Emigranci…

Marek Szczęsny to malarz wybitny. Dlatego trzeba ważyć ostrożnie słowa. Trzeba oszczędnie pisać. Każde sformułowanie musi mieć uzasadnienie. Spotykamy się tradycyjnie przy Couronnes w Paryżu. Idziemy najpierw do jego pracowni, oglądamy trochę obrazów. Papiery i płótna. Potem Szczęsny daje mi do obejrzenia film z Tulonu, gdzie miał wystawę… Wieczorem wspólny spacer po Belleville. Miasto Edith Piaf, Chevaliera, kobiet pijących absynt, Willy Ronisa i Daniela Pennac. Przez chwilę Django Reinhardta…
Rozmawiamy o tym co niewidzialne…

Marek Szczęsny mówi: kolor jest pretekstem do wyrażania energii twórczej, ale jak ten kolor jest postrzegany, to zależy tylko od odbiorcy.

Marek Szczęsny w pracowni, fot. Tomasz Rudomino

U Kiefera dostrzega Kosmos.

Nie jest mistykiem, ale szuka prawdy.

Widzi cząstki Kosmosu i je maluje.

Może dlatego duże fragmenty papierów są puste. Białe odstępy. Ktoś je porównał do odstępów między wierszami tekstu. Też są najczęściej białe.

Szczęsny zapisuje między wierszami.

Jean Portante pisał: ten gest, który dziurawi papier, wytycza linię, kładzie plamę koloru, nanosi na siebie poszczególne warstwy, jest gestem witalnym.

Marek Szczęsny używa papieru zwykłego, niekiedy pakowego. Wielkie formaty zamalowuje zamaszyście. Jednym ruchem, z determinacją i siłą.

Emigranci.

Kolory i kształty…

Cykl Emigranci powstał tutaj, w pracowni przy Couronnes.

 

Paryż, maj 2019

 

14
2
skomentuj
lubię!
przeczytane
765
razy

2 odpowiedzi do “Emigranci…”

  1. Często przyglądam się slojom drewna na drzwiach szafki którą mam w domu i za każdym razem, zależnie od mego nastroju widzę co innego, ale tu moja wyobraźnia zawiodła, widzę to co jest

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *