nas otacza. Na początku był Chaos, Nieokiełznany Żywioł, a teraz wyłonił z niego cudowną naturę.

Fogtt pozostał przy swoich przekonaniach malarskich. Pomimo doktrynalnej wierności wszedł mimochodem w abstrakcyjny ekspresjonizm, ale to nie zarzut, lecz pochwała, bo w tej rodzinie sprawdzili się tylko najwybitniejsi.

Wystawa odbyła się w FABRIK DER KUNSTE W HAMBURGU i była z pewnością ważnym wydarzeniem dla biografii artysty.

Po pierwsze podkreślała jego wartość. Umiejętne wgryzienie się w ziemię, ciągłość inspiracji, konsekwentne pragnienie, by „Żywioły” nadal były dostrzegane. Po drugie Andrzej Fogtt, kiedy dobrze mu się przyjrzymy, ma finezyjny styl opowiadania o żywiołach właśnie. To dar harmonii, który wiedzie nas do źródeł sztuki, lecz nie danych każdemu. To talent, szczęście urodzenia i konsekwentna droga, którą przeszedł, aby dojrzeć do pejzażu, natury i piękna które nas otacza.

Fogtt wyrósł z Polski. Z miejsca nieustannego dialogu, gdzie ludzie widzą zagrożenia w dwójnasób. Czują je, a jednocześnie pokazują ten osaczający przypływ nieuchronnej zagłady. To może dlatego, kiedy opadają emocje, malarz zwraca się do krajobrazu, czyli tam, gdzie walka powinna się zakończyć.

Fogtt nie kokietuje urodą, bardziej fascynuje zdolnościami malarskimi: plamą, rysunkiem, kolorem. Jest cholernie wrażliwy.

Wreszcie to, co u Fogtta widać, że jest artystą spełnionym. Franz Wilhelm Kaiser, dyrektor Bucerius Kunst Forum powiedział, że w dzisiejszych czasach rzadko widać artystów wolnych i jednocześnie podejmujących tak gigantyczne dzieło tworzenia jak właśnie Fogtt. Widać u niego emanację energii, która tryska i wtapia się w widza. To wielka i jednocześnie rzadka umiejętność…

 

Andrzej Fogtt, Fabrik der Kunste, Hamburg, Niemcy, luty 2019

zdjęcia ze strony @Andrzej Fogtt, 2019

 

14
1
skomentuj
lubię!
przeczytane
2.26t
razy

Jedna odpowiedź do “Fogtt w Hamburgu”

  1. Obrazy Andrzeja Fogtt’a przemawiają na poziomie najbardziej podstawowym, trafiają do serca i duszy, uwodzą bez słów – i dlatego trudno o nich pisać komuś, kto nie jest krytykiem sztuki. Osobiście zostałam porażona pięknem, kolorem, witalnością, energią emanującą z jego obrazów. Podziwiam je jak samą Matkę Naturę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *