Byszewska…

Odeszła Teresa Byszewska. Królowa polskiej sztuki. Odeszła bardzo cicho. Niemal zapomniana. Nie była jednak samotna. Za to pełna energii i planów. Na kolejne wystawy i nowe pomysły. Przeżyła wiele lat w Paryżu, gdzie patrzyła na świat wielkiej sztuki. Dotykała jej na co dzień. I choć czuła powiew wielkich przemian, pozostała sobą. Jak pisał Jan Lenica: „Teresa nie zmienia się, wciąż szuka nowych doświadczeń, nowych technik, zaczęła od grafiki, plakatów, potem nadszedł czas obrazów spod igły, fantastycznych pejzaży, groteskowych postaci, wymyślonych ptaków, teraz wreszcie fotaże. Hołd dla Maxa Ernsta, tak, ale jakże po polsku à la Teresa”.

Teresa Byszewska i Florek Sapetto.

W starym Projekcie odnajduję: „ …Teresa Byszewska nie kokietuje Absolutu, nie mizdrzy się do Wielkiej Metafizycznej Tajemnicy Sztuki. Ma w pięcie niepokoje egzystencjalne i grozę wieku atomowego”.

Nazywali ją szwaczką obrazów. Że miesiącami szuka i skupuje za parę groszy poszarpane welury, stare majtki i koronki. Potem zszywa je razem, tworząc fantazyjne figury. W miejsce pędzla używa igły…

Teresa Byszewska, Galerie Lambert, Paryż

Rue Greneta w Paryżu. Niedaleko Sentier. Metro trójka. Idę na spotkanie z Florkiem Sapetto, jej mężem. Wdrapuję się na drugie piętro, po schodach, które pamiętają czasy Jakobinów. Przez wieki zostały wyślizgane krawędzie stopni schodów. Chodzenie po nich było niebezpieczne. Florek mówi, że Teresa miała skłonność do potykania się. Kilka razy upadła na tych schodach, tłukąc się niemiłosiernie. W końcu zostały odnowione.

rue Greneta, wnętrze mieszkania Teresy i Florka, Paryż 2019

W Warszawie poszli od Wareckiej w kierunku Mazowieckiej, aby kupić trochę materiałów u Plastyków. Na nierówności chodnika Teresa potknęła się i upadła. Uderzyła się w głowę. Mimo bólu i oszołomienia, Florek zaprowadził ją do sklepu. Chciała tam iść.

– Była uparta i twarda. Mówiła, że nic jej nie jest, opowiada Sapetto.

Po powrocie do domu, Teresa została w domu, a Florek poszedł po zakupy. W Leniwej Gospodyni kupowali zwykle zupę i wędliny. Kiedy wrócił, Teresa była nieprzytomna. Wezwał pogotowie, trafiła do szpitala. Nie udało się jej uratować. Zmarła 26 października 2018 roku.

Pierwszą wystawę miała w Paryżu w 1964 roku. To była Galeria Argiles. Teresa nosiła wtedy nazwisko Lenica. Była żoną Jana.

Jan Lenica.

Wybitny plakacista, twórca animacji, grafik. Postać monumentalna w polskiej sztuce. W rodzinie też Tadeusz Konwicki i bagaż artystyczny po Alfredzie. Ojcu Jana Lenicy.

Teresa zanotowała: pierwsza moja wystawa w 1964 to były makatki, zrobione z różnych materiałów. Przedstawiające portrety wymyślone pejzaże – też wymyślone, tak jak zwierzęta…

Lenica napisał jej: początek masz dobry…

Na zdjęciach piękna, uśmiechnięta kobieta. Ikona tamtych czasów.

W Zwierciadle czytam, że smaży konfitury i piecze wołowinę w garści ziół. Lubi dom i kolacje przy świecach. Prasa kobieca upatruje w niej idolkę.

Dyplom zrobiła w Warszawie na Wydziale Grafiki u Józefa Mroszczaka. Był rok 1955.

Znajduję oto taki cudny tekst z 1967 roku: „…nasz świat stał się światem przedmiotów, by nie rzec akcesoriów. Kupujemy je i wyrzucamy, pozwalając by uległy degradacji i zapomnieniu. Ale oto rzeczy stare i niepotrzebne mogą znowu stać się pożądanymi, bo lubimy zajrzeć w głąb starych kufrów, zakurzonych sklepów z antykami i ulicznych targowisk. I oto Teresa Byszewska buszuje na marché aux puces w Paryżu, wśród jedwabiu i satyn, złotych i srebrnych koronek, ozdobnych wstążek, brylantowych aplikacji, by znaleziska te zamienić w kolaże – ironiczne portrety ludzi i zwierząt, nostalgiczne pejzaże. Kto by pomyślał, że te stare niepotrzebne skrawki zamienia w obrazy o takiej sile ekspresji i tak wyrafinowanej formie…”

Dostrzegał także Zygmunt Kałużyński: jeśli o Lenicy można powiedzieć, że wziął doświadczenie Picassa, Klee, Steinberga i ożywił na ekranie, o tyle obrazy Byszewskiej są zainspirowane stylem kina animowanego.

Wydobyła z gałganów potężną siłę.

Florek pokazuje jej frotaże. Technikę, która stała się jej znakiem rozpoznawczym. Najpierw mamy haft na płótnie. Figuracje, pejzaże, fantazyjne zwierzęta. Potem Teresa je odbijała. Tworzyła techniki graficzne.

Nożyczki, welury, wycinanki w końcu frotaże, koronki. Świat Byszewskiej. Animacje, szmaciane kolaże. Królowa surrealistycznych skojarzeń.

Odeszła. Pochowana w grobie rodzinnym Sapettów, na warszawskim Bródnie.

 

Paryż 2019, fot. Tomasz Rudomino

Zdjęcia do tego artykułu pochodzą ze zbiorów Rodziny Sapetto i Teresy Byszewskiej

17
1
skomentuj
lubię!
przeczytane
1.05t
razy

Jedna odpowiedź do “Byszewska…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *