Walter Gropius

Rozglądając się wśród księgarnianych półek w dziale sztuka albo ściślej architektura, możemy natrafić na polskojęzyczny tytuł: „Gropius. Pełnia Architektury”, leży tam od kilku lat. Za dość minimalistyczną okładką o szczerym kolorze tektury, ozdobionym enigmatycznymi trójkolorowymi listkami i cytatami z wnętrza książki, znajdziemy zbiór artykułów mistrza z dawnych czasów, Waltera Gropiusa. Wybrane teksty twórca Bauhausu napisał głównie w okresie pobytu w Stanach Zjednoczonych, gdzie prowadził działalność twórczą i dydaktyczną po emigracji z nazistowskich Niemiec.  Wśród szesnastu zebranych w tym wydawnictwie artykułów, pisanych w okresie dwudziestu czterech lat, począwszy od teksów pisanych na potrzeby CIAM (Congrès international d’architecture moderne ) w końcu lat dwudziestych, kończąc na wykładach z początku lat pięćdziesiątych, możemy odnaleźć syntezę poglądów Gropiusa na architekturę, sztukę, społeczeństwo i generalnie współczesne człowieczeństwo.

„W swoim czasie byłem oskarżany przez nazistów o bycie czerwonym, przez komunistów o bycie typowym przedstawicielem społeczeństwa kapitalistycznego, a przez niektórych Amerykanów o bycie cudzoziemcem nieobytym z demokracją.”

 

Gropius wykracza w swoich tekstach dużo dalej poza zagadnienia stricte architektoniczne. Jawi się jako humanista, wizjoner, społecznik, inżynier i artysta, twórca i pedagog. Mentor. Analizuje zagadnienia socjologiczne, lokalizuje i diagnozuje miejsca problematyczne w organizmie społeczeństwa, a następnie proponuje sposoby leczenia. 

„Pomysł równoczesnego wspierania wolności jednostki i działań zbiorowych może się wydawać obywatelom państw totalitarnych wewnętrznie sprzeczny. (…) Wtrącanie się władzy w sprawy obywateli nie powinno być równoznaczne z niszczeniem indywidualizmu, lecz raczej z formą jego ochrony (…) Plany powinny wzrastać od dołu, a nie być narzucane odgórnie, pomysły są realizowane w praktyce dzięki indywidualnym inicjatywom, nie biurokratycznym obwieszczeniem. Demokracja symbolizuje siłę odśrodkową o poszerzającym się zasięgu.”

Zarówno w okresie Bauhausu, jak i później Gropius forsował wizję architektury jako narzędzia polityki społecznej, gdzie człowiek i jego potrzeby są celem nadrzędnym. Odnajdziemy tę filozofię w jego tekstach, zebranych w książce.

„Choroba dzisiejszego chaotycznego środowiska, jego nierzadko godna pożałowania brzydota i nieuporządkowanie są konsekwencją naszej nieumiejętności przedłożenia podstawowych ludzkich potrzeb ponad oczekiwania przemysłowe czy gospodarcze (…) Kluczem do pomyślnego odbudowania naszego otoczenia – najważniejszego zadania architekta – będzie nasz upór w uznawaniu czynnika ludzkiego za dominujący”

Duża część wybranych tekstów dotyczy, rozwijanej i praktykowanej przez Gropiusa niemal przez całe życie wizji kształcenia architektów. Są to zatem cenne porady dla dzisiejszej kadry nauczycielskiej, nie tylko traktujące o tworzeniu brył przestrzennych, form budynków, ale kładące nacisk na podejście do projektowania. Na zrozumienie społecznej funkcji architektury.

„Chcielibyśmy pobudzić kreatywnych twórców zamkniętych we własnym świecie do włączenia się w rytm codzienności, a przy okazji nadać szerszy, ludzki wymiar sztywnemu, nieomal ściśle materialnemu światopoglądowi obowiązującemu w biznesie. Koncepcja podstawowej jedności łączącej wszystkie formy projektowania stanowiła jaskrawe przeciwieństwo podejścia „sztuka dla sztuki” oraz znacznie groźniejszej filozofii istniejącej u jego źródeł – postrzegającej handel jako cel sam w sobie. (…) Żadne podejście dydaktyczne nie da trwałych wyników, jeśli nie zostanie wypracowany nadrzędny ideał, którego wymiar ludzki czy społeczny ukierunkuje kwestie zawodowe – nie na odwrót.”

Pomimo tego, że kształtująca Gropiusa era przemysłowa minęła, a epoka robotów ewoluowała w epokę cybernetyki, to jego opinie, diagnozy i ostrzeżenia pozostają aktualne.  On w czasach młodości zastał chaos wywołany walcem rewolucji przemysłowej XIX wieku i przemian społecznych nią wywołanych, my mamy do czynienia z rewolucją technologii multimedialnych i efektem „post prawdy” w cyberprzestrzeni, a w Polsce dodatkowo z mówiąc ogólnikowo skutkami tzw. przemian gospodarczych.

„Suma niewiarygodnych przemian, które dokonały się w trakcie ostatniego półwiecza rozwoju przemysłowego, przeobraziła życie ludzkie w stopniu większym niż wszystkie stulecia od czasów Chrystusa razem wzięte. Nic więc dziwnego, że zaczynamy odczuwać zmęczenie iście nadludzkim tempem transformacji, które nie jest zestrojone z naturalną bezwładnością ludzkiego serca ani ograniczonymi zdolnościami adaptacyjnymi.”

  „Pełnia Architektury” jest książką, która zaciekawi nie tylko architektów, czy historyków sztuki, ale generalnie humanistów. Nie ma w niej branżowego żargonu, ani skomplikowanych zagadnień technicznych. Podjęte tematy dotyczą ogólnych zagadnień społecznych i roli architektury jako środka leczniczego i zapobiegawczego na problemy społeczne. Walter Gropius był bezsprzecznie ważną i pozytywną postacią w historii dwudziestego wieku, warto aby każdy współczesny intelektualista dowiedział się co On miał do powiedzenia. Natomiast, szary, współczesny warszawski architekt, po przeczytaniu tego zbioru idei, zasad i powinności moralnych może, w zależności od własnej konstrukcji, wybuchnąć śmiechem, albo spakować manatki i zająć się czymś innym. Ewentualnie może też zakasać rękawy i stanąć do walki Dawida z Goliatem, bo tak wymarzony świat Gropiusa ma się do dzisiejszych realiów w Polsce.

Tadek Michalski

3
0
skomentuj
lubię!
przeczytane
764
razy

Sto lat Bauhausu, sto lat Europy

Europa w roku 1919 była w strzępach. Po czterech latach okrutnej i bezsensownej wojny społeczeństwa europejskie pogrążyły się w chaosie. Rozsypały się dawne państwa i systemy społeczne. Dawny porządek runął. Upadły przestarzałe imperia, a wraz z nimi forsowane przez nie systemy wartości, nakazy, zakazy i ich aparaty represji. Narody Europy wycieńczone fizycznie i mentalnie latami bezprecedensowo okrutnej wojny, wywołanej przez zmurszałe elity w celu do dziś niezrozumiałym, wołały o zmiany. Był to zmierzch starego świata i świt nowej epoki. Pstrokaci cesarze machający łaskawie wiernemu ludowi ze swych oklejonych ornamentem pałaców, odchodzili do lamusa. Niemcy stracili na frontach Wielkiej Wojny milion osiemset tysięcy żołnierzy, a ponad cztery miliony zostało rannych.

W listopadzie 1918 fale buntów żołnierzy i robotników doprowadziły do abdykacji cesarza Wilhelma II oraz proklamacji Republiki Niemieckiej. W wagonie kolejowym w Compiègne podpisano akt zawieszenia broni z państwami Ententy. Kolejne długie miesiące trwała w Niemczech krwawa wojna domowa, w której wojsko wspierające rząd umiarkowanej SPD, ramię w ramię z ochotniczymi oddziałami paramilitarnymi „Freicorps” krwawo tłumiło rewolucję. Rozpoczął się okres tak zwanej Republiki Weimarskiej, trwający do roku 1933. Kiedy kurz wojenny opadł, tysiące okaleczonych fizycznie i psychicznie mężczyzn wracało do domów szukając wytłumaczenia dla tego co ich spotkało. Ludzie otwierali z ufnością i nadzieją umysły przyjmując utopijne idee, które miały uczynić świat lepszym niż ten dotychczasowy, dla którego ich kredyt zaufania się wyczerpał. Wśród tych, którzy nie oglądali się na innych, ale postanowili zmienić świat był porucznik Walter Gropius. Kim był?

Walter Gropius, 100 lat Bauhausu

Walter Adolf Georg Gropius, ojciec Bauhasu, przyszedł na świat w 1883 w elitarnej berlińskiej rodzinie. Jego przodkowie zajmowali znaczące pozycje społeczne jako politycy, architekci, czy wojskowi. Walter pomimo tego iż nie potrafił rysować, postanowił zostać architektem. Po ukończeniu studiów w 1908 roku rozpoczął pracę w prestiżowej pracowni architektonicznej Petera Behrensa, gdzie szybko stał się ulubieńcem szefa. Jednym z kolegów Waltera praktykujących w biurze był przyszły słynny architekt Ludwig Mies van der Rohe. W 1910 roku Gropius wraz z kolegą po fachu Adolfem Meierem otworzyli w Berlinie własną pracownię architektoniczną, a niedługo potem zaprojektowali słynny budynek fabryki kopyt szewskich Fagus-Werk w Alfeld, niedaleko Hanoweru. Ten pozbawiony tradycyjnego ornamentu, funkcjonalistyczny budynek z wielkimi przeszkleniami stał się manifestem awangardowego stylu Gropiusa. Uważany jest za jeden z pierwszych budynków modernistycznych. Wybuch I Wojny Światowej przerwał skuteczny marsz Gropiusa ku pisanej mu wysokiej pozycji w berlińskiej bohemie. Na froncie spędził cztery lata, był dwukrotnie ranny. Za swe zasługi i dzielną służbę został odznaczony Żelaznym Krzyżem. Jednak gdy wojna się skończyła, widząc jej katastrofalne efekty i nie rozumiejąc powodów jej wywołania, umysłem młodego architekta zawładnął gniew. Po powrocie z wojny dołączył do grupy artystycznej „Arbetsrat fur Kunst” kierowanej przez architekta Bruno Tauta, której celem były radyklane zmiany w sztuce i społeczeństwie. Kiedy w 1915 roku belgijski artysta i architekt Henry van de Velde zaproponował trzydziestodwuletniego Gropiusa na stanowisko dyrektora założonej przez siebie Akademii Sztuk Pięknych oraz Szkoły Rzemiosł Artystycznych w Weimarze, plany te pokrzyżowała wojna. Jednak gdy w 1919 roku propozycja ta się powtórzyła, nic już nie stało na przeszkodzie aby Gropius się zgodził. Postawił jednak szereg wymagań, chciał stworzyć nowatorską szkołę łączącą naukę sztuki i rzemiosła, która miała realizować jego postępowe idee. Warunki zostały przyjęte i w kwietniu 1919 roku z połączenia obu uczelni powstała Staatlichen Bauhaus Weimar, pod kierownictwem Gropiusa. Główną ideą Gropiusa było stworzenie szkoły, która zlikwiduje różnice między sztuką, a rzemiosłem, która wykształci artystów tworzących na użytek społeczeństwa, a nie dla snobistycznych kolekcjonerów. W swych ideach stylizował się nieco na angielskim krytyku sztuki Johnie Ruskinie, który już wcześniej wzywał do powrotu do średniowiecznych metod twórczych, opartych na wielobranżowych cechach, a także na Williamie Morrisie, lewicowym wszechstronnym artyście który podkreślał, że sztuka wywodzi się z rzemiosła i powinna powstawać wedle idei „stworzone przez ludzi, dla ludzi”. Chciał zerwać z tradycyjnym akademizmem, wprowadził nowy system kształcenia, który miał prowadzić do uwolnienia kreatywności studentów. Nauka w jego szkole opierała się na warsztatach praktycznych i produkcji przedmiotów codziennego użytku. Na uczelni zerwano z tradycyjnymi konwenansami w kwestii ubioru, zachowania i kontaktów uczniów z nauczycielami. Kandydaci na studentów musieli przejść kurs wstępny, który miał ich oczyścić z przyzwyczajeń i schematów intelektualnych wyniesionych z tradycyjnych szkół.

W zasadzie każdy mógł zostać studentem Bauhasu, przyjmowane były osoby w różnym wieku i z różnych krajów wedle uczelnianego hasła „tylko jedno było zabronione, bycie idiotą”. Początkowe roczniki składały się po połowie z mężczyzn i kobiet, choć w późniejszych latach równowaga płci słabła na korzyść mężczyzn. Gropius twierdził, że nie ma czegoś takiego jak „zawód artysty” i nie da się nauczyć sztuki, która jest najwyższą formą rzemiosła. Uważał, że malarze, rzeźbiarze, architekci i wszelacy rzemieślnicy powinni pracować razem, na wzór średniowiecznych cechów budowniczych katedr. Hasło przewodnie Gropiusa podczas tworzenia Bauhasu brzmiało „sztuka i rzemiosło – nowy sojusz”. W inauguracyjnym manifeście czytamy: „Architekci, rzeźbiarze i malarze na nowo muszą odkryć złożony charakter budowli jako rzeczy realnie istniejącej. Tylko wtedy ich praca będzie znowu przepojona duchem architektonicznym, który utraciła jako sztuka salonowa. Architekci, rzeźbiarze, malarze – wszyscy musimy powrócić do rzemiosła. Sztuka nie jest zawodem, nie ma żadnej zasadniczej różnicy między artystą a rzemieślnikiem. Artysta jest natchnionym rzemieślnikiem” oraz dalej: „Chcemy stworzyć nową korporację rzemieślniczą, odrzucając klasową pychę, która nieprzebytym murem oddziela rzemieślników od artystów. Musimy wspólnie zapragnąć, wyobrazić sobie i przygotować nowy gmach przyszłości, harmonijnie łączący architekturę, rzeźbę i malarstwo. Gmach ten w niebo przyszłości wzniosą miliony rąk rzemieślniczych – jasny symbol nadchodzącej nowej wiary” W szkole nie wszystko było idealnie zorganizowane, dyrektor chciał aby wiele aktywności odbywało się spontanicznie, aby poza przekazywaniem zaplanowanej wiedzy pozostawała przestrzeń na improwizację i innowacyjność. Podstawowym elementem procesu kształcenia była praca warsztatowa, łącząca sztukę z rzemiosłem. Każdy przedmiot prowadziło dwóch mistrzów, tak zwany „werkmeister” mistrz rzemiosła oraz „formmeister” mistrz formy.

Początkowo wykładowcy Bauhausu prowadzili cztery przedmioty: warsztat metalowy, introligatorski, drukarski i tkacki. Począwszy od 1920 roku dochodziły kolejne warsztaty takie jak ceramiczny, szklany, rzeźbiarski i inne. Co ciekawe, pomimo tego iż Bauhaus kojarzy się głównie z architekturą, to warsztat architektoniczny został otwarty w tej szkole dopiero w 1927 roku. Gropius nie zamierzał realizować programu sam, świadomy wyzwań zaprosił do współpracy ówczesnych mistrzów sztuki awangardowej. Wśród mistrzów Bauhasu znalazły się indywidualności takie jak: malarze Lyonel Feininger, Johannes Itten, Georg Muche, pisarz i człowiek teatru Lothar Schreyer, malarze Paul Klee, Oskar Schlemmer, Wassily Kandinsky, a w późniejszym okresie węgierski malarz Laszlo Moholy-Nagy i architekt Hannes Meyer. Klee wykładał teorię sztuki, malarstwo na szkle i tkactwo. Kandinsky, również prowadził kurs teorii ogólnej, a ponadto kompozycji abstrakcyjnej i malarstwa monumentalnego. Szczególnie ciekawą postacią był Johannes Itten. Ten charyzmatyczny, szwajcarski artysta o niekonwencjonalnym stylu bycia, wyznawca sekty Mazdaznan poprowadził sześciomiesięczny kurs wstępny, który miał zamienić odpowiednich kandydatów ze zwykłych uczniów w „ludzi Bauhasu”. Kierował swą uwagę nie tylko ku umysłom studentów, ale także ku formie ich ciała i duszy. Lekcje zaczynał od ćwiczeń oddechowych, które prowadził odziany w ekscentryczne stroje własnego projektu. Na zajęciach praktycznych wysyłał studentów na poszukiwania materiałów na śmietnik. Kurs Ittena uzupełniała Gertrud Grunow swym Studium Harmonii, na którym starała się uwrażliwić umysły studentów na współzależności dźwięku, koloru i ruchu. Uczestnicy indywidualnych zajęć mieli za zadanie wyobrażenie sobie zadanego koloru, słuchając jednocześnie muzyki, a następnie wyrażenie swych emocji wywołanych kolorem i dźwiękiem za pomocą ruchu. Itten był dominującą indywidualnością i szybko zdobył miano „tajnego dyrektora”. Narastający konflikt z faktycznym dyrektorem, czyli Walterem Gropiusem doprowadził do jego odejścia z uczelni w 1923 roku. Po Ittenie, kurs przygotowawczy poprowadził Moholy-Nagy. Studenci i nauczyciele Bauhasu prowadzili kolorowe, radosne życie. Prześcigano się w nieszablonowym ubiorze i zainteresowaniach. Istniał studencki zespół muzyczny, także i nauczyciele udzielali się na tym polu. Na przykład Paul Klee był wirtuozem skrzypiec, a Laszlo Moholy – Nagy miłośnik muzyki nowoczesnej, wyprzedził kilka epok i eksperymentował z płytami gramofonowymi, manipulując szybkości obrotu płyt. Studenci byli bardzo wyzwoleni, na przykład modne było nagie plażowanie, które wstrząsało małomiasteczkową moralnością mieszkańców Weimaru i Dessau. Wolność panowała także w sferze seksualnej, porzucano wszelkie krępujące wolność umysłu i ciała konwenanse. Uczniowie tworzyli otwarcie nieformalne pary, także homoseksualne. Legendarne były sobotnie imprezy, często kostiumowe. Na jednej z nich Kandinsky pojawił się przebrany za antenę, natomiast innym razem Gropius błysnął przebierając się za Le Corbusiera.

Theo Van Doesberg, Design is History
Wassily Kandinsky, Bauhaus, Weimar

Ciekawym epizodem w historii uczelni było pojawienie się w 1922 roku w Weimarze holenderskiego neoplastycysty, członka grupy De Stijl Theo van Doesburga. Był oczarowany ideą Bauhasu i chciał zostać uczelnianym nauczycielem. Jednak Gropius uważał jego teorie za zbyt radykalne i nie chciał się na to zgodzić. Doesburg nie rezygnował, zamieszkał w Weimerze i prowadził wykłady na które zapraszał studentów Bauhasu. Gropius chciał, aby szkoła była niezależna finansowo, dlatego zaprojektowane i wytworzone w szkole przedmioty użytkowe były wystawiane na sprzedaż. Minimalistyczne, funkcjonalne dzieła, projektowane pod okiem wybitnych awangardowych artystów zdobywały dużą popularność. Przedmioty pochodzące z Bauhasu stały się rozpoznawalne i pomimo dezaprobaty i wściekłości ideologów uczelni, ich wspólne cechy nazywano stylem. W 1923 roku otwarto wielką wystawę Bauhasu w Weimarze, na której zaprezentowano przedmioty wytworzone w uczelni, malarstwo mistrzów szkoły, a także pokazowy modelowy dom jednorodzinny projektu Georga Muche, nazwany Haus am Horn. Wystąpił także stworzony wedle idei Bauhasu Balet Triadyczny „Triadisches Ballet” Osara Schemlera. Gropius zmodyfikował w tym okresie hasło przewodnie uczelni do postaci „Sztuka i technologia – nowa jedność”. Od teraz szkoła miała projektować prototypy do masowej produkcji. Miasto Weimar było bastionem konserwatywnej burżuazji, co szybko zrodziło konflikty z ideami Bauhasu, jej nauczycielami, oraz studentami którzy tworzyli charakterystyczną grupę ludzi o stylu życia odbiegającym znacznie od tradycyjnych schematów mieszczańskich. Rok po roku coraz silniejsze wpływy polityczne w regionie uzyskiwała skrajna prawica, co doprowadziło w 1925 do sytuacji w której Bauhaus musiał się wynieść z Weimaru. Na nową siedzibę szkoły wybrano przemysłowe miasteczko Dessau w centralnych Niemczech.

Waler Gropius zaprojektował tam nowy budynek szkoły, oczywiście w formie awangardowego modernizmu w mistrzowskim wydaniu i w zgodzie z ideami i potrzebami uczelni. W pobliżu szkoły Gropius zaprojektował, również w stylu minimalistycznym, zespół domów dla uczelnianych mistrzów. Powstały trzy budynki w zabudowie bliźniaczej i jeden wolnostojący przeznaczony dla dyrektora. Korzystając z obecności szkoły miasto Dessau zamówiło u Gropiusa projekt taniego osiedla robotniczego. Dyrektor zaprojektował w dzielnicy Dessau Torten osiedle 314 domków w pięciu typach, ustawionych w układzie szeregowym. Każdy dom miał duży ogród z tyłu przeznaczony na własną uprawę warzyw i owoców w imię idei poprawiania jakości życia robotników. Domy zostały zaprojektowane tak, aby możliwie obniżyć ich koszt budowy i co za tym idzie cenę, aby były dostępne finansowo dla robotników. Po przeniesieniu się do nowego miejsca, szkoła zmieniła nieco swe oblicze. Stała się bardziej czymś co współcześnie nazwalibyśmy szkołą wzornictwa. Jeszcze ważniejszą rolę w szkole zdobyły warsztaty eksperymentalne, na których miano tworzyć przedmioty przeznaczone później do masowej produkcji. Przedmioty projektowano zgodnie z ideą Gropiusa „każda rzecz jest predefiniowana przez swoją naturę, aby nadać jej funkcjonalną formę, obojętnie czy jest to kontener, krzesło czy budynek, najpierw trzeba przestudiować jej naturę. Przedmiot musi w pełni osiągnąć swój cel, to znaczy dobrze spełnić swą funkcję, być trwałym, niedrogim i pięknym.” W Dessau pierwsi absolwenci zaczęli nauczać. Otrzymali oni tytuł „jungmeister” i tak na przykład młodym mistrzem w warsztacie meblarskim został Marcel Breuer, autor wielu kultowych mebli. Powstał w końcu oddzielny wydział architektury, który poprowadził szwajcarski, komunizujący architekt Hannes Meyer, znany jako autor Pałacu Ligi Narodów w Genewie. Rok 1928 był rokiem sukcesów Bauhasu. Renoma szkoły była lepsza niż kiedykolwiek, a Gropius podróżował po kraju i za granicę, szerząc na wykładach idee uczelni. Jednak widmo politycznych animozji, które wygnały Buhaus z Weimaru, dotarło także do Dessau. Całe Niemcy stopniowo zwracały się w kierunku nacjonalizmu i konserwatywnych wartości. Stronnictwa prawicowe zaczęły zdobywać wpływy także w Dessau i Gropius popadał w coraz większy konflikt z miastem, aż w końcu postanowił zrezygnować ze stanowiska dyrektora. Na swoje miejsce wyznaczył Hannesa Mayera, co bynajmniej nie oznaczało kroku ku rozładowaniu różnic światopoglądowych między władzami szkoły, a miastem.

Hannes Meyer, 100 lat Bauhausu, fot. SRF Kultur

Meyer był marksistą, na wstępie swej kariery dyrektora Bauhasu oświadczył iż „szkoła jest jak fabryka, a dyrektor jest zwykłym jej robotnikiem, więc wymiana robotnika nie ma większego wpływu na pracę całej fabryki”. Meyer przearanżował program nauczania. Przez trzy dni w tygodniu studenci pracowali w warsztatach produkcyjnych po osiem godzin, na wzór robotników w fabryce. Nowe motto brzmiało „dla potrzeb ludu, zamiast potrzeb luksusu”. Nadszedł kres wyrafinowanego bauhausowego wzornictwa, które Meyer uważał, nie myląc się zbytnio, za obiekt pożądania miłujących się w modernizmie snobów. Odtąd warsztaty Bauhausu miały produkować seryjne jednostki użytkowe, najlepiej wielofunkcyjne, mające sprostać potrzebom klasy pracującej. W okresie Meyera, powstawały także budynki projektowane na uczelni. Między innymi bloki z tanimi mieszkaniami pod wynajem, które Mayer zaprojektował w sąsiedztwie osiedla domków robotniczych Gropiusa w Dessau – Torten, a także budynek Szkoły Handlowej w Bernau, również zaprojektowany przez Meyera. Podczas rządów Meyera w Bauhasie wzmogła się działalność polityczna studentów, oczywiście o charakterze lewicowym i wręcz komunistycznym, na co miał bezpośredni wpływ dyrektor. Było tylko kwestią czasu, kiedy Meyer zostanie zwolniony. Stało się to w czerwcu 1930 roku. Trzecim i ostatnim dyrektorem Bauhasu został słynny architekt i kolega Gropiusa z dawnych lat Ludwig Mies van der Rohe. Został zaakceptowany przez władze jako kandydat apolityczny i rzeczywiście robił on wszystko, aby polityka zniknęła ze szkoły. Ponadto Mies nie zamierzał kontynuować myśli Gropiusa i stopniowo rezygnował z warsztatów praktycznych, pozostawiając szkole jedynie tradycyjną funkcję kształcenia teoretycznego. Na pierwszym miejscu znalazło się nauczanie w dziedzinie architektury. Był to zmierzch idei Bauhausu. W międzyczasie w Dessau podobnie jak w całych Niemczech, na fali kryzysu gospodarczego, coraz większe wpływy uzyskiwała partia nazistowska. Lokalne gazety o zabarwieniu narodowym żądały zburzenia „orientalnego, szklanego pałacu Bauhausu”. Szkoła stała się w oczach coraz modniejszych „narodowych patriotów” ciałem obcym na zdrowej tkance narodu. Siedliskiem wrogich, obcych idei, które zagrażają tradycyjnej niemieckiej kulturze i tożsamości narodowej. Naziści mówili wprost o „żydowsko – marksistowskiej” agenturze. W 1932 roku Bauhaus musiał opuścić Dessau. Van der Rohe, próbował jeszcze walczyć o utrzymanie uczelni. Przeniósł ją do Berlina jako prywatną uczelnię, zachowując starą nazwę. Starał się jak mógł interweniując u nazistów, nie był jednak w stanie powstrzymać szturmowców SA przed brutalnymi przeszukaniami i prześladowaniami. To był koniec Bauhasu, koniec Republiki Weimarskiej i koniec humanistycznych eksperymentów społecznych w Niemczech. Zło powracało ze wzmożoną siłą, nadchodził mroczny okres nazizmu. Bauhaus został zamknięty 19 sierpnia 1933 roku. Bauhaus istniał zaledwie 14 lat, a przez jego mury przewinęło się 1300 studentów. Był czymś więcej niż szkołą, był unikatowym zjawiskiem. Przed jego powstaniem działali w Europie i na świecie awangardowi twórcy i teoretycy sztuki, ale dopiero Walter Gropius pod szyldem Bauhausu, zebrał grupę indywidualistów i wprowadził ich idee w życie. Uczelnia stała się bramą do nowoczesności. Przedmioty zaprojektowane w Bauhausie, takie jak krzesło „Wassily” Marcela Breuera, czy lampa Wilhelma Wagenfelda i Cala Jakoba Juckera są nadal w produkcji. Malarstwo Kandinskiego i Klee, fotogramy Moholy-Nagy’a, czy budynki uczelniane w Dessau projektu Gropiusa są filarami sztuki nowoczesnej. Współczesne wzornictwo przemysłowe wyrosło z Bauhausu. Spuścizna Bauhausu to nie tylko modne bibeloty i koncepcje przestrzenne, to żądza i praca na rzecz świata bez konfliktów i uprzedzeń. Garnki, lampy, krzesła, obrazy, fotografie i budynki, wszystkie dzieła Bauhausu reprezentowały głęboką wiarę w to, że sztuka może wywoływać zmiany społeczne. Najwidoczniej wierzyli w to także naziści, bo zrobili wszystko aby zniszczyć Bauhaus i jego ludzi. Jednak ludzie Bauhausu i jego spuścizna przetrwali. Czy Bauhaus zmienił świat na lepszy? Były w idei i realizacji tego bezprecedensowego projektu sprzeczności, zbyt radykalne postulaty i sporo utopii. Zestawienie w jednym projekcie tak wielu silnych indywidualności musiało doprowadzić do konfliktów. Ci wielcy artyści choć podpisywali się pod wspólną, prospołeczną ideą, nie wyzbyli się naturalnej dla artysty pychy i wzajemnej rywalizacji. Kobiety, które przybywały w mury uczelni wabione ideą emancypacji, trafiały głównie do warsztatu tekstylnego, pewnie miałyby większy wybór, gdyby powstał wydział gastronomiczny. Prawdopodobnie kuchnia w wydaniu „art nad craft” przypominałaby bufet Ikei. Radykalizm polityczny Hannesa Mayera, który pisał: „ Nie jesteśmy w Timbuktu. Rytuał i hierarchia nie rządzą naszym twórczym projektowaniem” kojarzy się z bolszewickimi praktykami wyburzania historycznej zabudowy, na rzecz funkcjonalistycznych blokowisk. Ostatecznie jednak, Walter Gropius zapytany przez wątpiącego rozmówce, mógłby odpowiedzieć pytaniem: a co ty zrobiłeś by polepszyć świat? Jaka jest Europa w 2019 roku, 100 lat po otwarciu Bauhausu i 74 lata po II Wojnie Światowej? Znudzona? Dwadzieścia lat temu zespół budynków w Dessau został starannie odnowiony i wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Po pokojowym demontażu żelaznej kurtyny narody Europy zajęły się radosną konsumpcją, złączone na wieki przyjacielską wspólnotą. Wydawało się, że nastał koniec historii z dobrym zakończeniem. Nic z tych rzeczy, homeostaza nie leży w charakterze człowieka. Dobierzmy więc ornament do nowego Pałacu Saskiego i czekajmy na to co nadejdzie.

Bibliografia: Boris Friedewald „Bauhaus” Prestel Munich, London, New York, 2016 „The Mad Square” Modernity in Germany Art. 1910-37” Art Gallery of New South Wales, 2011 „Od Maneta do Pollocka. Słownik malarstwa nowoczesnego” Arkady 1995 Deyan Sudjic „B jak Bauhaus” Wydawnictwo Karakter, Kraków 2014 https://bauhausmanifesto.com/

Tekst: Tadeusz Michalski

https://www.bauhaus-dessau.de https://www.bauhaus100.com http://www.bryla.pl/bryla/7,85298,24162203,bauhaus-najbardziej-wplywowa-szkola-projektowania-historia.html https://www.goethe.de/ins/pl/pl/kul/mag/21356319.html https://pl.wikipedia.org/wiki/Rewolucja_listopadowa https://pl.wikipedia.org/wiki/I_wojna_%C5%9Bwiatowa#Bilans_konfliktu

17
2
skomentuj
lubię!
przeczytane
1.85t
razy

Zbylut – urodziny

Muzeum Narodowe w Krakowie i Stowarzyszenie Przyjaciół Twórczości Zbyluta Grzywacza zaprosili na specjalny pokaz obrazu Zbyluta Grzywacza pt. Chlebak z cyklu Rekolekcje wiśnickie. Obraz można oglądać w przestrzeni wystawy Sytuacja się zmieniła, w Gmachu Głównym MNK od 4 czerwca – dnia  80. urodzin artysty oraz  30. rocznicy pierwszych wolnych wyborów.

Związek obu rocznic z biografią artysty jest znaczący: Zbylut Grzywacz, współzałożyciel i członek grupy Wprost (1966-1986), był w latach 70. jednym z najbardziej radykalnych przedstawicieli sztuki, krytykującej rzeczywistość społeczną i polityczną PRL-u, działaczem społecznym i uczestnikiem opozycji demokratycznej. Został internowany w dniu wprowadzenia stanu wojennego (1981), a następnie, w latach poprzedzających wybory’89 uczestniczył w Ruchu Kultury Niezależnej. Cykl kilkunastu obrazów Rekolekcje wiśnickie, namalowany w 1982 odnosi się do osobistego doświadczenia uwięzienia artysty w Zakładzie Karnym w Nowym Wiśniczu oraz społecznego doświadczenia stanu wojennego.

„Realistyczny i surowy w wyrazie obraz przedstawia tytułowy chlebak oraz kalendarz otwarty na dacie 13 grudnia 1981. Przedstawione na obrazie z pozoru banalne przedmioty należą do artysty. Poprzez swoje symboliczne znaczenia dopowiadają charakter miejsca: nie jest to pracownia malarska, ale przywołana rzuconym na pryczę cieniem krat okiennych cela więzienna. Dominująca w obrazie zieleń (wojskowa) nawiązuje do podjętej próby stłumienia siłą wolnościowych aspiracji polskiego społeczeństwa, których kulminacją był ruch Solidarności. Drugi tytuł dzieła Tu i teraz podkreśla aktualny charakter malarskiej interwencji, która jest jednocześnie refleksją twórcy na temat sztuki ideowo i formalnie realistycznej, <prawdziwej> i gorzkiej, a także udziału artysty w życiu politycznym w zniewolonym kraju”. (J. Boniecka)

Zbylut Grzywacz (1939–2004) – wybitny malarz, rysownik, grafik, rzeźbiarz, fotografik, pisarz i erudyta; autor książek: Memłary i inne teksty przy życiu i sztuce (2009) oraz O rysowaniu. Widzieć, wiedzieć, wyrażać (2018). Studiował w latach 1957-1963 w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie od 1972 był pedagogiem, od 1992 profesorem zwyczajnym. Laureat wielu nagród: wraz z kolegami z grupy Wprost – Nagrody Krytyki Artystycznej im. Cypriana Kamila Norwida (1967) oraz Nagrody Muzeum Archidiecezji Warszawskiej (1984), a także indywidualnie – m.in. w 1983 otrzymał Nagrodę Kultury Niezależnej „Solidarność”. Był znawcą i kolekcjonerem minerałów i skamieniałości, twórcą krakowskiej Galerii Osobliwości „Este”, łączącej dzieła sztuki i obiekty Natury.

W swoim dorobku miał ponad czterdzieści indywidualnych wystaw oraz udział w dwustu krajowych i zagranicznych ekspozycjach zbiorowych. Jego dzieła są w kolekcjach wszystkich muzeów w Polsce, począwszy od Muzeum Narodowego w Krakowie, które od lat 70. XX wieku zgromadziło bogatą kolekcję prac artysty, a w 2009 zorganizowało jego pierwszą pośmiertną retrospektywę oraz wydało kompletny katalog obrazów, rzeźb i grafik.

Muzeum Narodowe w Krakowie, od 4 czerwca do 21 lipca 2019 roku.

7
0
skomentuj
lubię!
przeczytane
677
razy

Femina

Do 26 kwietnia można oglądać wystawę pod tytułem Femina w Galerii Sztuki Współczesnej BWA Sokół w Nowym Sączu. Zwraca uwagę obecność królowej polskiego malarstwa Teresy Pągowskiej, zmarłej w 2007 roku. To jedna z najjaśniejszych postaci w powojennej polskiej sztuce i choćby z tego powodu należy tę wystawę obejrzeć. Oczywiście są tam też i inne zwiastuny świetności z wielu obszarów malarstwa, a przy tym doskonałe towarzystwo dla Pągowskiej: Dorota Cieślińska-Brodowska, Barbara Falender, Marta Gąsienica- Szostak, Małgorzata Lazarek, Anita Owsianna, Wanda Paklikowska-Winnicka, Edyta Sobieraj, Edyta Stajniak, Renata Szułczyńska, Zuzanna Tomaś-Krynicka i jak czytamy na stronie Galerii: „Wystawa FEMINA zaprezentuje niezależne postawy artystyczne kobiet, dalekie od polityki, mody i rynku sztuki. Ich pierwszym powodem tworzenia jest imperatyw wewnętrzny indywidualnej wypowiedzi. Artystki biorące udział w wystawie deklarują swoja twórczością wolność od zewnętrznych nacisków kuratorskich i instytucjonalnych.

Teresa Pągowska, wystawa Femina, zdjęcie Galeria BWA Sokół 2019
13
1
skomentuj
lubię!
przeczytane
1.16t
razy

Zbylut Grzywacz

Trzecia już ekspozycja Zbyluta Grzywacza w gościnnych murach Nowosądeckiej Małej Galerii to prezentacja Jego najbardziej osobistej, rysunkowej twórczości, której niemal wyłącznym motywem jest kobiecy akt, główny motyw oeuvre tego artysty.
„Kobieta spełniała w życiu i sztuce Zbyluta Grzywacza rolę uniwersum, wypełniała Jego wszechświat”. Wizerunki kobiet, w tak różnorodny sposób na przestrzeni kilkudziesięciu lat malowane, rysowane, lepione z gliny, odlewane w gipsie czy trawione w blasze cynkowej, rzadko są piękne. Ich naturalnie zdeformowane upływem czasu ciała są przede wszystkim przejmująco prawdziwe. Wyrażają dotkliwość przeżywanej przez nie egzystencji, ale i ludzkiego cierpienia w ogóle.
Wystawa obejmuje w większości nie pokazywane dotąd prace na papierze, szczególnie te pochodzące z kilku ostatnich, wypełnionych intensywną pracą lat życia. Część z prezentowanych dzieł posłużyła artyście jako szkice do Jego najważniejszych cykli malarskich, jak „Orantki”, „Opuszczona”, „Lalki” czy „Kolejka (Siedem etapów życia kobiety)”, a także późniejszych obrazów namalowanych z nieznaną wcześniej swobodą.
Rysowane przed naturą akty uderzają żywiołowością i spontanicznością. Z jednej strony zadziwia żonglerka kobiecym aktem, z drugiej budzi podziw mistrzowskie ćwiczenie technik rysunkowych i nieograniczonego języka form plastycznych. Bogactwu opisanych linią i plamą stanów emocjonalnych towarzyszy możliwie szeroka skala ekspresji – od szeptu do krzyku, od nastroju liryzmu po drapieżną groteskę. Odnajdujemy w nich erotyczne pragnienie, potrzebę bliskości, zachwyt dla intrygującej w swej niepoznawalności kobiecej natury, ekscytację każdym fragmentem jej ciała, czasem z zachowaną częścią ubrania podkreślającą jeszcze jego nagość, samotność i bezbronność…
Z erotycznej inspiracji powstaje wizerunek nagości jako odzwierciedlenie życia psychicznego. „Ukazane w pełnym świetle pożądanie rzuca cień śmiertelności”… Tak pisze Joanna Boniecka kurator tej wystawy.

Zbylut Grzywacz urodził się 4 czerwca 1939 roku w Krakowie, zmarł tamże 16 lipca 2004 r. Był malarzem, grafikiem, rysownikiem, rzeźbiarzem, fotografikiem, eseistą, pisarzem, erudytą i pedagogiem. W 1963 ukończył krakowską ASP w pracowni E. Krchy, od 1972 pracował w macierzystej uczelni jako nauczyciel akademicki, od 1992 – profesor zwyczajny. W 1966 roku wraz z Leszkiem Sobockim, Maciejem Bieniaszem i Jackiem Waltosiem założył w Krakowie GRUPĘ WPROST – formację artystyczną zaliczaną do nurtu Nowej Figuracji, która działała do połowy lat 80. i zorganizowała dwadzieścia wystaw.

5
0
skomentuj
lubię!
przeczytane
600
razy

Murielle jedzie do Krakowa…

W dzień urodzin Józefa Czapskiego odbędzie się spotkanie z Murielle Gagnebin, autorką pierwszej, niezwykle ciekawej i ważnej analizy twórczości malarskiej autora „Oka”. Miejsce: Kraków, Pawilon Józefa Czapskiego (ul. Piłsudskiego 12). Jej pierwsze spotkanie z malarzem miało miejsce w 1969 roku. A potem przyszły lata przyjaźni, rozmów, listów. I o tym jest właśnie ta książka. Subtelny obraz człowieka, który zauroczył Murielle.

Murielle Gagnebin – krytyczka sztuki, psychoanalityczka. W 1969 roku zobaczyła obrazy Czapskiego w mieszkaniu profesor Jeanne Hersch. Studiowała wówczas na Uniwersytecie Genewskim filozofię
oraz literaturę francuską i niemiecką. Skończyła studia z filozofii i została jej do oddania jeszcze praca końcowa.
– „Przyniosłam ją – z trzydniowym opóźnieniem – mojej pani profesor, Jeanne Hersch, która miała polskie korzenie. Musiałam długo czekać na nią w przedpokoju. Nagle zauważyłam tam jakieś obrazy, ustawione przodem do ściany. Po chwili wstałam i zaczęłam je oglądać. Symfonia kolorów, którą
zobaczyłam, oszołomiła mnie, choć obrazy były źle oświetlone, odwrócone w stronę ściany i na dodatek do góry nogami. Oglądałam kolejne obrazy i byłam jak ogłuszona. Nagle weszła Jeanne Hersch i mówi: „Co pani robi, pani ogląda moje rzeczy?”. Odpowiedziałam: „Chciałabym wiedzieć, kto namalował te wspaniałe płótna”. Wtedy odwróciła obrazy. To właśnie wówczas zobaczyłam pierwsze prace Czapskiego. Patrzyłam uważnie, zanurzyłam się w nich…

A potem spojrzałam na Jeanne Hersch i powiedziałam: „Chcę napisać książkę o nim, o jego malarstwie” -opowiadała Murielle Gagnebin w rozmowie z Magdą Rodak.

A zatem Kraków, Pawilon Czapskiego, 3 kwietnia  od godziny 18.
Spotkanie poprowadzą:  Elżbieta Skoczek, dyrektor Festiwalu Józefa Czapskiego, prezes Fundacji SUSEIA oraz Agnieszka Kosińska – kierownik Muzeum Czapskich.

 

11
0
skomentuj
lubię!
przeczytane
909
razy